Zabytkowy autobus Chausson, czyli Warszawa znów ma szosona…

6
787
Fot. Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w Warszawie. Właśnie zakończona została restauracja autobusu Chausson APH 47 sprowadzonego przez Klub spod Brukseli: zyskał on wystrój warszawski.

Zastanawiałem się czy pisać o tym, że zakończona została przez Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej restauracja bardzo starego autobusu marki Chausson, ale wydaje się, że prócz moich osobistych sentymentów, niezwykłej historii tego typu , przypowieść ta ma potencjał ogólny. Pokazuje co jest możliwie, gdy działa społeczeństwo obywatelskie.
Projekt autobusu Chausson miał swoje konotacje amerykańskie: firma zakupiła w amerykańskiej firmie Budd licencję na nadwozia metalowe, na podstawie, której w przejętej za długi fabryce pod Paryżem podjęto produkcję samochodów dostawczych z nadwoziami samonośnymi – jeszcze pod inną marką. Było to rozszerzenie działalności francuskiej firmy Chausson – jednego z pionierów motoryzacji – znanej dotąd z wyrobów blacharskich, w tym chłodnic i innych radiatorów. M. in. w czasie pierwszej wojny światowej współpracowała z lotnictwem – słynną Eskadrą Bocianów – przy konstruowaniu chłodnic do samolotów, które musiały przecież pracować dobrze w ciągle zmieniających się pozycjach. Po tej współpracy firma zaczęła stosować nowy znak fabryczny, w którym głównym elementem były bocianie skrzydła.
Nadwozia samonośnie były już wtedy produkowane, ale w samochodach osobowych i trolejbusach. Budowa autobusu była o tyle trudniejsza, że wymagała ciągle umieszczenia pod płaską podłogą wału napędowego, łączącego silnik z przodu z mostem tylnym (tylną osią napędową). W samochodach osobowych można było zastosować tunel (powstał wtedy także słynny citroen z przednim napędem, który wału nie potrzebował), a w trolejbusach silniki elektryczne umieszczone przy tylnej osi  nie stwarzały takich problemów.
Prace nad nadwoziami samonośnymi w firmie Chausson nie zostały przerwane na dłużej przez wybuch drugiej wojny światowej. Dzięki temu wysforowała się ona przed inne firmy. W 1942 r. w Gennevillers pod Paryżem rozpoczęto produkcję pionierskich autobusów pod własną już marką – Chausson. Wielokrotnie podkreślam, że było to dokładnie w momencie  akcji mordowania Żydów w Polsce. Historia ta pokazuje więc jak bardzo rożna była atmosfera okupacji w Polsce i we Francji.
W momencie zakończenia wojny firma pozostała na pozycji przodującej w Europie, co wiązało się z gwałtownym wzrostem produkcji i eksportu tych autobusów. Francja była w komunizowanej Polsce promowana jako coś lepszego w stosunku do innych, imperialistycznych krajów. Tak więc – tylko pięć lat po rozpoczęciu produkcji autobusy te zostały zakupione „za węgiel”, wraz z citroenami z przednim napędem, które potem stały się symbolem bezpieki dla Polski, a szczególnie Warszawy. Pierwsza partia przyjechała na własnych kołach, co było samo w sobie wielką operacją związaną z koniecznością wysłania na Zachód kierowców warszawskiego przedsiębiorstwa autobusowego. Nie było to już wtedy normalne… Było nadzorowane przez służby…
Sytuacja w jaką wjechały te autobusy była nadzwyczajna: miasto było zburzone, a komunikacja miejska była obsługiwana przez amerykańskie i radzieckie ciężarówki, kilka autobusów uchowanych sprzed wojny oraz furki. Chaussony to była rewelacja! Ciągle mi brzmią słowa kobiety z pewnego słuchowiska radiowego: Pani iksińka, a po ulicach jeździ hałson! Tak – to były pierwsze prawdziwe autobusy i od razu tak bardzo nowoczesne! Można powiedzieć, że niskopodłogowość autobusów zaczęła się właśnie od chaussonów i ich amerykańskich kolegów. Bez nadwozia samonośniego byłoby to niemożliwe. Powoduje ono także znaczące obniżenie kosztów eksploatacji, że względu na obniżoną masę.
W Warszawie zachował się w Muzeum Techniki jeden chausson – późniejszego typu, który był jednak wersją rozwojową tego modelu (jest on też w stadium restauracji). Nie zachował się jednak żaden egzemplarz typu początkowego, który we Francji nazywany był ze względu na rym chausson-nez-de-cochon [szosąnedkoszą]. Przez długi czas autobusy te były opisywane jako jeden z typów – na równi z jelczami, mavagami, sanami czy ikarusami. Dopiero moje badania doprowadziły do wyjaśnienia wyjątkowości tego autobusu, którego kolejne przemiany są także dobrą ilustrację rozwoju konstrukcji autobusowych: podniesienie dachu, powiększenie okien itp.
Bardzo reklamowane w czasach jedynie słusznego ustroju wprowadzenie nowocześniejszych autobusów Jelcz na licencji Skoda-Karosa było de facto krokiem wstecz, gdyż nie miały one znów samonośniego nadwozia, a dach w nich nie został podniesiony. Podłoga musiała być wysoko, aby pomieścić solidną ramę. Także i z tego powodu historia autobusów Chausson uległa wyciszeniu.
Podjęta została co prawda produkcja samonośnych autobusów San H-01 (z wyglądu przypominających chaussony), jednak brak było w tamtym ustroju środków na badania, co zaowocowało ostatecznie przerobieniem konstrukcji na ramową. Znów była reklamowana jako sukces, mimo że był to milowy krok wstecz.
W związku z przemianami 1989 r. powstało wiele stowarzyszeń. Jednym z nich jest Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej, który zajął się kolekcjonowaniem zabytkowych pojazdów transportu publicznego. W kolekcji zabrakło chaussona z noskiem. Nadarzyła się okazja zakupu takiego u miłośników belgijskich – pod Brukselą… Pojechał po niego ciągnik balastowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego, które wspiera działalność stowarzyszenia. Dziś możemy oglądać już autobus odrestaurowany i ucharakteryzowany na warszawski. Ma nawet ówczesną tablicę rejestracyjną typu amerykańskiego – ze słowem Warszawa na dole. Dziś wyruszył – właśnie dojeżdża – w swą pierwszą drogę – na targi Transexpo w Kielcach, gdzie ma być wystawiony. Nie powiem, że nie czuję wzruszenia.
To tym autobusem na linii 107 jeździłem Spacerową wzdłuż monumentalnego ogrodzenia ambasady radzieckiej (nie wiedziałem co ono oznacza). To w nim spotkałem się po raz pierwszy z językiem francuskim, który potem stał się moim głównym językiem obcym. Nikt nie potrafił przeczytać napisów na szybach: issue de secours. Mama wyjaśniała mi co to znaczy chausson – szosowiec (ciepło, ciepło)… Wtedy też zacząłem się interesować ochroną kierowcy w razie stłuczenia szyby. Zapowiedziałem, że zajmę się szybami pancernymi ze stopu szkła i metalu. I się takimi zajmowałem!
We Francji miłośnicy piszą o pięknych czasach chaussona. Kolekcjonują ich ogromne ilości. Dzięki temu np. warszawscy miłośnicy mogli pojechać np. do Grenobli, aby uzupełnić dokumentację. Cieszę się, że u nas będą one teraz: aż dwa chaussony powracają. Zainteresował się tym Instytut Francuski w Warszawie. Jest to więc zabytek warszawski, techniki, francusko-polski… Szkoda, że firma tego nie doczekała. Ale to już inna historia…

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w Warszawie. Właśnie zakończona została restauracja autobusu Chausson APH 47 sprowadzonego przez Klub spod Brukseli: zyskał on wystrój warszawski.

6 Komentarze

  1. Dni Transportu Publicznego to dobra okazja by zaprezentować chaussona, który wrócił już z Kielc. Byłem w nim na terenie zajezdni R-01 Woronicza. Oprawa była nawet baletowa na czerwonym dywanie do melodii Czerwony autobus . pod Mówiono, ciekawe rzeczy , a na koniec autobus odwiózł prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz ze świtą do ratusza.

  2. W czasie Szalonych Dni Muzyki, miałem okazję wysłuchać pierwszy raz na żywo w Teatrze Wielkim utworów Ernesta Chaussona w wykonaniu francuskiego skrzypka Augustina Dumaya… Taki zbieg…

  3. Zwróciłem uwagę na to, że polsko-francuska historia autobusu Chausson powinna być przedstawiona w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku w części poświęconej różnicom między okupacjami niemieckimi w Polsce i na Zachodzie.

  4. Okazało się, że była jeszcze jedna francuska firma produkująca nadwozia samonośne i to z silnikiem z tyłu! Także na licencji amerykańskiej. To Isobloc. Te firmę jednak wykończyła wojna, w przeciwieństwie do Chaussona. Niemniej np. liczne isobloki były eksploatowane przez węgierskie przedsiębiorstwo Mavaut, czyli taki ich PKS.

  5. Numer operacyjny 395 nawiązuje do 394 z filmiku z 1955 r. z chaussonem w roli głównej.

Comments are closed.