Warszawska giełda ostro w dół

0
347

giełdaNa warszawskiej giełdzie ostre spadki. Chodzi jednak nie tylko o ratingi. Po południu indeks WIG20 tracił 2,2 proc., do 1696 punktów. To reakcja nie tylko na obniżenie ratingu kredytowego Polski. W poniedziałek o godz. 15.24 za jedno euro trzeba było zapłacić 4,45 zł, za franka 4,07 zł, a za dolara 4,09 zł.

Warszawska giełda, która dołuje od dawna, znalazła się na poziomie najniższym od ośmiu lat. Inwestorzy wyprzedają warszawskie polskie akcje, lokują fundusze na innych giełdach. Do spadków na giełdzie przyczyniło się podpisanie przez prezydenta ustawy o wysokim podatku bankowym. Chodzi nie tylko o ratingi polskiej wiarygodności kredytowej. W tle niepokoju sektora finansowego są SKOKI. Znacznie zwiększono wpłaty na Fundusz Gwarancyjny banków. Źle zarządzane przede wszystkim przez ludzi z PiS SKOKI kosztowały budżet już ładnych kilka miliardów złotych. Tymczasem dochodzą informacje i o kolejnych SKOKACH, które są w fatalnej sytuacji finansowej. Sektor finansowy ocenia, że w sprawie SKOK nic się nie da zrobić, trudno liczyć na racjonalne decyzje, gdyż, gdyż SKOKI to szczyty władzy PiS. Tak to się kończy kiedy gospodarka miesza się z PiS.

Agencja Fitch, także w swoim uzasadnieniu utrzymania ratingu wypowiada wiele krytycznych uwag pod adresem PiS, zwłaszcza dotyczących dyscypliny budżetowej. Agencje ostrzegają, że cały polski budżet może rozsypać się jak domek z kart, choćby przez dotacje dla górnictwa. Banki zaś oprócz podatku bankowego musiał musiały płacić nie tylko na SKOKI.

Cały czas wisi nad nimi ustawa o “frankowiczach”. Polityka rządu, która w efekcie doprowadziła do osłabienia złotego dla posiadaczy kredytów we frankach jest znacznym problemem,a dla wielu katastrofą finansową.

Budowy zaufania do polskiej gospodarki nie sprzyjają także idiotyczne opowieści polityków PiS, o walce partii, która w nazwie posiada takie wyrazy jak Prawi i Sprawiedliwość, aczkolwiek to tylko puste slogany.

Politycy PiS w trakcie weekendu opowiadali o walce w międzynarodowymi korporacjami bankowymi. Opowiadali piramidalne brednie, że krytyka Polski w Europie wynika z faktu wprowadzenia podatku bankowego. „Chodzi o pieniądze” mówił pan Czarnecki. Pracownik jednej z agencji ratingowych, który słuchał wypowiedzi pana Czarneckiego złapał się za głowę, stwierdzając tylko, iż jest to rzadki przejaw braku kompetencji. Polonijny dziennikarz ze stacji 1490 AM nie potrafił tych bredni skomentować choćby jednym zdaniem.

Dla gospodarki może to mieć fatalne następstwa. Gospodarce trudno funkcjonować, nie wspominając już o rozwoju, bez możliwości uzyskania kredytu. Kredyty teraz będą znacznie droższe. A ich uzyskanie trudniejsze.

AJ

Foto: www.avtechnika.pl