Szanowni Państwo!

2
504
Szanowni Państwo!

W warszawskich Łazienkach, przed pałacem na Wodzie, odbywała się parę dni temu uroczystość z okazji święta sił ochrony rządu. Zdominowała je powtarzanie inwokacji szanowni państwo i słowa pan przez prowadzącą… Jako redaktor jestem zadziwiony, że takie coś może mieć miejsce i rozbijać całą uroczystość. Tak jakby te słowa były do czegoś potrzebne, a szczególnie ich powtarzanie co chwila, dominujące nad elementami scenariusza uroczystości. Widać, że tak jak w codziennym życiu urzędom wydaje się, że trzeba ręcznie dopisywać Szanowni Państwo i dodawać pan, pani przed każdym tytułem, mistrzom ceremonii wydaje się, że powinni rozpłynąć się nie tylko w upale, ale i w tytułach.

Szanowni Państwo (duża litera to element rozpływania się w pseudouprzejmościach), ogłosiła mistrzyni ceremonii, teraz nastąpi podniesienie flagi państwowej… i za chwilę oficer wydaje rozkaz: flagę państwową podnieść. Podnoszą flagę, co widać i słychać, grają hymn, ale w uszach pozostaje to najważniejsze teraz nastąpi, szanowni państwo.

Mistrzyni ceremonii znów ma głos dominujący: szanowni państwo (nie wiem czy to było powiedziane dużą literą czy małą…), a teraz Pan Generał Krzysztof Klimek odczyta rotę przysięgi. Nie wiadomo, że ważniejszy jest pan generał (dużą czy mała literą), czy ta rota! Żołnierze ją powtarzają wykonując odpowiednie gesty. Czy bez podpisu mistrzyni ceremonii nie wiadomo byłoby co to jest?

Szanowni państwo (a może Państwo?): głos zabierze Pan Prezydent (czy wolno pisać z małej?) Bronisław Komorowski. Prezydent (czy mam prawo pisać bez pan i co mi za to grozi?) przemawia i zapewne nikt by na to nie wpadł, że to jest prezydent! Wspomina m. in. ciekawy i mało znany fakt, że brak osłony króla Stanisława Augusta zaowocował próbą jego porwania i ledwie wyperswadował on dalszą akcję gdzieś na Bielanach. Symbolicznie do tego wydarzenia nawiązywało dzisiejsze wydarzenie przed pałacem tegoż króla (a może pana, a nawet jaśnie pana?).

Proszę Państwa, odzywa się mistrzyni: błogosławieństwa udzieli biskup połowy Wojska Polskiego… czemu nie pan?….

Kilkanaście dni wcześniej w czasie posiedzenia sejmowego z okazji 25-lecia wolności miała miejsce historia z czytaniem protokołu ze wszelkimi szczegółami i wymienianiem imienia i nazwiska jego autorski. Podobno tak wymagają jakieś przepisy. Jakie przepisy wymagają robienia bzdur i postępowania niezgodnego z podstawowymi zasadami redakcji?

Słowo pan dodaje się w odpowiednich okolicznościach, a nie co chwila podobnie jak inwokację do Szanownych Państwa! Wszelka przesada jest po prostu śmieszna i deformuje każdą uroczystość, agresywnie wchodząc w jej treść. Grzeczność nie polega na powtarzaniu czy dopisywaniu ręcznie szanowny panie i z poważaniem, a na sposobie zachowania i treści, którą się generuje. Język angielski takiej formy w ogóle nie ma. Zresztą i polski tego nie wymaga, choć tego typu ceremonie stwarzają w ludziach przekonanie, że w ogóle nie można normalnie mówić. Że bez pana w stosunku do osób urzędowych to jest wręcz niegrzecznie. Drukarki jednostronne też wytworzyły u kunktatorów przekonanie, że pisanie dwustronne to niegrzeczne i ktoś się może obrazić. Podobnie jak pisanie z wykrzyknikiem ma oznaczać dla niektórych krzyk!

 Więc na czym polega rola mistrza ceremonii czy sekretarza? Na dominowaniu wszystkiego w tym Szanownych Państwa, Pana Prezydenta i żołnierzy ochrony rządu czy 25-lecia wolności, o które przecież chodziło…. Czy znowu zlekceważy rząd co powyżej? A może lepiej przestrzegać prawdziwych zasad grzeczności i nie pisać do ludzi niepoważnych pism, jak to masowo się dzieje?

Rafał Wodzicki

Fot. Rafał Wodzicki: Łazienki, lwy przed świątynią Diany, a w głębi – siedziba Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ale czy można tak bez pana, albo lepiej – Szanownego Pana???

2 Komentarze

  1. Uroczystość byłą jeszcze przed taśmami. Tak to BOR urządzili zaraz po ich święcie.

Comments are closed.