Tydzień wzniosłych uczuć

0
467

wzniosłe uczuciaDobiega końca tydzień, w którym dowiedzieliśmy się, że po 30 latach od wprowadzenia stanu wojennego i 20 latach od odzyskania wolności Polska znowu jest śmiertelnie zagrożona. W obronie zagrożonej rzekomo niepodległości zorganizowano marsz, podczas którego informowano, że Europa i jej Unia to obóz koncentracyjny. Z trubuny parlamentu jak i ze znanych chicagowskich szczekaczek radiowych krzyczano, że obcy, narzucony Polsce reżim Donalda Tuska reprezentujący interesy niemieckie i rosyjskie likwiduje polską niepodległość. Jan Sordyl w komentarzach przestrzegał, że polska kula jednocześnie toczy się w kierunku Rosji i Niemiec, co, przyznać trzeba, dowodzi wręcz wybitnej znajomości geografii przez komentatora.

W parlamencie urządzono manifestację i PiS chodził z biało-czerwonymi plakietkami, bo przecież inni to zdrajcy i sprzedwczyki, do patriotyzmu i biało-czerwonych barw nie mają prawa. W markecie, gdzie niepodległość wystawiono na sprzedaż, sklepowym został minister Radosław Sikorski. Nawet podpisana przez ministra umowa o małym ruchu granicznym z regionem Kaliningradu stała się dowodem na poddaństwo obecnej ekipy wobec Rosji. Już niedługo w Polsce uczyć będą po niemiecku i Tusk zacznie gadać w swoim ojczystym języku.

Całe to rozdzieranie szat nastąpiło z powodu, że kraje Unii pragną umówić się co do reguł budżetowych. Walcząc z kryzysem chcą ograniczyć swoje deficyty i wprowadzić mechanizmy kontrolne. Czynią tak w momencie kryzysu, gdy każda z agencji ratingowych mimo zabiegów o niepodległość i pogotowia bojowego w dywizjach pancernych PiS może swoją decyzją wywrócić finanse każdego niemal państwa. Agencje te guzik obchodzić będzie paplanie o niepodległości, gdyż one reprezentuja interesy kupujących obligacje niepodległych i dumnych państw, za to często kompletnie nieodpowiedzialnych.

Można snuć dywagacje na temat stanu umysłów poszczególnych polityków z narodowej opozycji. Nawet jednak dochodząc do smutnych wniosków nikt nie uwierzy, iż Jarosław Kaczyński dzisiejszą Europę może mylić z obozem koncentracyjnym. Wiadomo, że nie o żadną rzekomo zagrożoną niepodleglość tutaj chodzi. Kaczyński walcząc z ziobrystami postanowił przebić ścianę i odwołał się do starych antyniemieckich i antyrosyjskich sentymentów. Prymitywne to i obrzydliwe. Zyskał może poklask wśród sfrustrowanych życiem słuchaczy Radia Maryja i w kilku barach piwnych, czyli wśród swojego twardego elektoratu, który teraz widzi, kto jest tym prawdziwym Polakiem. On, a nie Ziobro, czy Kurski, którzy prezesa w antyeuropejskim wrzasku przebić nie zdołali, zasługuje a uwielbienie.

Histeryczna debata niczego rzecz jasna nie wniosła i niech rząd robi swoje. Mam nadzieję, że to pisowskie szczekanie będzie tak skuteczne jak laski trotylu zamoczone w zimnej wodzie Bałtyku.

Na razie Europa coś robi, aby przezwyciężyć kryzys. Może za mało, może wystarczająco. Czas pokaże. I jeżeli cokolwiek mnie martwi w tej dziedzinie, to fakt, że Ameryka nie robi w tej materii kompletnie nic, a dotychczasowe oszczędności poczynione w USA to pięć godzin i dwadzieścia minut rządowych wydatków. To znacznie groźniejsze, niż intelektualna i polityczna kompromitacja prawicowej polskiej opozycji.

Andrzej Jarmakowski

 

 

 

Foto:tapeciarnia.p

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: