Wokół śmierci generała Petelickiego

0
307

Wokół samobójstpetelickiwa generała Sławomira Petelickiego natychmiast powstało mnóstwo teorii spiskowych. Niewielka ilość informacji jaka dociera do opinii publicznej, przeświadczenie, że nie wszystko należy wywlekać, gdyż przecież trzeba dać spokój rodzinie, tworzą pożywkę dla teorii spiskowych. Jednak jak to w przypadku polskiej prawicy teorie te są tak absurdalne, że można odnieść wrażenie, że komuś zależy, aby dzięki nim ukryć prawdziwe przyczyny i wydarzenia, które w efekcie doprowadziły do dramatu. Sprawa generała Petelickiego jest bowiem ciekawa, wokół tej postaci unosi się dyskretny urok tajności i wiecznie trwającego skandalu. Losy Petelickiego pokazują jak pokrętna była nasza historia, jak zaskakujące przeżywała zwroty, jak białe nagle stwawało się czarne. Kiedy zaś w Chicago Petelickiego przedstawiano jako “ofiarę reżimu Tuska” nie wiadomo już czy śmiać się, czy płakać. Petelicki jest bowiem ofiarą świata, który sam sobie stworzył i zazdrośnie strzegł jego tajemnic.

Kariera generała Petelickiego rzeczywiście wygląda imponująco. Po ukończeniu renomowanego warszawskiego VI LO im. Reytana studiuje prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Po zdobyciu dyplomu robi jednak wszystko, aby bezprawie stanowiło danie główne każdego niemal obiadu. Wstępuje do Służby Bezpieczeństwa. Od 1969 roku pracuje w Wydziale I SB czyli w wywiadzie cywilnym. Szybko pnie się po szczeblach kariery. Oprócz normalnej działalności wywiadowczej zajmuje się także rozpracowywaniem Polonii w Stanach Zjednoczonych. Pracując w konsulacie PRL w Nowym Jorku uczestniczy między innymi w akcji “Tyrmand”. Słynny pisarz, który wówczas z Chicago przeniósł się do niewielkiego miasteczka Rockford w Illinois stał się dla komunistycznych władz poważnym zagrożeniem. Wydając pismo “Chronicle of Culture” stał się stał się jednym z najważniejszych osób wspierających amerykański ruch konserwatywny, tworzących jego program. Szybko spostrzegł potencjał tkwiący w Ronaldzie Reaganie. Tyrmand pracował dla Reagana już w czasie, gdy ten ubiegał się o urząd gubernatora Kalifornii. Nic dziwnego, że komuniści o Tyrmandzie chcieli dowiedzieć sie jak najwięcej, szukali możliwości zneutralizowania swojego przeciwnika. Akcja ta zakończyła się kompletnym fiaskiem wywiadu PRL. Potem Petelicki zajmował się także Polonią w Szwecji, penetrując zwłaszcza środowiska związane z opozycją demokratyczną. W czasach stanu wojennego przez Szwecję wiódł jeden z najważniejszych kanałów przerzutowych, którym dostarczano materiały dla solidarnościowego podziemia.

Po zmianach ustrojowych Petelicki należał do tych osób, które znakomicie potrafiły wpisać się w nową rzeczywistość.

Kiedyś funkcjonariusz SB, który przeprowadzał rewizję w moim mieszkaniu powiedział, iż muszę pamietać, że kiedy obejmiemy władzę, będziemy bardzo go potrzebować. Po 1989 roku Polska bardzo potrzebowała Petelickiego, choć do słów tego oficera proszę nie dopisywać żadnych teorii spiskowych. 3 lipca 1990 roku z polecenia premiera Tadeusza Mazowieckiego tworzy specjalną jednostkę wojskową numer 2035 co można uznać za początek GROM. Petelicki dowodzi GROM, ale w czasach rządów AWS popada w konflikt z koordynatorem służb specjalnych Januszem Pałubickiem i Markiem Biernackim. Petelickiemu zarzucono naruszenie ustawy o zamówieniach publicznych, czyli korupcję. Petelicki odchodzi z wielkim hukiem. Nie oddaje kluczy do swojego sejfu pancernego, który trzeba rozpruwać za pomocą palników.

Wcześniej za rządów SLD Włodzimierz Cimoszewicz powierza Petelickiemu zwalczanie zorganizowanej przestęczości, która w Polsce rozwija się znakomicie. Ze światem przestępczym współpracuje wielu kolegów Petelickiego z Wydziału I SB. Petelicki potem wraz ze zmianą politycznych wiatrów wraca do GROM, ale potem odchodzi na emeryturę i co charakterystyczne dla byłych oficerów służb specjalnych zajmuje się biznesem. Sukcesów wielkich jednak nie odnosi, choć ostatnio pojawiła się informacja, że jego firma zatrudniająca byłych żołnierzy GROM miała szkolić antyterrorystów w jednym z krajów arabskich. To znaczy, że firma Petelickiego stanowiła jakąś prywatną armię do wynajęcia? To zupełnie niesamowite. Przeglądam oficjalne informacje. Nie znajduję żadnego kraju arabskiego, gdzie siły antyterrorystyczne szkoliłyby prywatne firmy. Natomiast w przeszłości wielu byłych oficerów służb pracowało w firmach handlujących bronią i w czasie wojny na Bałkanach zajmowało się łamaniem embarga na dostawy do tego regionu.

Dodajmy jeszcze, że obecnie prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie kolejnych nadużyć w GROMIE, przy realizacji zamówień publicznych. Padły już pierwsze zarzuty, jednak nadal sprawa jest rozwojowa.

Petelicki łatwo popadał w konflikty personalne. Właśnie mial rozpocząć sie proces jaki wytoczył Petelickiemu generał Polko. Petelicki uważał go za osobę niegodną szacunku. Petelicki należał także do krytyków byłego ministra obrony Bogdana Klicha. Dzisiaj przez prawicowych oszołomów argument ten podnoszony jest w świetle katastrofy smoleńskiej. Niesłusznie, gdyż Petelicki krytykował Klicha za niewdrożenie odpowiednich procedur po katastrofie CASY. Nieprzestrzeganie tych procedur zostało opisane w raporcie Komisji Millera po katastrofie smoleńskiej. Petelicki więc otrzegał jedynie przed następstwami bałaganu. Akurat w tej sprawie miał rację.

Najciekawy jest rzecz jasna styk dziwnego biznesu i służb specjalnych oraz kryminalnego podziemia. W przypadku GROM wszystkie te trzy światy przenikają się wzajemnie. W czasach AWS przy okazji rozpruwania sejfu pozostawionego przez Petelickiego poijawiły się informacje o wykorzystywaniu żołnierzy GROM do prowadzenia nielegalnych operacji na przykład dotyczących zbierania informacji o politykach. Petelicki rzecz jasna zaprzeczał.

W czasach nowej Polski Petelicki działał na styku wielkiego biznesu i slużb specjalnych. Kiedy w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia Tygodnik ‘Wprost” tworzył swoje pierwsze listy najbogatszych Polaków jakoś tak było, że w tych biznesach gdzieś w tle zawsze pojawiały się służby specjalne. Wielu tych pionierów polskiego kapitalizmu albo trafiło za kratki albo na cmentarz.

W przypadku afery FOZZ sprekurowanej przez ludzi służb winnych niby osądzono jednak prokuratura okazała się zupełnie bezradna wobec list firm krzaków, które były beneficjantami prania pieniędzy. Tutaj kurtyna opadała, ogłaszano koniec przedstawienia. Tak było we wszystkich innych sprawach. Nie ulega wątpliwości, że Petelicki mógł posiadać na ten temat wiedzę rozleglą. Nawet więc jeśli popełnił samobójstwo odpowiedź na pytanie dlaczego, posiada ogromne znaczenie. W tej chwili panuje jednak zmowa milczenia. Dziennikarze jakoś nie specjalnie mają ochotę na drążenie tematu. Natomiast świać mi się chce, kiedy słuszę bajeczki o potrzebie szacuku dla rodziny, czy obronie honoru Wojska Polskiego. To ładna bajka dla maluczkich pozwalająca zamieść sprawę pod dywan. Czytając o aferach w GROM honoru tam za grosz. Natomiast złodziejstwa pełna beczka. Z czasem pewnie do opinii publicznej przedostanie się więcej informacji, co umożliwi wyrobienie sobie poglądu na sprawę. Kiedy jednak dzisiaj z Peletlickiego robi się ofiarę, prezes Kaczyński tworzy kolejne mity o jakiś listach osób zagrożonych to można peknąć ze śmiechu. Sławomir Petelicki wszak był jednym z twórców chorego systemu. W tym śmietniku generał poruszał się jak ryba w czystej wodzie. Choć wokół śmierdziało on chiciał uchodzić za jedynego sprawiedliwego. Im mniej wiedzieć będziemu o tym co działo się wokół generała, tym więcej fantastycznych teorii spiskowych powstanie na temat jego śmierci.

Tak naprawdę to nic dziwnego, że ktoś żyjący na styku służb i biznesu chce sobie palnać w łeb. W Polsce bowiem w tej dziedzinie funkcjonują standardy rodem z republik bananowych i faktu tego nie zmieni dobrze zorganizowane euro, pozytywne recenzje w zagranicznej prasie. Petelicki bowiem żył w takim niewielkim wycinku chorej Polski schowanej przed kamerami i okiem wścibskich obserwatorów. Jednak warto tam zaglądać.

 

Andrzej Jarmakowski

 

Foto: wiadomości onet.pl

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: