Wiadomość dla Andrzeja Dudy: zostało ci dwa lata

0
565

Wybory parlamentarne mogą wszystko zmienić. Szef PIS jest tylko zwykłym posłem i politykiem. W razie porażki – zgorzkniały i schorowany – zamknie się z kotem w swoim domu na Żoliborzu i w samotności będzie trawił istotę odniesionej klęski. 20 procent narodu jeszcze przez lata będzie wspominać jego geniusz. Jan Pietrzak skomponuje patriotyczną pieśń o braciach “tysiąclecia”. Podkarpacie i Podlasie ufundują kilkadziesiąt pomników i pamiątkowych tablic. Mateusz “miska ryżu” Morawiecki, młody jeszcze cynik, który przewidująco wcześniej zabezpieczył się finansowo, ponownie chwyci się bankowości. Szydło, po fantastycznej przygodzie życia, powróci do Brzeszcz.

Kręgi wodne powstałe po wrzuceniu kamienia zamienią się ponownie w gładź.

W dużo gorszej sytuacji znajdzie się prezydent Andrzej Duda. Gdyż Duda nie jest tylko politykiem. Jako prezydent, odpowiada przed narodem; miał jemu służyć, nie partii. Wyniki ostatnich wyborów dostarczyły mu z pewnością wiele do myślenia. Trybunał Stanu, jeszcze niedawno tak odległy i mglisty, budzący nawet lekceważący śmiech, nagle zamienia się w realną wizję. Odległe i niemożliwe stało się bliskie i prawdopodobne.

Jeżeli Andrzej Duda stanie przed Trybunałem Stanu, będzie odpowiadał moralnie nie tylko za wielokrotne pogwałcenie Konstytucji, ale również za sianie nienawiści wśród Polaków. Prezydent miał wiele okazji, aby sprzeciwić się polityce hejtu prowadzonej z rozmysłem przez PIS. Mógł potępić polskich neonazistów. Mógł podjąć działania jednoczące Polaków i powstrzymać radykalizację społeczeństwa. Nie uczynił tego z powodów politycznych. Prawdopodobnie też dlatego, że jest słabym moralnie człowiekiem i pospolitym oportunistą. Tym gorzej dla niego.

Duda nadal jest prezydentem. I nic mu przez chwilę nie grozi. Z pewnością w nadchodzących miesiącach stanie się bardziej nerwowy i nieprzewidywalny. Drażliwy i zaczepny. Jego wykład w Berlinie na temat żarówek musi zastanawiać. Wygłosił go człowiek poirytowany i zdesperowany. Dudzie zależy na konflikcie, gdyż przeciągająca się wojna ze Wspólnotą zapewnia mu poparcie wewnątrz kraju, czyli status quo. Czyli bezpieczeństwo.

Naród cierpliwie przeczeka jego wykłady. Dwa lata to nie wieczność.

 

tekst w nieco zmienionej wersji ukazał się na portalu  studioopinii.pl

 

Dariusz Wiśniewski

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: