Wartości nienegocjowalne kardynała Nycza

1
1341
Plakat filmu: bombardowanie miłością i miłosierdziem. Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

Ksiądz kardynał Nycz był uprzejmy po raz kolejny, jako przedstawiciel Kościoła rzec, że konstytucja polska musi być katolicka. W szczególności muszą być w niej wtręty wynikające z tzw. wartości nienegocjowalnych. Z przemówienia wynika, że oznaczać to ma, że nienegocjowalność ma wynikać z tego co Kościół sobie winszuje, żeby było narzucane to przez niego wszystkim, bo tak. Przypomina mi to pretensje „komunistycznego” dyrektorka, który, po moich negocjacjach z fabryką lokomotyw zaatakował mnie, że w ogóle coś ustąpiłem fabryce, wiedząc co to są negocjacje i chcąc osiągnąć cel, czyli maksimum ich ustępstw. Nienegocjowalnymi wartościami były wtedy dla mnie tylko rozstaw kół, napięcie sieci trakcyjnej, dane sprzęgów i zderzaków oraz znormalizowane gwinty śrub. Dla dyrektorka negocjacje oznaczały, że nie wolno nigdzie ustępować tylko trzeba wymuszać wszystko na chama. Nie podziwiał, że nie zepsułem atmosfery i osiągnąłem tyle, co potem zaowocowało dalszymi modernizacjami.

No i Kardynał zrobił dokładnie to samo, jednocześnie mało dbając o wartości ogólnoludzkie, za pomocą których Kościół powinien budować swoją pozycję, jedynie dbając o religijny sposób ich wdrażania. Konstytucja ma być dla wszystkich i nienegocjowalne są właśnie te wartości ogólnoludzkie, które właśnie Kościół zwalcza, albo lekceważy zajmując się, ostentacją miłości , obrzędowością i wymuszaniem. Każdy może sobie kupić samochód Ford w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie on czarny. Niestety – nie te czasy!

Nie wystarczy pokazywać wielkie imprezy katolickie, żeby zapomnieć o tym, że młodzi ludzie też odchodzą od Kościoła, widząc takie zachowania, ale także pobierając wiedzę o świecie. Opiera się ona na aksjomatach, czyli pewnikach logiki. Od Euklidesa twierdzi się, że aksjomaty to zdania przyjmowane za prawdziwe, których nie dowodzi się w obrębie danej teorii matematycznej. Śmiało można to rozszerzyć na inne dziedziny nauki. To są swoiste wartości nienegocjowalne. Pierwszy postulował stosowanie aksjomatycznej budowy teorii matematycznych Platon. Podkreślam, że matematyka w ogóle jest podstawą wszystkiego, więc nie da się powiedzieć, że to dotyczy tylko matematyki.

Innym ważnym pojęciem – stosunkowo nowym, bo z 1962 r. – jest paradygmat (przykład, wzorzec). To zbiór pojęć i teorii podstawowych danej nauki. Paradygmatów raczej się nie kwestionuje, choć mogą być weryfikowane. Paradygmat metody naukowej, jest to kryterium naukowości. Paradygmat od dogmatu (a tymi kieruje się religia) odróżnia kilka zasadniczych cech: nie jest on dany raz na zawsze, a może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do rewolucji naukowej, podważa sens pojęcia absolutnej słuszności, które jest nienaukowe. I właśnie dogmaty religijne są nienaukowe, choć KK próbuje je przekazywać jako wartości nienegocjowalne.

Termin paradygmat, jest to zbiór poglądów ogółu naukowców w danej chwili. Nauka nie jest więc jednostajnym pozyskiwaniem wiedzy, a sekwencją spokojnych okresów stabilnych poglądów przerywanych przez rewolucje zmieniające poglądy często diametralnie. Paradoksalnie w historii Kościoła występują podobne zjawiska, jedynie w innej oprawie. Próbują on zresztą unaukowić swoje działania. Kościół manipuluje Biblią i Ewangeliami tak, żeby pasowało do obecnych warunków. Raz są traktowane jako obowiązujące jakby nie minęły tysiące lat i wiedza nie była wzbogacona przez ten czas, a raz tworzy się nowe dogmaty do wierzenia.

W czasach nauki instytucjonalnej naukowcy starają się doprowadzić uznaną teorię do jak największej zgodności. Mają wtedy tendencję do ignorowania odkryć badawczych, które mogą zagrażać istniejącemu paradygmatowi i spowodować rozwój nowego. Po długich okresach nauki instytucjonalnej, tradycyjnie ograniczonej ramami następują rewolucje naukowe. Znane jest zadanie o tym, że stare teorie umierają wraz z ich zaciekłymi wyznawcami.

Pułkownik Mazguła, znany działacz społeczny, w swoim artykule zwraca się do hierarchii kościelnej: Biskupi, zaprzestańcie agresji! Co się musiało stać, żeby taki tytuł wyszedł spod jego pióra? Przecież to spokojny człowiek! Otóż zbulwersowała go wypowiedź księdza Marka Dziewieckiego, skądinąd doktora psychologii i eksperta MEN, że ateiści nie mogą kochać, a rodziny nie założą i przyjaciół nie będą mieli! Głosy takie są w całym polskim kościele, który usiłuje także zaprowadzić terror miłości (jak to bywa w sektach). Doktor i ekspert opowiada publicznie brednie sugerując, że tylko kościół (koniecznie katolicki) i religia mogą zaprowadzić powszechną miłość. Z tego mają wynikać sugestie Kardynała, że konstytucja ma być katolicka i to jest nienegocjowalne! Także twierdzenia, że miłosierdzie, wbrew faktom musi mieć pochodzenie katolickie! PIS atakuje w tej sprawie z drugiej strony: ktokolwiek podniesie rękę na Kościół (pamiętamy wypowiedź Cyrankiewicza o obcinaniu podniesionej ręki). Ani jedna, ani druga strona nawet nie są skonfundowane wrzaskami o mordach, kanaliach z rękami we krwi. To jest ta miłość?

Pułkownik (nieraz publikowaliśmy jego świetne teksty) ujął to trafnie: Jeśli nie potrafisz słuchać i przyjmować argumentów innych niż twoje, nigdy nie znajdziesz dobra wspólnego dla którego wymyślono politykę demokratycznego społeczeństwa. Chcesz byś demokratą, oburza Cię co piszę? To zobacz, tak dzisiaj działają przekupieni i upolitycznieni duchem PiS-u biskupi, którzy sprzedali zasady wiary za skażony kłamstwem program wyborczy, z kancelarii parafialnych uczynili biura wyborcze, a z wiernych – wyznawców jedynie słusznej partii.

Jak to jest, że zawsze, nawet ekstremalna prawica swobodnie posługuje się Kościołem do swoich niecnych celów, mimo że z miłością i miłosierdziem nie ma to nic wspólnego! Mamy okazję to oglądać ostatnio, ale też przecież to prasa katolicka nakręcała nienawiść do Żydów, co zaowocowało w chwili próby. Sam widziałem szyld przedwojenny, po zdjęciu współczesnego przy rozbiórce: Handel Win i Wódek firma chrześcijańska. To było wspomnienie tamtych czasów, gdzie chrześcijańscy patrioci atakowali tych co kupowali u Żydów! Mimo że np. w ewangelii św. Jana napisane jest: Jakże ty, będąc Żydem możesz prosić o wodę mnie, niewiastę samarytańską. Żydzi bowiem nie przestają z Samarytanami. A odpowiadając Jezus rzekł jej:….. Dziś Kościół wspiera PIS, gdzie prezes i Duda robią ostentacyjnie za pobożnych, a premier Morawiecki chce być rechrystianizatorem Europy. Jak to jest możliwe? Przychodzi na myśl przysłowie o modlących się pod figurą co diabła mają za skórą.

Jednocześnie powstaje grupa Chrześcijanie dla Demokracji, poświęcona działaniom prowolnościowym i prodemokratycznym opartym na chrześcijaństwie, w szczególności katolickiej nauce społecznej. Co to oznacza? Jaka wolność i demokracja jeśli są elementy nienegocjowalne, czyli oparte na katolickiej nauce społecznej? Jeżeli zakłada się ataki na innych ludzi tylko dlatego, że są wolnymi demokratami. Niebezpiecznie to zaczyna przypominać demokrację ludową czy socjalistyczną, czyli warunkową z czasów komuny. Dzieje się to w czasie, gdy już nie można izolować społeczeństwa od wiedzy. Można jedynie na nie nieuczciwie wpływać co teraz robią media „narodowe” i toruńskie. Obok wystawnej religijności widać pustoszejące kościoły i wiernych limitujących swój udział w obrzędach, czy lekcjach religii. Nawet religijni ludzie nie potrafią tego znieść, co się dzieje. Maleje ilość powołań i rośnie odejść od religii – w mniej lub więcej ostentacyjny sposób. Nie wspominam oczywiście o atakach na kościół opartych na niewiedzy na temat roli religii w życiu społeczeństw.

Trzeba zawsze pamiętać, że laicyzacja społeczeństw na tym poziomie wiedzy jest zjawiskiem naturalnym i żadnym wpisywaniem do konstytucji czy wygłaszaniem w kazaniach zdań szantażujących się tego nie zmieni. To jest tylko szantaż emocjonalny. Jak można atakować społeczeństwo stwierdzeniem, że niewierzący nie są zdolni do miłości. To przed TĄ religią, a raczej przez sformułowaniem dogmatów ludzie się nie kochali? Nie było ślubów np. w karczmie? Prawdziwa demokracja wymaga świadomości, a to jest ważne w miłości. Jak można narzucać swoją wolę innym bez względu na argumenty? Przecież to pycha i brak szacunku do ludzkiej wiedzy i inteligencji – pisze Adam Mazguła.

Przy tym wszystkim wychodzą sprawy pedofilii, które na pewno istniały do dawna, ale Kościół sobie z nimi nie radził, gdyż nie stosował odpowiednich metod starając się pokazywać jako organizacja lepsza, która nie podlega kontroli. Niektórzy określają go jednak jako mafię, co stosuje zasadę omerty, czyli zmowy milczenia w takich przypadkach. Jak można to robić i twierdzić, że się propaguje wartości i się jest duszpasterzami? Jako audytor eksploatacji widzę przecież niestosowne działania i brak nadzoru! Znaczy zasady obowiązują, ale akurat te, które pasują. Jeśli wierzysz, że czynisz najlepiej, pisze Mazguła, bo zgodnie z wolą Boga, której przecież nie znasz to chyba uzurpacja…

Religie nie są czymś co można wyłączyć pstryczkiem. Wiem i po sobie, że niełatwo się wywikłać z tego co wynika z pochodzenia z danej rodziny. Czy kardynał Nycz (i wielu innych hierarchów) prowadzą do adaptacji KK do czasów współczesnych? Czy to oni zwalczają zło w swojej organizacji? Ależ skąd. To ludzie z zewnątrz muszą walczyć z bezprawiem i duszpasterstwem krzywdzącym nawet dzieci przy akompaniamencie wszechogarniającej miłości.

Kościół się w końcu przyznaje gdy już nie ma wyjścia. Jaka jest więc jego jakość? Jakim jest więc wzorcem postępowania? Dla mnie, jako eksperta i audytora eksploatacji, zawsze było oczywiste, że nieprawidłowości w organizacjach zawsze narastają (tu przez wieki), jeśli nie ma bieżącego monitorowania, czyli głównego elementu eksploatacji. Kościół oczywiście dlatego tak długo istnieje, że się adaptuje do nowych warunków, często zaprzeczając temu złu, którego był sprawcą, albo udając, że tego nie było, ale wiele tajemnic zostaje.

Tomasz Jefferson rzekł: “Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną”. No i właśnie mamy tego przykład: ponieważ nas jest dużo, także dzięki nieweryfikowaniu (także blokowaniu weryfikacji) odejść od Kościoła ludzi ochrzczonych, to reszta ma się podporządkować warunkom nienegocjowalnym! Przecież to terror!

Truman baptysta i sprzedawca okazał się twardym graczem wobec Stalina. Dał radę nieoczekiwanej prezydenturze. Także napisał do Papieża: Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół – Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego, konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana za mojego zwierzchnika, a w ten sposób za zwierzchnika narodu amerykańskiego. Przypomnijmy, że elementy religijne są obecne w USA, także na dolarach, ale nie oznaczają one narzucania czegokolwiek.

Tymczasem w tychże wolnościowych USA nasz biskup Józef Wysocki z diecezji elbląskiej, po mszy w amerykańskim Doylestown, podziękował polskiemu rządowi za podjęcie “wielkiego zadania naprawy”. Dodał, że prezydent Andrzej Duda to “dar od Pana Boga”. Nie rażą go podłe i kłamliwe teksty emitowane przez to stronnictwo! Darem od Boga miała być także premier Szydło, która tyle razy na nas krzyczała jak do idiotów. Kłamstwa i wrzaski to dar od Boga! To wartości jakieś! Podobnie działają media toruńskie, gdzie propaguje się bzdury o katastrofie smoleńskiej, promuje członków rządu, aby podburzać naród i wspierać PIS.

Jakich KK ma sojuszników? Rechrystianizatora Europy Mateusza M. i ubliżającego wszystkim prócz swojej klaki „demokratę”, „budowniczego wspólnoty”, „człowieka wolności” Jarosława Kaczyńskiego. Poseł Melak ma w swojej bazie mój adres i przysyła mi kartki z napisem: Chwała na wysokości bogu, w ogóle nie myśląc o swoich zachowaniach.Kościół, gdy się okaże, że już tak nie można dokonuje wolty udając kogoś innego. Że to nie on. Wskazywania na jego błędy jest traktowane jako atakowanie religii. Wszyscy wiedzą, że ja nie atakuję Kościoła i próbuję pokazywać jego rolę w historii. Nie mogę jednak milczeć wobec tego, co się dzieje.

Po tym wszystkim kościół twierdzi, że może być mediatorem. Przecież mediator to ktoś starający się o obiektywizm, postronny, a nie propagujący warunki nienegocjowalne!!!! To doprawdy oksymoron. Kościół czasami mógł być mediatorem, ale na pewno nie może teraz. “Partia proboszczów” to głosujący wg wskazań proboszczów. Sterowanie za pomocą mediów toruńskich i przejętych publicznych dopełnia obrazu. W Polsce mówi się, że nie można wygrać wyborów w jawnym sporze z Kościołem. Można nawet powiedzieć, że to Kościół wygrał ostatnie wybory dla PiS-u. Sam po sobie wiem jak człowiek, nawet krytyczny nawet ma trudności w warunkach odcięcia od informacji. Tak przecież było w czasach tzw. Komuny.

Wicepremiera Sasina nic nie razi, ponieważ nie oczekuje (nikt nie powinien oczekiwać!), że Kościół odejdzie od swoich zasad, dogmatów i fundamentów i będzie mówił to, czego oczekuje mainstream (to słowo to obsesja PIS – nie zauważyli, że są w nim) albo ludzie, którzy gdzieś tam przyznają się werbalnie do niego, a inaczej postępują. Ci inaczej postępujący to ci, którzy nie zgadzają się z taką rola Kościoła, ale też ochrzczeni tkwiący martwo w rejestrach, bo nie da się z nich wypisać!

Pan Sasin wygłasza kazania na każdy temat, tak jak tutaj: “Jak chcecie oddzielać państwo od nauki Kościoła? Całe prawo od wieków tworzone jest w oparciu o pewien system moralny, który wynika z nauki Kościoła: nie zabijaj, nie kradnij… Systemy, które tworzyły prawo w oderwaniu od dekalogu, to system sowiecki, to system Hitlera w Niemczech, one się skończyły”.

Z wypowiedzi tej widać, że Sasin i tego typu ludzie nie rozumieją jaką rolę spełniły i mają obecnie różne religie. Hitlera pokonał system sowiecki, bo akurat tak się złożyło, że zaczął ze wszystkimi. Sasin nie rozumie przemian historii, a jest uzależniony od religii i nadaje sobie prawo do ataku na innych. Nawet papież Franciszek (dostałem kartkę z jego portretem na znaczku) mówi, że porządnymi ludźmi są też niewierzący. Oni też stosują przykazania w wersji „cywilnej”, bo są one w kulturze ogólnoludzkiej właśnie z powodu udziału religii w jej budowaniu. Ja np. nie mam problemu by wymieniać myśli z ludźmi naprawdę stosującymi te boskie. Nadajemy na tych samych falach.

Do Barbary Nowackiej Sasin rzekł, pouczając ją: “Głos episkopatu jest ważny. Jak pani zostanie posłem, to dla pani ten głos powinien być ważny. Do Kościoła katolickiego w Polsce przyznaje się zdecydowana większość Polaków. I pani musi słuchać tego głosu, czy pani się to podoba czy nie”. Z tego, że głos Kościoła jest ważny ma wynikać, że może on robić co chce, a rząd mu przyklaskiwać? Chodzi tylko o sposób egzekwowania tej ważności. Popatrzmy jak atakowane są przez tych samych ludzi Niemcy, tylko za to, że są ważne, bo są duże. Nie ma związku?

Na Jasnej Górze (gdzie świętuje ONR) arcybiskup Depo powiedział: “Rozdział spraw Kościoła od narodu i państwa jest niemożliwy”. Te słowa sprawiły, że rozgorzała na nowo dyskusja na temat rozdziału państwa od Kościoła. A dlaczego miała nie rozgorzeć?

Czy hierarchowie są tym jakoś zakłopotani? Przecież Kościół miał służyć budowie społeczeństw, czyli wspólnot. No nie. O tym się nie mówi. Skandaliczne „dzieła” Rydzyka, wspierane przez ww. wymienionych nie budzą sprzeciwu. Są opłacane z dotacji rządowych, czyli naszych! Nawet politycy PSL mówią, że nie można wojować z Kościołem.

Skąd się wzięły akcje antyaborcyjne, czy antyvitryjne? Geny służą w przyrodzie temu, żeby rodziło się automatycznie jak najmniej wadliwych osobników, bo przecież chodzi o zachowania gatunku. To geny były wolą bożą przez wieki (Bóg tak chciał), bo ludzie nic o nich nie wiedzieli. Kościół manipuluje wiedzą naukową w celu postawienia się w roli jedynego zbawcy np. nienarodzonych. Rzekomo odkrył, że życie zaczyna się od poczęcia. No zaczyna się i co z tego? Ochronie podlega życie już rozwinięte. Z aborcją trzeba walczyć, ale na pewno nie zakazami i obwożeniem chamskich, brutalnych zdjęć pod szkołami. Można śmiało powiedzieć, że tak rozumiana religijność prowadzi do wzajemnej agresji i podziałów.

Są duchowni, którzy dostrzegają te wady Kościoła. Hierarchowie często im zamykają usta. Ksiądz Lemański, szanowany także przez niewierzących pisze: Jak się wylało wiadra pomyj na wszystkich i wszystko co związane z LGBT, to potem trudno zrobić dwa kroki do tyłu. Jak się zmarnowało akcję “przekażmy sobie znak pokoju” z 2016 roku, to trudno po latach przyznać się do winy. Nawet papież Franciszek obawia się pouczać polski Kościół. Jednocześnie zdarzają się rzeczy niewyobrażalne: ksiądz się powiesił. Jak od biedniejszych nie brał nic po kolędzie, to proboszcz zabronił mu chodzić po domach. Gdy za pogrzeb brał „co łaska”, to proboszcz, że jest cennik.

Kto podniesie rękę na Kościół, wykrzykuje Jarosław Kaczyński, co wykrzykuje także inwokacje do Polaków: mordy, kanalie z rękami we krwi. Żadnego zażenowania Kościoła tym sojuszem nie widać. Podobnie jak masakrą magdeburską (po polsku nawet trudno znaleźć), Krzyżakami, wyprawami krzyżowymi czy mediami toruńskimi.

Dziś kościół (budynek) to słowo niedostateczne nawet do nazywania przystanków autobusowych. Co drugi kościół to sanktuarium nie wiadomo czego. Żeby było bardziej pobożnie w sferze publicznej Kościół wymusił nazywanie tak przystanków autobusu. Na jednej linii bywają i trzy sanktuaria. Są ludzie, którzy nie wiedzą co to znaczy i po co to. W kulturze ogólnej znane są sanktuaria, do których się wędruje z daleka. Do oznaczenia przystanku trzeba używać słowa powszechnego kościół w znaczeniu budynek.

Błędem jest wciśnięcie religii do szkół, choć taka tendencja była po 1956 roku i jej doświadczyłem jeszcze w pierwszej klasie. Zupełnie absurdalne jest wieszanie podstępem krzyża w Sejmie, żeby stworzyć fakt dokonany! Kościół wspiera ustawodawstwo ignorujące prawa i zdrowie kobiet, nie zauważając, że już nie te czasy. Po 1989 r. wszystkie rządy i parlamenty wspierają funkcjonowanie państwa podobnego do wyznaniowego. Jakikolwiek sprzeciw powoduje wrzask, że trwa atak na Kościół i kanalie stracili okazję, żeby zamknąć mordy.

Nie dziwi więc, że powstaje reakcja. Redaktor Eliza Michalik sformułowała to tak: Kościół katolicki to organizacja, której pracownicy systemowo (co oznacza, że nie są to pojedyncze przypadki ani czarne owce) dopuszczają się przestępstw. Bierze udział w korupcji politycznej, niszczeniu ludzi, łamaniu prawa, oszustwach finansowych i wywiera nielegalny wpływ na stanowienie prawa.

Konstytucji nie można ruszać przy tej władzy. Jak ktoś jest niewierzący to jest niewierzący. Jak napisał Jerzy Lec: konstytucje państw powinny być takie, by nie naruszały konstytucji obywatela. Kościół nie może wymuszać swojego stanowiska, a jedynie powinien uczestniczyć w jej konstruowaniu na prawach ogólnych – jako organizacja i obywatele. Nawet większość sejmowa nie uprawnia do lekceważenia ludzi innych opcji. Jak to jest, że Kościół zwalcza etykę zamiast religii skoro ta miała służyć m. in. implementacji etyki? Jak to jest, że żąda matury z religii zamiast z etyki wprowadzanej także drogą religijną? Jednocześnie odgrywa, jak PIS budowę wspólnoty każąc przekazywać sobie nic nie znaczący „znak pokoju” na zakończenie mszy. Budowa wspólnoty to taki żart: nikt tak nie podzielił Polaków jak PIS i współpracujący Kościół. Więc gdzie ta miłość? Jakie te wartości nienegocjowalne?

RAFAŁ WODZICKI

1 Komentarz

  1. Ktoś mi zwracał uwagę, że to za długi dla internetu tekst, a tu: prawie 1200 wesjść i prawie 400 polubień. Nie pamiętam, żeby tak było u mnie. Znaczy, że decyduje ten kto czyta, a nie średnia krajowa internetowa.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: