Wymiar sprawiedliwości zależy od punktu siedzenia

2
440

Pismo Rynek Kolejowy ogłosiło, że sąd utrzymał pół miliona kary dla Polskich Linii Kolejowych za chaos informacyjny na najważniejszych stacjach. Nałożył ją Urząd Transportu Kolejowego. Wzruszająco brzmi stwierdzenie, że urzędnicy wstawili się za podróżnymi, których kolej robiła w konia za pomocą swoich pokazywaczy i megafonów – przekazując zupełnie niespójne informacje. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazał, że PLK nie może się bronić zwalaniem winy na podmioty zewnętrzne, czyli osoby trzecie. Okazuje się także, że od czerwca nie naprawiono tych błędów, a pasażerowie są informowani, że sami sobie mają weryfikować informacje.

Sąd antymonopolowy, bo tak jest nazywany potocznie XVII wydział Sądu Okręgowego w Warszawie, dał tym samym kolejny dowód, że wymiar sprawiedliwości inaczej traktuje swoich klientów, czyli osoby trzecie, a inaczej sam siebie. Inny wydział tego samego sądu bez żenady stwierdza, że klient nie ma prawa do żadnego odszkodowania za przewlekłość postępowania, bo przecież powinien wiedzieć, że sądy okręgu warszawskiego mają dużo pracy! Poza tym ten klient jest sam sobie winien, bo przecież za dużo walczy o sprawiedliwość przedstawiając niepotrzebne dowody, które i tak zostaną zlekceważone. Ten sam zły wyrok byłby wydany wcześniej – uważa sąd okręgowy w Warszawie, a biedny klient ma ponosić straty bez szemrania. Ma kredytować wady działania Państwa, albo iść pod most, gdy nie ma na to pieniędzy. A łobuzy niech sobie rządzą. Bo sądy są niezawisłe. Chyba niezawisłe mają być w zakresie wydawania wyroków, a nie utrzymywania bajzlu organizacyjnego?

O problemie chaosu informacyjnego w komunikacji pisałem kilkakrotnie. Też nie odniosło to prawie żadnego skutku. Jedyne co udało mi się spowodować to zreformowanie warszawskiego systemu informacyjnego komunikacji miejskiej. Stało się to w stanie wojennym, a więc widać, że jakiś komisarz wojskowy dotarł do tego co pisałem przedtem o chaosie i bylejakości, a co zlekceważono… Jak zwykle zresztą i ten mój sukces w żaden sposób nie był przypisany mnie.

Brak umiejętności powiązania różnych aspektów własnego systemu EKSPLOATACYJNEGO w sądach jest dla mnie oczywisty i mam na to całe stosy dowodów. Także na lekceważenie klientów sądów. Robią ze mnie idiotę, a pani prezes ma pretensje o to, że to napisałem w końcu i podkreśla, że to znów ja jestem niedobry. Prezesi mają zresztą osobliwe sposoby postępowania, w tym bezprawne. Uważają, że nic nad nimi nie ma i mogą sztorcować dowolnie, odwracając uwagę od wad wymiaru sprawiedliwości. A przecież Ministerstwo kieruje do tych prezesów, bo przecież sądy są niezawisłe. Nie rozumie więc tym samym o czym się do niego pisze. Za trudne widać! A więc zgadza się na zło w wymiarze sprawiedliwości, który podobno nadzoruje jako system.

Lekceważone są także moje uwagi na temat błędnych informacji np. o numerach telefonów, gdzie cyfra 0 dawno nie powinna być podawana przed nimi. Sędzia się dziwi, że w ogóle mam czelność to mówić. Po co jej zawracam głowę. Także na stronie tegoż XVII wydziału jest taki błąd, ale tylko w numerze faksu, co jest po prostu pomyłką. Natomiast na pismach sądowych zera nadal są, jako fałszywa informacja. Mimo moich uwag!

Liczbę XVII (17) bardzo ostatnio lubię. To numer komisariatu policji, który obsługiwał 17. okręg Grochów przed wojną. A przecież o przywrócenie nazwy Grochów dzielnicy administracyjnej bardzo podobnej w kształcie walczę. Tak jak i z bezprawiem, które ma miejsce w sądach. I dziękuję XVII wydziałowi za taki dowód potwierdzający to co mówię i piszę od lat, a co jest lekceważone przez wydziały warszawskich sądów. Także tych znajdujących się na obszarze rzeczonej dzielnicy. Może dożyję jakiejś sprawiedliwości? 1+7 = 8, podobnie jak 2+1+5. Mamy rok ósemki, a oznacza to wiele. I wcale nie jest to takie nienaukowe jak się niektórym wydaje. W tym roku ludzie, którzy tak pracują mają podstawy się bać, bo dalej tak nie będzie.

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Rafał Wodzicki: na pokazywaczu ma być ta sama informacja, co płynie z megafonów. Tu widać, że i same napisy są nieczytelne: słowa przez i via pisane kursywą oddzielone ukośną kreską bez odpowiednich odstępów zmuszają do wczytywania się, żeby zrozumieć co jest ta litera l… Co to jest B…E IKIEPURA. Po dłuższym wczytywaniu się dochodzi: to BWE, czyli Berlin-Warszawa Express (jakaś klatka elektroniczna nie mieści W?), ale co to jest to I? A dlaczego HBF jest dużymi literami i co to znaczy? A! Hauptbahnhof czyli Dworzec Główny… Ale dlaczego dużymi literami skoro jest Hbf? A dlaczego tu jest 17007, a tu 17011… i nie ma numeru międzynarodowego pociągu? Od razu widać amatorszczyznę tego, co to robił. Niespójność dzieła i brak zrozumienia co to jest ergonomia odczytu. Dworzec Warszawa Centralna koło reperu 0 km 0 m, czyli początku polskiej sieci kolejowej. Pendolino tu bywa.

2 Komentarze

  1. Wszyscy wiedzą, że sąd przysyła wezwania z pogróżką, że po terminie 7 dni rzecz będzie zwrócona jeśli klient nie spełni żądania. Takie wezwania są przesyłane np. po pół roku nie podejmowania żadnych działań i nie reagowania na zwracanie uwagi na tę przewlekłość…. Wszystkie koszty tego ma ponosić ten klient – nawet gdy nie ma pieniędzy….

  2. Dziś przeżywamy walki o polski wymiar sprawiedliwości. Od wielu lat opisywałem tu jego wady. Czy naprawa systemu ma powodować demolowanie go w drugą stronę? Ależ bez zmiany przepisów, a przy wprowadzaniu odpowiednich metod działania można to wszystko wyprostować.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: