Upadek Dudy jako człowieka

0
43


Bo mężem stanu nigdy nie był.
Może miał kiedyś ideały. Składał przysięgę przed narodem, że będzie go chronił przed szaleństwem i głupotą władzy. Miał nie dopuścić do dyktatury i strzec Konstytucji. Od tamtych czasów minęła jednak epoka. Dzisiaj Duda jest już kimś innym.

Całkowicie zawierzył się Kaczyńskiemu. Ci, którzy stawiali się prezesowi, wypadli z gry. Duda, może średnio bystry, ale nawet on dostrzegł tę zależność. I przyjął ten mechanizm jako konieczność, której nie ma co się przeciwstawiać.

Po chłopsku cwany, przaśny i trochę pierdołowaty, szybko nauczył się, i zrozumiał, że kłamstwo i cynizm mogą mu przedłużyć karierę. I nikt mu nic nie zrobi, kiedy sądy zostaną podporządkowane partii. Dlatego na prezesa Sądu Najwyższego wybrał profesor Małgorzatę Manowską, która uzyskała w głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów S/N dwa razy mniej głosów (25) niż profesor Włodzimierz Wróbel (50). Ale były powody. Profesor Wróbel posiada cechy, które od razu go zdyskwalifikowały. Wielokrotnie wcześniej dał dowód na to, że nie jest uległy i że nie będzie przymykał oka na łamanie Konstytucji. Nie miał więc żadnych szans. Manowska to co innego. Idealny sędzia dla PISowskiej dyktatury. Taka druga Przyłębska. Z wdzięczności, być może, uratuje kiedyś Dudę od Trybunału Stanu, albo unieważni przegrane przez Dudę wybory. Wystarczy jej tylko powiedzieć, co ma robić.

Podczas, kiedy politycy PISowskiego reżymu jak Sasin, Szumowski, Morawiecki i wiele innych “tłustych kotów”, zabezpieczają siebie i rodziny materialnie, żonglując odpowiednio majątkiem, on, doktor prawa, myśli teraz, w jaki sposób uniknąć Trybunału Stanu. Robi więc wszystko, łącznie z łamaniem Konstytucji i dobrych obyczajów, aby na kluczowych stanowiskach w polskim sądownictwie zasiadali tacy sami, jak on, cynicy. Nazwijmy ich – elastycznymi postaciami. Gdyż tylko wtedy Duda może uniknąć odpowiedzialności.

Polski prezydent stał się więc wiecznym uciekinierem. Już na zawsze. Do końca swoich dni. Nie ucieka przed prawem, które – jak zdążył nauczyć się – można sobie nagiąć, albo nawet zignorować. On ucieka przed obywatelami, poczuciem wstydu oraz przed własną hańbą. Ciągle w ruchu. I w strachu. Jak każdy drań winny przed narodem, chce dzisiaj zaklepać sobie niewinność na przyszłość. Gdyż wie, co go czeka. Historia zna wiele takich przypadków, które, pomimo tego, że niemal zawsze kończą się identycznie, powtarzają się w każdej epoce. W tym sensie Duda nie jest żadną wyjątkową postacią i ma swoich licznych poprzedników. Każdy z nich w przeszłości próbował uciekać, tak jak Duda.

I każdy skończył w podobny sposób.

Dariusz Wiśniewski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: