Trudna sprwa Amber Gold

0
308
Złoto
Złoto

Sprawa Amber Gold nadal nie schodzi z pierwszych stron polskich gazet. Katarzyna i Marcin Plichtowie to w tej chwili z pewnością najbardziej medialna para w Polsce, choć skontaktowanie się z nimi nie jest możliwe. Rzeczywiście karierę zrobili błyskawiczną. Jeszcze w 2008 roku mieszkali w rozwalającym się domu położonym w robotniczej dzielnicy Gdańsk Wrzeszcz. We Wrzeszczu wraz z żoną prowadzili swoje pierwsze biuro doradztwa kredytowego, gdzie zarobili pierwsze 200.000 złotych, które zainwestowali w firmę Amber Gold. Potem powstała cała sieć spółek, w których to albo prezesem była Katarzyna albo Marcin.Pieniądze zaczęli zarabiać szybko, w tempie, w którym mogli konkurować z młodymi amerykańskimi studentami, którzy założyli facebooka lub wcześniej yahoo. com. Przez pewien czas mogli uchodzić za biznesowych geniuszy.

Marcin miał za sobą nieciekawą przeszłość i zobowiązania wynikające ze starych wyroków sądowych. Znajomi pary w Gdańsku Wrzeszczu mówią, że na prostą postanowiła wyprowadzić Marcina, Katarzyna. Warunkiem jaki postawiła było zerwanie z przeszłością. Jednak Katarzyna nie zrobiła nic, aby wywiązać się ze starych sądowych zobowiązań. Jednak razem z Marcinem pojawili się w Kościele św. Mikołaja w Gdańsku prowadzonym przez ojców Dominikanów. To w tym kościele, gdzie niegdyś duszpasterzem akademickim był Ojciec Ludwik Wiśniewski rodziła się gdańska opozycja, z której po latach powstał Ruch Młodej Polski. Jednak Plichtowie, to zupełnie inne pokolenie. Postanowili jednak przekazać na utrzymanie świątyni milion złotych, które Dominikanie przyjęli bez zmróżenia oka. Ojcowie nie ukrywają, że małżeństwo zrobiło na nich jak najlepsze wrażenie. Dla Marcina Plichty miała to być zapłata za krzywdy jakie wyrządził wcześniej. Dominikanie nie kryją, że dzięki tym pieniądzom przywrócili wnętrzu świątyni dawny barokowy blask. Zresztą potwierdzają także, że również obecnie Marcin Plichta często pojawiał się w świątyni medytując nad życiem. Plichta więc dał sporo na renowację pięknej świątyni, ale jakoś nie poczuwał się zobowiązany do wykonania wcześniejszych wyroków. W kościele też nikt nie pytał go o tę sprawę.

Rzeczywiście pieniądze robili szybko. W prestiżowym miejscu nad Motławą na Wyspie Spichrzów kupili sześć apartamentów po milion każdy. Już w trakcie kiedy zaczynała się zawierucha wokół Amber Gold Plichtowie zastanawiali się nad kupnem luksusowego jachtu za ponad 2 miliony złotych. Wcześniej wydzierżawili dworek w gminie Pruszcz Gdański. Renowacja tego miejsca miała zająć osiem lat.

Obecnie do prokuratury wpływają zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa . Podobne zawiadomienia złożyły dwa banki podejrzewając fałszerstwo dokumentów. Prokuratura jednak przynajmniej do tej pory nie dopatrzyła się przestępstwa i Plichtom nie postawiono żądnego zarzutu. Sami zaś zapadli się pod ziemię. Na próżno dzwonić do nich lub do ich apartamentów. Nikt nie odpowiada. Zresztą mogą do apartamentów wjechać samochodem zupełnie niepostrzeżenie. Każdy kto zna tę okolicę doskonale o tym wie. Mogą nawet nie zauważyć ich dziennikarze czatujący przed domem.

Nie wiadomo co stało się z pieniędzmi klientów Amber Gold i z właścicielami firmy. Może wiedzą to Dominikanie w Gdańsku? W tej chwili Plichtowie albo robią swój przekręt życia, albo zrezygnowani oczekują na tom co wydarzy się w kolejnych dniach. Na pewno jednak błyskotliwa kariera tych „geniuszy” biznesu znalazła się na ostrym wirażu. Watplię, aby wyszli z tego cało.

Inna sprawa to wrzawa wokół całej sprawy. Na pewno sprawę podgrzał komunikat Amber Gold o liwkidacji firmy. W lakonicznym tekście zawieszonym na stronie internetowej Amber Gold dziękowano klientom za zaufanie, jakby nic się nie stało. Klienci zaś dzisiaj mogą co najwyżej stać pod zamkniętymi biurami i żałować, że ich pieniądze szlag trafił.

Trzeba jednak pamiętać, że już kilka miesięcy temu Amber Gold znalazł się na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego. Klientów ostrzegano, że powierzanie środków tej firmie stanowi ryzyko. Duży zysk, duże ryzyko. Firma Amber Gold oferowała oprocentowanie lokat znacznie wyższe od tego w bankach. Wielu ludzi postanowiło zaryzykować i to w czasach kryzysu na rynkach finansowych. Jednak ryzykowali na własne ryzyko i nie specjalnie rozumiem tego całego załamywania rąk. Inwestycja nie wyszła, straciłeś pieniądze. To jedno z podstawowych praw kapitalizmu. Kiedy słucham wielu wypowiedzi polityków opozycji dostrzegam w nich niechęć do wolnego rynku i kapitalizmu, dażenie do świata, w którym państwo decyzuje o tym komu jakie interesy wolno prowadzić. Trzeba więc uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Regulacje państwowe, zakazy i nakazy, czyli marsz w stronę socjalizmu nie są rozwiązaniem problemu. Choć sprawę Amber Gold odpowiednie organa powinny wyjaśnić do końca.

Opozycja usiłuje ugrać co się da. Krzyk powstał wokoł sprawy zatrudnienia syna premiera na lotnisku w Gdańsku. To wątek poboczny. Faktem jest, że Michał Tusk popełnił kilka kardynalnych błędów, za co płaci wysoką cenę. Można tę sprawę na tym zakończyć. Gdyż tak na dobrą sprawę nie ma o czym mówić. Nie było tutaj żadnego nepotyzmu, ani innego przestępstwa.

Wyjaśnić należy działania gdańskiego sądu i fakt, że stare wyroki na Plichcie nie zostały wykonane. Ponadto swoje działania prowadzić będzie prokuratura i inne służby. Przestrzeć należy przed szybkim wydawaniem wyroków przez ulicę. Sprawa ta wcale nie musi być prosta i jednoznaczna. Inwestujący zaś muszą zdawać sobie sprawę, że ryzyko ponoszą przede wszystkim sami i jak coś nie wyjdzie, to pretensje mogą mieć sami do siebie. Na przykładzie Amber Gold doskonale widać jak mizerna jest wiedza ekonomiczna polskiego społeczeństwa. Może tutaj należałoby zmienić najwięcej.

Jeszcze na marginesie afery pojawiają się żądania sprawdzenia tego co dzieje się na Pomorzu w tak zwanym państwie Platformy, która w samorządach w tym regionie rządzi od lat. Opozycja chętnie rozpocznie polowanie na czarownice. Odwiedzając z daleka Pomorze i inne regiony kraju, widać, że miasta rządzone w samorządach przez PO rozwijają się lepiej. Na Pomorzu działają dobre samorządy. To widać gołym okiem gdy przyjeżdża się do Gdańska, Sopotu, czy Gdyni. Tak też uważają mieszkańcy, prezydentów tych miast wybierając w pierwszej turze. Historia z Amber Gold nie zmienia tego obrazu. Dzięki Platformie Pomorze jest dobrze zarządzane.

 

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: