Walka z biurokracją

4
529
Fot. Cezary Gruszecki. Wrocław Osobowice: miejsce na stację kolejową przygotowane przez Niemców. Polscy kierownicy eksploatacji nie potrafili doprowadzić do prostego dokończenia tych prac, mimo że obok jest cmentarz i było to potrzebne… Biurokracja natomiast zawsze była… Teraz dopiero może się uda.

I kolejny raz przeczytałem, że kolejna siła wystartowała z projektem o zwalczaniu biurokracji. Przyznam, że jest to szatańska zabawa świadcząca o tym, że ktoś nie wie skąd się bierze biurokracja. Po prostu podejmuje działania w oparciu o medialne doniesienia z ulicy. Żeby w ogóle z czymś walczyć należy zrozumieć z czym. Prawidłowo to zdefiniować. Tymczasem biurokracja nigdy nie jest problemem samoistnym, a więc jej zwalczanie nie jest także problemem samoistnym.
Cóż to jest biurokracja? Jest to przerost znaczenia sfery urzędniczej („biurowej”) nad sensem działania organizacji. W słowniku jest to np. opisane jako: bezduszne trzymanie się przepisów czy władza urzędników. W innym: system zarządzania, w którym decydującą rolę odgrywa aparat urzędniczy, przerost formalistyki.
Jeśli tak – należy zdefiniować po co jest ten aparat urzędniczy, prawo eksploatacyjne czy jakieś formalności. Otóż wszelkie formalizowanie działań podstawowych systemów eksploatacyjnych musi być wyposażanie  w TOWARZYSZĄCE systemy urzędnicze. Jak wiadomo, eksploatacja jest to działalność techniczno-ekonomiczna, co oznacza, że działalność techniczna powinna być prowadzona w sposób maksymalnie ekonomiczny. Oznacza to, że system administracyjny – poczynając od księgowego – jest stworzony po to, aby wykluczyć marnowanie środków i umożliwić maksymalny wzrost przez dobrą organizację działalności podstawowej.
To kierownik eksploatacji systemu, a wcześniej jego projektanci powinni mieć jak najlepsze kompetencje eksploatacyjne, aby stworzyć i kierować systemem. Najważniejszym elementem jest tutaj stosowanie właściwego mechanizmu awansowania. Rozumieli to już strajkujący w Gdańsku – umieszczając ten postulat na swojej dykcie. Właśnie o tym pisałem. W tamtych czasach podstawową kwalifikacją ludzi na stanowiskach, zwłaszcza wysokich, była przynależność lub przynajmniej zatwierdzenie przez partię – kierowniczą siłę narodu. Partię, która nie podlegała normalnym mechanizmom wyborczym i która manipulowała gospodarką. Nawet dobre chęci wielu ludzi nie wystarczyły, aby utrzymać ten system. Konieczne było zainstalowanie systemu weryfikacji ludzi na stanowiskach.
Niestety, systemu tego nie dało się zrobić od razu dobrze, bo przecież już nie istniały systemy totalitarne, nie mówiąc już o tym, że przecież wszystko jest zmienne. Wielu działaczy partyjnych, czy tylko łaskawie wyznaczonych przez ówczesną partię – przewodnią siłę narodu – pozostało na swoich stanowiskach lub wręcz zawłaszczyło organizacje. Nie było takich, którzy mogliby ich zweryfikować pod względem wiedzy terotechnicznej, bo nawet to słowo jest mało znane. Układy znajomościowe robią też swoje. Przy niewiedzy decydentów są one wykorzystywane doskonale. Nawet bohaterowi głodówki solidarnościowej potrafiły wytłumaczyć, że ci co nie zgadzają się na niewłaściwe postępowanie to oszołomy. Skutecznie też przeciwdziałają staraniom niektórych o ograniczenie zatrudnienia, po prostu po cichu odbierając im kompetencje.
Wobec powyższego nic głupszego niż ustawa o walce z biurokracją nie może się zdarzyć. Jedynym sposobem walki z biurokracją jest prawidłowe awansowanie ludzi wg kompetencji. Niewłaściwie awansowani zastępują wiedzę mnożeniem stanowisk. Własne nieumiejętności tłumaczą przeciążeniem, co łatwo wmówić wyżej, jeśli tam są tego samego typu ludzie. A przecież są – bardzo lubią manipulowanie papierami i tabelkami, nie mając innych pomysłów na usprawnianie firm. Ostatnio ważnym elementem jest znajomość programów do robienia wykresów z tabelek. To jest istotna kwalifikacja odsuwająca na dalszy plan działalność profesjonalną. Nie jest ona często nijak wspierana przez personel techniczny. Stąd prosta droga do zatrudniania ludzi wg nie tych kompetencji co trzeba. Wręcz promowania nadmiernego zatrudnienia.
Tak więc zwalczanie biurokracji zależy obecnie od elementów przypadkowych, które ciągle dominują przy zatrudnianiu osób na stanowiskach kluczowych. Oczywiście są obecnie stosowane procedury konkursowe, jednak bardzo często w konkursach tych wygrywają ci co mają wygrać. Wręcz bywają przechowywani na stanowiskach niższych właśnie w tym celu, gdzie się znajdują niby przypadkowo. Tak działają rady nadzorcze, które nie reagują na wiele innych złych wydarzeń. Często robią wrażenie, że składają się z osób niekompetentnych, które chcą być oszukiwane.
Tak więc pokazywanie problemu biurokracji jako czego samoistnego nie jest niczym innym tylko skupianiem się na tym co widać, podczas gdy najważniejsze elementy są właśnie mało widoczne. Nawet jeśli coś widać to jest niezrozumiałe dla piszących o tym, skupionych na tym co jest widoczne. A przecież nie wczoraj powstało przysłowie, że diabeł tkwi w szczegółach.
Dopóki organa państwa i inne organizacje nie będą potrafiły identyfikować przyczyn odtwarzania się biurokracji, a także stanowczo reagować na to zjawisko, co jakiś czas ktoś będzie bohatersko twierdził, że to on zlikwiduje biurokrację. Nawet jak zlikwiduje na chwilę – to ona zaraz odrośnie – pod ochroną niekompetentnych kierowników eksploatacji systemów.
Tak jak z katastrofami nie walczy się ex post, tylko żmudną codzienną pracą eksploatacyjną (zupełnie nieefektowną, więc nie można na niej kariery zrobić krzykami), tak z biurokracją walczy się walcząc o prawidłowe obsadzanie kluczowych stanowisk ludźmi o wysokich kompetencjach adekwatnych do zajmowanych stanowisk Oni będą wiedzieć co zrobić, by biurokracja się nie odtwarzała, a zatrudnienie nie rosło więcej niż trzeba do prawidłowej eksploatacji systemu głównego. Chodzi także o większą efektywność systemów i wydawania naszych podatków, a więc o wzrost gospodarczy.
Rafał Wodzicki

Fot. Cezary Gruszecki. Wrocław Osobowice: miejsce na stację kolejową przygotowane przez Niemców. Polscy kierownicy eksploatacji nie potrafili doprowadzić do prostego dokończenia tych prac, mimo że obok jest cmentarz i było to potrzebne… Biurokracja natomiast zawsze była… Teraz dopiero może się uda.

4 Komentarze

    • W Warszawie jeden przystanek kolejowy Niedźwiadek w Ursusie dopiero po wielu latach jest w budowie, a ten Na Emilianowie, na przecięciu z Wiatraczną ulicą jest w planach od co najmniej 50 lat. Tory są rozsunięte już dawno. Nikt się tym nie interesuje, bo metro jest za miliardy i bardziej medialne. Stacji w miastach trzeba dużo, ale tego biurokracja nie potrafi przerobić….

  1. W związku z zapowiedzianą walką z biurokracją unijną…. W miejscu przedstawionym na zdjęciu zbudowano wreszcie stację zmieniając układ na perony boczne (zniszczono zabytek). Nazwano go Różanka, choć to między Osobowicami i cmentarzem Osobowickim. Stacja Osobowice pozostała tam gdzie jest, czyli na Lipie Piotrkowskiej, hen daleko.

  2. No i mamy kolejną falę zwalniania biurokracji… “Tych co zostają należy docenić” powiedział minister.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: