Zmiany w rządzie. Czy grozi nam „jazda bez hamulców”?

1
398

MorawieckiWyrażenie „dobry minister” gdy mówimy o członku rządu PiS-u to oczywisty oksymoron, ale na tle takich tuzów, jak minister Jurgiel (ten od niszczenia stadnin) czy minister Szyszko (ten od wycinki Puszczy Białowieskiej) niektórzy jawią się jako nieco lepsi. Takim, trochę odbijającym się na plus od jednolicie negatywnego tła był minister finansów Paweł Szałamacha.

Choćby dlatego, że unikał napastliwych wobec opozycji wypowiedzi, w których celują prezes PiS-u i otaczający go akolici. Starał się by jego publiczne wystąpienia nie wykraczały poza sprawy finansów, które mu bezpośrednio podlegały. Potrafił przy tym przedstawiać w miarę prawdziwy kontekst niektórych pisowskich propozycji. Nie ukrywał, że 500+ jest finansowane na kredyt i że może mieć ujemne skutki jeśli chodzi aktywizację kobiet na rynku pracy.

 

Wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu też zdarzało się wypowiadać podobne opinie. Razem z ministrem Szałamachą z obawą podchodzili do prezydenckiego projektu przywracającego poprzedni wiek emerytalny. Czy zatem decyzja o dymisji Szałamachy i przejęciu przez Morawieckiego jego dotychczasowych kompetencji ma – jak twierdzi opozycja – jedynie znaczenie kosmetyczne?

Nie sądzę. To jednak poważna zmiana, pokazująca co jest priorytetem dla rządzącej dzisiaj partii i jej wszechmocnego prezesa. Z jednej strony mamy wyborcze obietnice i związane z nimi wydatki. A polityka państwa w zakresie rozwoju to przecież same wydatki. Z drugiej mamy ograniczone wpływy do budżetu i konieczność trzymania w ryzach kasy państwowej.

Gdy minister finansów – tak jak to było w czasach Leszka Balcerowicza – koordynuje politykę gospodarczą rządu, to oczywiste, że będzie się starał utrzymać deficyt budżetowy w rozsądnych granicach. Gdy – jak to ma miejsce teraz – wicepremier odpowiedzialny za rozwój gospodarczy obejmuje dodatkowo funkcję ministra finansów, to raczej chodzi o to, by „rozwój” nie był hamowany płynącymi z ministerstwa finansów ostrzeżeniami w rodzaju „na to nie ma pieniędzy”.

A jazda bez hamulców jest zawsze bardzo niebezpieczna.

Paweł Piskorski

Foto: wiadomosci.dziennik.pl

Wideo: MarketNews24

1 Komentarz

  1. Kwaczą kaczki i PISiory:
    Więcej posad ! Więcej koryt !
    Chcemy wszystko mieć i basta !
    Wujek, ciotka, cała kasta
    nasza czeka dziś na stołki
    i to nic że z nas matołki.
    Bo zarządzać – żadna sztuka,
    dziś PISowca nie oszuka
    żaden cham co pasał konie
    na ARMIRze kacze dłonie
    oczywiście położymy
    i w ORLENIE wymienimy,
    w NFZecie, w US, w KRUSie
    wymienimy wszystkich w ZUSie,
    a gdy przyjdzie wreszcie pora
    na zlecenie dyktatora
    nowe prawo wprowadzimy
    i w prywatnych też zmienimy:
    dyrektorów, kierowników
    i prezesów i wspólników.
    Co ? Trybunał nie pozwoli ?
    Konstytucja nie obroni !
    Wytarł przecież nią z przytupem
    prezes Jarek kaczy kuper.

Comments are closed.