Zepsuty najnowocześniejszy pociąg metra, Smoleńsk, a referendum warszawskie

3
422
Fot. Łukasz Sowa. Pierwszy pociąg warszawskiej kolei aglomeracyjnej pierwszy raz na stacji Warszawa Falenica. To on się później zepsuł.

W ostatnim, okresie byliśmy bombardowani informacjami o najnowocześniejszym na świecie pociągu metra, jaki właśnie trafić miał, aż wreszcie trafił do Warszawy z Wiednia. Było tak, jak w sprawie samolotów dreamliner uziemionych na samym początku też w USA. Aliści taki pociąg musi w końcu wyjechać na trasę. Z tego też zrobiono przedstawienie gdzie wmawiano ludziom, że się ten pociąg różni od innych, bo coś tam. Rzeczywiście pociąg jest jednoprzestrzenny, ale czy to warte takiego krzyku? Pociągi na kolei ruchu regionalnego i aglomeracyjnego od dawna takie są… No, ale media mają o czym mówić. O ważnych sprawach z zakresu eksploatacji miasta za to nie chcą się nawet dowiedzieć. Skutkiem tego są m. in. takie wystąpienia, jak wczorajsze kandydata na wszystkie stanowiska – Glińskiego w ramach nagonki (naprawdę się nas tym znam, bo nagonki przeżyłem) na prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz. Zwracam uwagę, że nie jest to jej obrona, a obrona dobrych obyczajów, o których tyle środowisko Profesora mówi.
Otóż w pan zechciał przytoczyć jako przykład nieudolności pani Gronkiewicz to, że po wyjechaniu na trasę ów najnowocześniejszy pociąg zepsuł się. Przypomniało mi to kierowników eksploatacji z czasów komuny, którzy karali pracowników za to, że uszkodzenie wyszło w lokomotywie zaraz, bądź niedługo po obsłudze. Technik wmawiał nawet inżynierowi, że przyczyną jest nieodkurzenie silnika trakcyjnego przez robotnika. Nie wiedział, że silnik na 1500 V z takiego powodu nie siada, tylko musi być to wada izolacji przeważnie. Inżynier był atakowany za to, że nie chciał ukarać rzetelnego pracownika za to. Fachowa wiedza była zbywana przez ludzi układu, że jest to nieudolna próba obrony pracownika. Innym razem twierdzili, że lokomotywa nowego typu powinna być z założenia lepsza niż starego i się nie psuć. Są na różnych wysokich stanowiskach do dziś, wyznaczając standardy.
I tak to identyczne zachowanie mamy teraz w wykonaniu kolejnego profesora, który kierował towarzystwem naukowym, czyli jakimś układem eksploatacyjnym. Jakby na pojedyncze uszkodzenie pociągu, czy jakiegokolwiek innego obiektu eksploatacji, miały osoby na kierowniczych stanowiskach. Gdyby ten pociąg nie wyjechał, miano by pretensje, że stoi i nie zarabia na siebie, jak to miało miejsce gdy Lech Kaczyński zakładał miejskie przedsiębiorstwo kolejowe.
W tamtych czasach – naprawdę niedawno – śp. Brat i jego wiceprezydent Skrzypek, którzy obaj zginęli w Smoleńsku, nie wytrzymali i zmusili operatora do uruchomienia linii kolei aglomeracyjnej, gdy tylko pierwszy nowy pociąg został dostarczony z fabryki. Drugi pociąg był wypożyczony z Trójmiasta, gdzie taki jedyny system aglomeracyjny był od dawna. Nikt inny nie chciał „niepotrzebnemu konkurentowi” pożyczać. Nazywano go wymysłem Kaczyńskiego oraz twierdzono, że pasażera miejskiego nie będzie. Na całym świecie jest, a w Warszawie miało nie być!!!! Tak twierdzący dziś rządzą i twierdzą, że to ich sukces – z panią prezydent włącznie!
Aliści profesor Gliński, który mimo że jest socjologiem powinien rozumieć jakie to nieprawdy smoleńskie i na temat zepsutego pociągu metra rozpowszechniają jego współpracownicy informuje, że zepsuł się pociąg, co ma świadczyć o nieudolności prezydentki. Dzieje się to bezpośrednio po tym, jak śp. Brat był przypomniany przez żywego Brata, jako świetlana postać. O spieprzaj dziadu nie wspominam, ale historia pociągowa naprawdę mnie poruszyła. Otóż, gdy pierwszy pociąg – prototypowy! – przybył z fabryki sp. Brat i Skrzypek, kazali rozpocząć ruch tymi dwoma pociągami bez żadnej rezerwy. Oczywiście nikt nie miał odwagi się sprzeciwić i stwierdzić, że to nieprofesjonalne – obarczone dużym ryzykiem. Awaria jednego pociągu to 50%, a awaria dwóch to 100%. Trzeba poczekać na następne z fabryki. W sumie miało być ich sześć.
I stało się: pociąg nowy zepsuł się na samym początku i ten trójmiejski został sam na linii. Oznaczało to dla pasażerów oczekujących, że co drugi pociąg wymieniony w rozkładzie stacyjnym nie przyjeżdżał! W przypadku uszkodzenia nowego pociągu metra sprawa jest dużo prostsza: wśród wielu znalazł się jeden nowy. Fakt, że jego awaria blokuje tunel i zakłóca ruch, ale jest przypadkiem losowym, wynikającym z choroby wieku dziecięcego lub czyjegoś zaniedbania. Dochodzenie wykaże. Powinny być uruchamiane systemy autobusowej komunikacji awaryjnej. Wtedy pociąg trójmiejskiej kolei aglomeracyjnej był sam jako pierwszy warszawskiej kolei aglomeracyjnej. Nie wspominam już o innych zaniedbaniach i nieprawidłowościach przy wdrażaniu systemu. Tak więc samo otrąbienie sukcesu nie wystarczy, a choroba układowa ma takie skutki też. Dla osiągnięcia jakości eksploatacji potrzebna jest także odwaga cywilna i poczucie odpowiedzialności np. za pasażerów, którzy nie doczekają się swojego pociągu. Przecież np. w środku zimy i gdy szef czeka na pracownika to katastrofa!
Warto wspomnieć też, że gdy napisałem w piśmie Świat Kolei – na prośbę redakcji – informację na temat powstałego operatora, zostałem zaatakowany po raz pierwszy słowami: kto panu pozwolił to pisać? Wynikały one z obawy przed Skrzypkiem i Lechem Kaczyńskim, a raczej każdym wyżej oraz chęci dominacji… Zacytuję to in extenso (w wolnym demokratycznym kraju to curiosum świadczące o kompletnym niezrozumieniu swojej roli):
„Proszę o wyjaśnienie faktu ukazania się w miesięczniku Świat Kolei artykułu zatytułowanego Nowe pociągi dla SKM Warszawa: wymysł Kaczyńskiego?”. Artykuł podpisany jest pana imieniem i nazwiskiem. * czy jest Pan autorem wyżej wymienionego artykułu i czy otrzymał Pan upoważnienie do umieszczania informacji na temat SKM Warszawa w prasie, * Czy uzgadniał Pan lub powiadomił swoich przełożonych (lub kogokolwiek z pracowników SKM) o zamiarze umieszczenia artykułu w mediach, * Z jakich źródeł czerpał pan in formacje zawarte w ww. artykule (jeżeli jest Pan jego autorem)”.
Z tytułu tego miała wynikać chęć obrażenia Lecha Kaczyńskiego (wymysł Kaczyńskiego to słowa usłyszane w informacji kolejowej przez pasażera)!!!! Z zebrania w całość informacji dostępnych w prasie i napisania prawdy (pierwszy prawdziwy tekst w mediach!) miało wynikać coś złego dla firmy! Niezgodne to było z medialno-politycznymi atakami na SKM, na które autor ww. pisma nie reagował, niszcząc także przedtem tego typu posunięcia innych osób. Miało to mieć znaczenie później. Jak zwykle: tego typu zachowania nie przeszkadzają w karierze, bo przecież dziś jest czas układów, a nie bohaterów. Swego czasu, za komuny zostałem zaatakowany w ten sam sposób: pan myśli, że ma pan prywatne przedsiębiorstwo! Tak są zwalczane wszelkie postawy zmierzające do poprawy systemu przez ludzi, którzy powinni się cieszyć, że takich ludzi zatrudniają!
Tak więc Gliński włączył się aktywnie w ów nurt bohaterów-układowców produkujących papkę dla ludu i wmawiających im cokolwiek, aby zniszczyć przeciwnika, a nie umiejących formułować problemów eksploatacyjnych. Dają temu wyraz od lat organizując naukowe fałszowanie sprawy smoleńskiej, co dyskredytuje wszystko co mówią poza tym, udając ekspertów. Pod jedną z moich opinii w tej sprawie ktoś skomentował: gdy PIS dojdzie do władzy nie będzie pan miał na pewno pracy. I coś w tym jest. I coś w tym jest. Choć i PO udaje, że mnie nie ma.
Wczoraj jeden z krytykantów, podający się za jakiegoś eksperta napisał mi, że dokonuję jakichś ataków personalnych na np. Macierewicza i jestem nieobiektywny z tego powodu. Więc wyjaśniam publicznie: panowie Kaczyński, Macierewicz, Gliński et consortes sami wystawiają się na pośmiewisko i jest obowiązkiem eksperta takiego jak ja wskazywanie ludziom jak nimi manipulują przelewając z pustego w próżne. Dotyczy to także innych osób publicznych. Profesorowie mają szczególny obowiązek w tym zakresie, a jednak okazuje się, że jest z tym słabo, a wręcz przeciwnie – włączają się nurt nieprawdy, dopuszczając do istnienia systemów wadliwych pod każdym względem.
Chciałbym za to, by choć raz ktoś umiał obalić co napisałem, a nie tylko atakować bez sensu. Na tym polega Progress for Poland: na umiejętności wymiany zdań budowania z nich czegokolwiek dobrego. Na stałym poprawianiu systemów państwa, a szczególnie jego gospodarki.
Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

Fot. Łukasz Sowa. Pierwszy pociąg warszawskiej kolei aglomeracyjnej pierwszy raz na stacji Warszawa Falenica. To on się później zepsuł. Malowanie pociągów, wynikłe z czasów Skrzypka musiało być potem zmieniane na warszawskie.

3 Komentarze

  1. Ciekawe zjawisko, do czego paranoja doszła: opisuję to, co widziałem z bliska, a co jakiś czas pojawia sikę napuszczony przez Prezesa i zaczyna atakować, że to propaganda PO-owska itp…

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: