Warszawa: Połączenie Gocławia z al. Stanów Zjednoczonych czyli obwodnicą.

0
19
Widok z ul. Bora-Komorowskiego (widoczny dom ma ten adres) w kierunku al. Stanów Zjednoczonych. Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

Efektem sklejankowego (niesystemowego) projektowania miasta jest obecnie awantura o to, żeby nie dopuścić do zbudowania małej jezdni i pętli autobusowej obok wepchniętego już tam (przy wykorzystaniu rezerwy na byłą Trasę Tysiąclecia, bo na Międzynarodowej potrzebne miejsca parkingowe!!!!) planowanego tramwaju. Działania te podejmują mieszkańcy nowych domów za płotami, którzy wykorzystują różne rzewne historie typu ochrona zieleni i beton wszędzie. Tematem tym zajmuję się od wielu lat i napisałem o tym miejscu parę tekstów: bez żadnej reakcji. Także mediów, które za to z hukiem nagłaśniają stanowisko mieszkańców. Gdy możliwe było zweryfikowanie planów tak by nie tworzyć konfliktów po prostu udawano, że nic nie napisałem. Ekspert, który nie jest w układach może być zbyty bzdetami typu każdy może mieć swoje zdanie i milczeniem.

Zasiedlenie nowych domów bez powiedzenia ludziom co tam będzie jest po prostu niepoważne. Nieuczciwe i nieprofesjonalne, bo przecież zakłada – potem się zobaczy. Wiadomo, że powstaje w ten sposób nowe środowisko, które chce często wymusić swoje metodą nasza chata z kraja. Nie obchodzi go, że to jest śródmieście miasta, które musi budować swoją strukturę. Tak też się i tu stało: jest szeroki pas między pierzejami domniemanej ulicy, ale rosną na nim różne zarośla w tym drzewa pozostałe z czasów, gdy było lotnisko i wieś.

Tędy powinna iść normalna ulica łącząca Gocław z obwodnicą, ale także z Saską Kępą przez którą można jechać dalej. Z moich analiz dzielnicowych wynika, że konieczne jest takie połączenie z obwodnicą, która ma być dokończona, co wywoła ruch w stronę Targówka i z powrotem oraz resztą miasta. Autobusy muszą mieć dobry wyjazd na buspasy Trasy oraz na Saską Kępę. Mogą zupełnie swobodnie zapewnić połączenie z centrum, jeśli zapewni im się odpowiednią trasę tak jak tramwajom. Tymczasem mieszkańcy zadają pytania i protestują: Po co szersza ulica obok torów? ZTM planuje tam autobusy: to straszne, żeby w mieście były autobusy! Nigdy przedmiotem analiz nie jest system komunikacyjny jako całość.

Tymczasem media (które przecież zlekceważyły co piszę) piszą sobie propagandowe teksty takie: wlatach 2021–2023 zbuduje się tory z parkiem linearnym po wschodniej stronie Kanału Wystawowego w bok od al. Waszyngtona (na tej ulicy torowisko przejdzie gruntowny remont i powstanie droga rowerowa). Dotacja z Unii Europejskiej to 62 mln zł. Jednocześnie wypisuje się dyrdymały o tym jak to tramwaj uratuje przed staniem autobusów w korkach na ul. Saskiej. Pokazuje to, wraz z opowieścią o ratowaniu miejsc parkingowych na Międzynarodowej jaki jest poziom projektowania. Po prostu: tu się wklei, potem się zagnie i będzie git.

To ja proponowałem park wzdłuż kanału Wystawowego (pamiątka po przedwojennych projektach wystawy krajowej (światowej?) zamiast tramwaju, a nie obok. Tramwaje sobie z tego wykoncypowały, że mogą ludziom gęby zamknąć robiąc wzdłuż linii park linearny uniemożliwiając to co ja napisałem. Kto będzie chodził do parku wzdłuż tramwaju, zajmującego 8% terenu??? Nie ma za to nic o tym, że nastąpi zniszczenie układu Kanału Wystawowego, a może jeszcze jego wyschnięcie, bo przecież w bezpośredniej bliskości będzie węzeł wal. Stanów Zjednoczonych, gdzie jezdnia ma być zadołowana spowoduje spadek poziomu wód gruntowych.

Tramwaje Warszawskie, które projektują ten przebieg nigdy nie powinny tego robić, bo to jest domena Miasta – tworzenie tras. Fachowców niezależnych konkretnie. Tu Tramwaje mają interes, żeby przepchnąć jakkolwiek i nie mają kompetencji do budowy systemu miasta. Próby jakiegokolwiek wpływu na ich działania są ograniczone. Opisywałem jak to pytali mnie młodzi tramwajarze głupio eksploatacji czego jestem ekspertem. Po prostu nie rozumieli języka polskiego i posługiwali się potocznością, musieli podzieli eksploatację na klasy, jak w podstawówce. Ich nie obchodziło co mówię, podobnie jak działaczy, w tym radnych, którzy głupio kiwali głowami na rozłożonym planem. Żaden radny nie był uprzejmy rozmawiać ze mną, ale za to działają na rzecz przepchnięcia projektów tramwajów czy metra jakie są. Oni zakładają, że ci co są na stanowiskach się znają, a oni sami są w stanie to zweryfikować. Niestety – jedni i drudzy obracają się w kręgu dyletantyzmu, co maskują ładne wydruki z komputera. Mieszkańcy to też dyletanci więc uważają się za kompetentnych do walki z dyletantyzmem tramwajarzy i urzędasów z miasta.

Brak wyrównania terenu, co powoduje, że np. ulica Nowaka-Jeziorańskiego jest wyżej niż ulica bez nazwy, o którą chodzi, to kolejny dowód. Do tego dołącza się bałagan adresowy: adresy z ul. Nowaka-Jeziorańskiego w jednym miejscu spotykają się z adresami Bora-Komorowskiego, a w drugim ul Nowaka-Jeziorańskiego ma być po drugiej stronie tego pasa, który powinien mieć własną nazwę. Np. płk. pilota Tadeusza Rolskiego, na co czekamy. To też okazało się za trudne dla Ratusza.

Przy okazji wychodzi kolejny brak koordynacji projektów: w przebiegu linii tramwajowej inni pracownicy miejscy sadzą drzewa! Potem trzeba będzie je przesadzać, bądź wycinać. Projektuje się też wybudowanie pętli autobusowej, bo podobno na pętli Gocław na Bluszczach zabraknie miejsca z powodu tramwaju. Zabawnie wygląda opis ulicy wzdłuż tramwaju: rangi lokalnej (chodnikiem i drogą rowerową po jednej stronie) z jednokierunkowy wlotem z al. Stanów Zjednoczonych. „Dalej połączy się z ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Bora-Komorowskiego, a być może także z ul. gen. Skalskiego”. Oczywiście opowiada się bajki o tym, że ułatwi to dojazd do nowego osiedla. Ratusz po prostu jest taki dobry i ułatwia coraz to coś wklejając. Np. od pętli na Gocławiu do centrum wyniesie czas przejazdu tramwajem wyniesie 20 minut. Podobno to „znacznie krócej niż autobusami, które utykają w korkach na Saskiej Kępie, a potem na moście Poniatowskiego i w Al. Jerozolimskich”. Autobusem też się tyle jedzie, gdy ma on warunki do jazdy. To ma uzasadniać przepychanie tramwaju przez działki! Tę sprawę można załatwić dużo łatwiej przez utworzenie przejazdu od Bora-Komorowskiego przez Zwycięzców i Międzynarodową, a na Waszyngtona po torach (także na moście Poniatowskiego – po przebudowie).

Tramwaj przez działki za to jest wielkim absurdem, jak i jego uzasadnienia. Kombinowano tak, żeby wyszło co ma wyjść. Interesowało tylko obciążenie mieszkańcami bez żadnej analizy innych własności eksploatacyjnych. Pisałem o tym nie raz. Najlepszy przebieg wskazywałem przez Kinową i Terespolską (tramwaje kiedyś też tak kombinowały, tylko dalszy ciąg im nie wychodził). Teraz wykazały, że jest najgorszy i się nie nadaje, oceniając go wg swojego sprzed lat, gdzie m. in. linia miałaby przebiegać pod prąd Trasy! Ja proponowałem przez tunel pod węzłem Przyczółek Grochowski, przez który by mogły jeździć i autobusy, w tym 158 w drugą stronę.

Jako ekspert w trudnej dziedzinie, która wydaje się łatwa (przecież eksploatacja to takie powszechne słowo) jestem przyzwyczajony do tego, że coraz ktoś próbuje mnie pouczać, albo tylko zbywać, żebym nie miał możności wprowadzać w życie swoich ekspertyz. Chyba, że akurat komuś pasują. Także i tutaj są tacy co by chcieli, żeby z moich ekspertyz wynikło to co oni chcą. Niestety – nic z tego. Ekspert polega na tym, że musi mówić prawdę. Jeśli jest podejrzenie, że jest inaczej można go weryfikować innym ekspertem, co najmniej na tym samym poziomie. Na pewno jednak zakrzyczeć go nie można. Także w tej sprawie.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, transportowiec, działacz dzielnicowy

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: