Wybory ryzykiem dla rynków?

0
20

Na rynkach panowało przekonanie, że listopadowe wybory w USA są niemal gwarancją hossy. Zakładano, że D. Trupowi będzie bardzo zależeć na utrzymaniu koniunktury, co zwiększyłoby jego szanse na reelekcję. Może jednak okazać się, że będzie całkiem inaczej.

Na rynkach panowało przekonanie, że listopadowe wybory w USA są niemal gwarancją hossy. Zakładano, że D. Trupowi będzie bardzo zależeć na utrzymaniu koniunktury, co zwiększyłoby jego szanse na reelekcję. Może jednak okazać się, że będzie całkiem inaczej.

Najważniejsze indeksy giełdowe znalazły się na poziomach najniższych od końca lipca. Nadal są to dość wysokie poziomy w kontekście dołków z marca, ale mamy już największą korektę całej hossy. Dodatkowo obserwujemy wyraźne umocnienie dolara amerykańskiego. Do tego dochodzą pogarszające się statystyki pandemii i ryzyko nowych restrykcji, a także tracące nieco impet dane makroekonomiczne.

Wątek wyborczy jednak nie był jak dotychczas mocno rozgrywany przez rynki. Panowało założenie, że D.Trump zrobi wszystko, aby atmosfera do tego czasu była dobra i potwierdziło się to po części w braku konkretnych działań wymierzonych w Chiny.

Jednak inwestorów może martwić co innego – chaos, który może zapanować po 3 listopada. Donald Trump ponownie zasygnalizował, że może nie oddać władzy, ponieważ jego zdaniem głosowanie listowne oznacza ryzyko nadużyć. Głosowanie listowne nie jest w USA niczym nowym, ale w tym roku ze względu na pandemię Demokraci namawiają wyborców do tej formy, a to może mieć wpływ na wynik. Sondaże dają przewagę Joe Bidenowi, ale nie jest ona wielka i jeśli Trump przegrałby nieznacznie, mógłby kontestować wynik, a sprawa skończyłaby się w Sądzie Najwyższym. Dla rynków to chyba najgorszy scenariusz.

– Wśród inwestorów emocje będą bardzo duże, ale dopiero podczas nocy wyborczej – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Jednak nie powinny być większe w porównaniu do sytuacji sprzed czterech lat, bo wtedy rynki bały się D.Trumpa, a faworytką wyborów była kandydatka Demokratów. Może to jednak się zmienić, bo istnieją inne niż wówczas czynniki ryzyka.
 

Sytuacja rynkowa już robi się napięta. Tracą nie tylko akcje, ale także złoto oraz (szczególnie) srebro. Wynika to z faktu, iż wcześniej większość kapitału spekulacyjnego grała w ten sam sposób – krótkie pozycje w dolarze, długie w akcjach (szczególnie spółek technologicznych) oraz metalach szlachetnych. Na ten moment wygląda to jak techniczna korekta wywołana redukcją tego skrajnego pozycjonowania. Nie wydaje się, aby mogło dojść do powtórki sytuacji z marca, kiedy były problemy z dostępnością finansowania w USD. Nie musi być to jednak koniec problemów – jesień dopiero się zaczyna, a wraz z nią ryzyko pogorszenia sytuacji pandemicznej i wytracenie tempa ożywienia przez gospodarki.

– Choć czynników ryzyka jest wiele, a przed nami wybory w USA, to jednak dla inwestorów krótkoterminowo najważniejsza jest polityka Fed – komentuje ekspert XTB.

Wideo: @MarketNews24

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: