Zawierzyć Polskę Rydzykowi

1
4355

Jak usunąć religię z przestrzeni publicznej i wepchnąć ją na powrót do sfery prywatnej?

Będzie trudno.

Burmistrzowie wielu miast z ufnością zawierzają gospodarki komunalne Maryi i Chrystusowi. Zawierzenia zostały przyjęte i teraz miejscy włodarze nie muszą już nic robić. Mieszkańcy są bezpieczni na wieczność. Do licznych zawierzeń dochodzi też w medycynie i szkolnictwie. Nie trzeba leczyć, ani uczyć. Rolę lekarza i nauczyciela przejmie Bóg za pośrednictwem księdza. Chrystusa koronowano na króla Polski, chyba już kilkakrotnie, Maryja została oficjalnie królową, a Jarosław Kaczyński jest dla wielu prorokiem vox populi, vox Dei. A więc jednak jesteśmy wybranym narodem. Teraz realizujemy tylko wolę Boga.

Tysiące obywateli podpisało petycje o zaostrzeniu antyaborcyjnego prawa, już i tak w Polsce drakońskiego. Pojawiają się propozycje dodatkowego opodatkowania ateistów, jako grupy nie mającej wiele wspólnego z narodową tożsamością. Poseł Dominik Tarczyński (PIS) z dumą opowiadał w telewizji, że Polska nie przyjęła ani jednego uchodźcy. I dzięki temu nadal jesteśmy chrześcijańskim narodem. Inne kraje z pewnością zadroszczą nam tego osiągnięcia. Internet obiegła niedawno wypowiedź młodego księdza, który rozmarzył się przed kamerą, aby homoseksualistów można było ponownie palić na stosie. Jak w średniowieczu. To były czasy! Naprawdę szkoda, że minęły! Ale pomarzyć przecież można. Mariusz Błaszczak, urzędnik państwowy i minister, pogardliwie nazwał maszerujące środowiska LGBT  “paradą sodomitów”. Bokser Adamek streścił swoje pragnienia bardzo krótko. Według niego Polską powinien rządzić ksiądz dyrektor Tadeusz Rydzyk.

 

Będzie więc trudno.

Religia jest wszędzie. Jeżeli jest jakaś przestrzeń, którą tylko można sobie wyobrazić – religia już tam jest. I w telewizji, w rządzie, w szkole, w szpitalach, na ulicach, podczas manifestacji i rocznicowych obchodów. Gdy kiełkuje zboże i kiedy się je zbiera. Gdy lodem pokrywa się jezioro i gdy przychodzą roztopy. Kiedy kończy się życie i kiedy się zaczyna. W ludzkim sumieniu i pamięci. W świątek, piątek i niedziele. Niemal wszystkie budynki, drogi, mosty, biznesy, tory i pociągi, przedszkola i żłobki, sale porodowe i stadiony, nawet statki i samochody, zanim zaczną służyć obywatelowi, muszą najpierw otrzymać błogosławieństwo kleru.

Byłby to idiotyzm, gdyby nie była to nasza rzeczywistość.

Ale jeżeli to tradycja, to po co ją zmieniać?

Polski katolik dziwi się, że państwo nie ogłasza oficjalnie Chrześcijaństwa religią obowiązującą. Prawdopodobnie taki zapis pojawi się w projekcie nowej Konstytucji. Co z tego, że na Zachodzie czy w Ameryce jest inaczej? Pieprzyć to! Tu jest Polska. Chrześcijaństwo jest związane z początkami naszej państwowości. Poza tym chyba każdy zgodzi się z przekazem Dekalogu. Dlaczego w takim razie sojusz Kościoła z Państwem jest czymś niewłaściwym?

Pewnie można się spierać, czy mamy już teokrację, czy jeszcze nie. Jedno jest jednak pewne: Polska nie jest państwem świeckim. Kościół, za przyzwoleniem polskiego państwa, ma dzisiaj znaczący wpływ na proces legislacyjny. Oznacza to spadek bezpieczeństwa dla każdego obywatela oraz utratę indywidualnych wolności (w tym wolności od religii).

Być może marzenie młodego księdza o stosach dla homoseksualistów nie spełni się. Nie będzie też torturowania innowierców i polowań na czarownice. Ale większość religijna, zachęcona wsparciem państwa i Kościoła, będzie stanowczo domagać się od ustawodawcy dodatkowych przywilejów kosztem mniejszości. I je otrzyma. W tym czasie Kościół i państwo będą nadal dzielić się ludzką wolnością, zagarniając przestrzeń, która konstytucyjnie (a więc w Polsce już tylko teoretycznie) należy do obywatela.

Zaproszenie Kościoła do współrządzenia Polską oznacza więc religijno-polityczną tyranię wymierzoną w mniejszości wyznaniowe i polityczne, ale również w rasowe, seksualne i narodowe. Kobiety, które będą sprzeciwiać się roli wyznaczonej jej przez Boga, zostaną odpowiednio ukarane. Rząd wraz ze wspólnotą religijną pracują nad końcowym kształtem ustawy.

Ewangelia jest ponad Konstytucję. Przypomniał nam o tym niedawno abp Wacław Depo. W konsekwencji religijność jest ważniejsza od przestrzegania świeckiego prawa. Moralność chrześcijańska staje się podstawą państwowego ustawodawstwa. A mniejszości? Przemykają się w cicho pod ścianami, unikając chrześcijańskich oczu.

Rydzyk może rządzić taką Polską. A Adamek może w niej boksować.

tekst ukazał się na portalu: studioopinii.pl

 

Dariusz Wiśniewski

1 Komentarz

  1. Zatajanie pedofilstwa duchownych oraz ochrona przestępców seksualnych w Kościele.
    Jednym z głównych zarzutów, który obciąża pontyfikat Karola Wojtyły, to zatajanie pedofilstwa duchownych. JP2 oraz długoletni szef Kongregacji Nauki i Wiary, kard. Ratzinger wymagali bezwzględnego respektowania postanowień tajnego do niedawna dokumentu. Tajna instrukcja autorstwa sekretarza Kongregacji Nauki i Wiary, kard. Alfreda Ottavianiego Instructio de modo procedendi in causis sollicitationis, znana również pod nazwą Crimen sollicitationis, podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy. W myśl litery opracowania należy ponadto niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenieść go do innej parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie. Dokument zakazuje współpracy w tych sprawach z władzami śledczymi, nakazuje niszczenie dowodów przestępstw. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty lokalnej. 30 kwietnia 2001 roku JP2 ogłasza List apostolski motu proprio Sacramentorum sanctitatis. List ten ustalił wyłączność kompetencji Kongregacji Nauki Wiary w przypadkach wykorzystywania seksualnego dzieci przez duchownych oraz, łącznie z dokumentem Ad exsequendam ecclesiasticam legem wydanym 18 maja 2001 roku, określił normy proceduralne dla tych przypadków. Oznacza to, że sprawy pedofilii i molestowania w Kościele mają być rozpatrywane “za zamkniętymi drzwiami” i wszystkie dowody mają być tajne przez 10 lat od momentu osiągnięcia przez ofiarę pełnoletniości – co powoduje przedawnienie sprawy i uniemożliwia wyciągnięcie konsekwencji finansowych wobec Kościoła. Ponadto w myśl litery listu, duchowny postawiony zostaje w sytuacji konfliktu lojalności. Jako obywatel zobowiązany jest do powiadomienia organów ścigania, ale papieskie zalecenia de facto nakazują mu zachowanie takiej wiedzy w tzw. sekrecie papieskim, równoznacznym z tajemnicą spowiedzi. Okres pontyfikatu JP2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych. Ten problem był jedną z głównych przyczyn tego, że społeczeństwa takich krajów jak Francja czy Irlandia wyraźnie odeszły od religii. We Francji skala zjawiska jest na tyle wysoka, że na pedofila mówi się zwyczajowo “proboszcz”. Problem jest poważny. Według zamówionego i sfinansowanego przez amerykańskich biskupów raportu John Jay College na temat molestowania nieletnich w Kościele Katolickim z około 94607 księży w USA pomiędzy 1950 a 2002, o wykorzystywanie nieletnich było oskarżonych 4127, czyli mniej więcej 4,3%. Odszkodowania dla ofiar sięgnęły już 2 mld do-larów! W 2003 roku grupa adwokatów przygotowała nawet projekt uznania Kościoła katolickiego za organizację działającą jak struktury mafijne i jego delegalizację. 20 maja 2009 roku opinią publiczną wstrząsnął Raport Ryana, obrazujący skalę przestępstw seksualnych duchownych na nieletnich w Irlandii. Prace komisji sędziego Seana Ryana trwały dziesięć lat. W tym czasie przeanalizowano dokumenty i przesłuchano świadków na temat około 250 instytucji wychowawczych, prowadzonych przez kościół katolicki. W liczącym 2600 stron raporcie komisja, opierając się na poznanych materiałach, dotyczących 30 tysięcy dzieci, które przewinęły się przez szkoły i przytułki kościelne, zarzuca członkom tych instytucji nie tylko molestowanie i terror psychiczny, ale także zbiorowe gwałty, bicie i sadystyczne znęcanie się nad swymi podopiecznymi. Szczegóły zeznań wielu świadków są tak wstrząsające, że można by pomyśleć, iż dotyczą hitlerowskich zbrodni na Żydach. W ślad za tym skojarzeniem zresztą prasa irlandzka ukuła określenie “irlandzki holocaust”. Parzenie wodą i ogniem, biczowanie i kopanie, wielokrotne gwałty, zmuszanie do niewolniczej pracy, wielogodzinne klęczenie to tylko niektóre z metod wychowawczych, stosowanych przez księży i siostry zakonne wobec wychowanków. Na archiwalnych filmach, wyświetlanych w telewizji, nie zarejestrowano oczywiście tego procederu, ale widać na nich kilkuletnie dzieci, tak przestraszone i zdyscyplinowane, że nie sposób nie zadać sobie pytania o przyczyny takiego stanu. Wielokrotnie JPII był informowany o aferach pedofilskich jak w przypadku afery bostońskiej i przestępstwa kardynała Bernarda Lawa , którego zamiast ukarać papież przeniósł do Santa Maria Maggiore.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: