Wybory jako system eksploatacyjny wymagają jakości

0
290

Tej prostej prawdy zdają się nie rozumieć projektanci polskiego systemu wyborczego. Co wybory to te same kłopoty, które w końcu doprowadziły do bajzlu w chwili awarii systemu komputerowego firmy, której kryptoreklama trwa. Jej nazwa została powtórzona wiele razy, a audyt jej jest dobry. Komisja państwowa nie widzi problemu. Jeśli nie widzi od lat to czemu miałaby widzieć teraz?

Wstrząsające są wypowiedzi premier Ewy Kopacz, co to widzi tylko okazje do jakiejś naprawy czegoś. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło po prostu. Trzeba wziąć się do pracy (jakiejś). Oczywiście kancelaria jej będzie dalej pisać do ludzi, że nie jest od tego, a jej ludzie mówić, że gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Jest fajosko po prostu! Albo klawo jak cholera, jak mówili w gangu Olsena, gdzie ciągle im nie wychodziło też…

Sam system organizowania wyborów jest od lat wadliwy. W wielu miejscach powstają lokale, które nie zapewniają odpowiednich warunków dla przeprowadzenia głosowania. Zestaw licznych materiałów dawany komisjom obwodowym jest zupełnie absurdalny, co powoduje konieczność śledzenia wielu niepotrzebnych szczegółów. Szkolenia i instrukcje są podobnym zestawem wielu szczegółów nieistotnych dla jakości głosowania. Jednocześnie stosuje się techniki organizacyjne, które mają wysokie prawdopodobieństwo awarii. Nawet informacje są rozrzucone po różnych kopertach, szkoleniach itp. Od ludzi wymaga się znajomości niepotrzebnych szczegółów, pomijając główne sprawy w tym te ludzkie. Na informację zbulwersowanej kobiety, że musi już wracać do chorego dziecka można usłyszeć informację, że przyjedzie po nią patrol policyjny, bo nie wykonała swojej roboty….Czyli nie była w stanie być dłużej!

W samej rzeczy wadliwe jest stosowanie kart wyborczy w formie zszywanych broszur. Oznacza to zgodę na występowanie wad wynikających przy zszywaniu tych broszur. Tym razem wystąpiły braki niektórych list, a więc i występowanie kart podwójnych w innych kartach. Czytelnicy książek wiedzą, że od czasu do czasu trafia się im egzemplarz z pozamienianymi arkuszami. Może to dotyczyć znacznej części nakładu, tak że trudno znaleźć książkę zamienną. Jakkolwiek systemy maszynowe są doskonalone, to jednak zawsze taka możliwość jest. W warunkach komisji nie jest możliwe sprawdzanie wszystkich takich kart-broszur inaczej jak wyrywkowo. Najlepszym rozwiązaniem było wydrukowanie wszystkich list na jednym dużym arkuszu. Nawet dwustronnie, żeby nie był on zbyt duży. Ułatwia to też liczenie głosów, bo od razu widać, czy karty są ważne oraz kogo dotyczy głos. Nie ma możliwości pomyłek. System wyborczy, jako podstawowy system państwa powinien być odporny na takie zjawiska, a nie jeszcze sam je generować. Za to pęczki ołówków z gumką dostała każda komisja do zastanawiania się po co one są. Długopisy za to są podane w formie „do zabierania na pamiątkę”, albo przez pomyłkę. Ogólnie znany system długopisów na sprężynce do komisji wyborczej nie dotarł. Czy komisje obwodowe mają przywiązywać długopisy sznurkiem dodanym do materiałów?

Dlaczego komisja wyborcza zgadza się na stosowanie w jednym pomieszczeniu dowolnie umeblowanym dwóch komisji z dwiema urnami??? Do jednej z komisji trzeba przejść przez teren drugiej komisji. A ludzie w ogóle nie patrzą na ich numery. Przy dużej frekwencji następuje wrzucanie kart do urny niewłaściwej. Jedynym środkiem jest tu stosownie innego koloru pieczątki!

Bo przecież jaki dobry jest system okazuje się w czasie awarii. Fachowcy od terotechniki potrafią je przewidywać i eliminować zawczasu. Amatorzy się cieszą, że po awarii oni już wiedzą, co trzeba zrobić. Zasadą jednak powinno być kreowanie systemu odpornego na awarie. Zarówno pod względem jakości, czyli wykreowanych własności eksploatacyjnych, jak i pod względem możliwości reagowania na awarie w sposób minimalizujący jej skutki. Nie jest możliwe stworzenie takiego w trzy miesiące. Trudno zresztą powiedzieć dlaczego nie jest stosowany standardowy program, który może być dostosowany do każdych wyborów w prosty sposób. Dawno już nie używa się w ważnych miejscach samych nieprzebadanych prototypów.

Zupełnie niestosowane są nowoczesne techniki internetowe głosowania. Jest przecież możliwe takie głosowanie zarówno z domu jak i w lokalu wyborczym. Komisja wtedy spełniałaby rolę kontrolera prawidłowości. Zliczanie odbywałoby się automatycznie. Dlaczego Państwowa Komisja Wyborcza wręcz zwalcza tego typu głosowanie? Możliwe jest składanie przez internet bardzo poważnych dokumentów, w tym finansowych, a głosowanie niemożliwe?

Oczywiście pełen wad jest kodeks wyborczy, który przecież promuje wybory wg naprawdę drugorzędnych elementów . Np. wielu używa prostackich haseł typu bliżej ludzi, czy informacji o jakichś dużych inwestycjach niekoniecznie dobrze robionych. Najbardziej doceniani są kandydaci, którzy udowodnili, że nie mają pojęcia i forsują złe projekty! Metro lub tramwaj na Cośtam na przykład. Bez umiejętności analizy sensu. Od razu wiadomo, że dopuszczanie ich do władzy oznacza konieczność walki z ich powierzchowną wiedzą i manipulacjami.

Dobrym przykładem jak działa dobry system w czasie awarii jest dla mnie zawsze przygoda rembertowska sprzed lat. Gdy zgasły wszystkie światła w okolicy, semaforami kolejowymi włącznie, w ciągu sekundy w nastawni dał się słyszeć niski odgłos rozruchu agregatu: ta-ta-ta-taaaaa……. Po czym semafory tylko rozświetliły się zapobiegając dezorganizacji ruchu pociągów. Wyglądało to bardzo dramatycznie, ale pokazywało też, że największe zagrożenie, czyli zatrzymanie ruchu pociągów zostało zlikwidowane natychmiast.

W czasie wczorajszej awarii wyborczego systemu komputerowego nic takiego nie zaszło. Zaczęto zwozić członków komisji do ratusza dzielnicowego wg klucza: kto się bardziej domagał iść do domu. Przewożenie materiałów wyborczych odbywało się w warunkach urągających zasadom. Komisje traciły z oczu swoje rzeczy, co oczywiście zawsze może być pretekstem do protestów – słusznych lub niesłusznych.

Brak kompetencji eksploatacyjnych organizatorów wyborów w Polsce jest aż nadto widoczny. W tych warunkach naprawdę nie jest dziwne, że awaria systemu informatycznego nastąpiła i miała takie skutki. Uczenie się na awariach to jest najkosztowniejsza metoda. Wynika ona z tego, że ludzie na stanowiskach pozorują wiedzę eksploatacyjną nawet nie wiedząc, że ona się tak nazywa. Informatycy też popełniają błędy i to kardynalne. Nawet system sprzedaży biletów na pociągi szybkie padł w tym samym czasie. Wielu informatyków nawet nie umie zbudować witryny internetowej o odpowiednich dla odbiorcy własnościach eksploatacyjnych. Jak to działa wiedzą głównie oni sami. Nie darmo inżynier systemowy dla większości to jest informatyk. Brak jest możliwości porozumiewania się systemowego inżynierów wszelkich specjalności oraz innych specjalistów.

Tak więc przetarg w ostatniej chwili, gdzie jest jeden oferent (ci poważni się nie zgłaszają do takich ryzykownych zadań) jest przykładem skrajnego braku odpowiedzialności za jedne z najważniejszych systemów państwa. Uchodzą za to za speców od wszystkiego i usiłują zdominować prawdziwych fachowców wypierając ich wiedzę eksploatacyjną swoją sprawnością w posługiwaniu się niektórymi programami. Źle jest z innowacyjnością we wszystkich wspomnianych dziedzinach. Powtarzane są latami te same błędy.

Nie wystarczy, żeby wicepremier od infrastruktury mówił: to jest kompromitacja i pyta czy nie można takiej prostej rzeczy zrobić poprawnie? Od razu widać, że nie rozumie problemu przyczyn zjawisk występujących tu i krytykowanych od lat. Jeśli na najwyższych stanowiskach są tego typu ludzie to przecież nie znajdą dobrych kierowników eksploatacji niższego szczebla, tylko w razie czego będą zwalniać i pytać. Premierzy nigdy nie zajmują się inżynierią eksploatacji (terotechniką), ale chcą eksploatacją zarządzać. Efektem tego są takie awarie w różnych dziedzinach.

(-) Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

Fot. Marek Piotr Borkowski: sala posiedzeń rady dzielnicowej Grochowa-nie-Pragi-Pd. z workami z głosami wyborców zdawanymi tu masowo. Tłumy członków komisji obwodowych kłębiły się wtedy na korytarzach i u informatyków. Niebieski – karty niebieskie, żółty – karty żółte, a te z różowym paskiem to różowe – na prezydenta Warszawy.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: