Sukces kolei aglomeracyjnej w Warszawie (SKMWA) czyli razem – niektórzy – tworzymy Warszawę

0
323
Sukces kolei aglomeracyjnej w Warszawie, SKMWA, czyli razem – niektórzy - tworzymy Warszawę

Wszystko co tu piszę staram się maksymalnie zobiektywizować. Tu też się postaram, choć dotyczy to mnie wyjątkowo. Sprawa dotyczy też rządzących, którzy prawa używają przede wszystkim do utrzymywania się przy władzy i do pozorowania własnej zgodności z prawem. Starają się pokazywać, że są wręcz niezbędni i że mogą wszystko, a niezawisłe sądy wszystko rozwiązują. Oznaczać to ma jakąś specyficzną wizję zarządczą, uprawniającą do mniej lub bardziej brutalnych ataków przeciwko tym, co nie są w układzie odpowiednio głęboko i ośmielają się posługiwać zasadami i nie ulegać dowolnej presji. Obecne wybory samorządowe pokazują jak to ekipa rządząca stara się dalej przejmować lub deformować moją pracę, korzystając z tego, że wiedza eksploatacyjna rzadko kiedy jest patentowana. Oni w ogóle nie wiedzą, że taka wiedza jest, nawet jeśli jej intuicyjnie czasem używają. Zawsze można wmówić, że największy specjalista jest po prostu nikim, bo ten na stanowisku jest w układzie i może wszystko, a zwłaszcza kłamać na firmowym papierze. Można udawać, że człowiek niczego nie powiedział, nie zrobił i nie napisał, albo wręcz, że to co się mówi samemu się wymyśliło. Można też wykazać każdemu, że jest idiotą i skrzywdził swojego kata. Nie jest to trudne wobec poziomu polskiego wymiaru sprawiedliwości, co przecież było wielokrotnie stwierdzane.

Tak jak w ustroju słusznie minionym można usłyszeć – nie będzie jego – będzie inny, albo nowatorskie: rewolucja zjada swoje dzieci, jak powiedział zmarły Leszek Walczak podpisując kłamstwa Jerzego Obrębskiego. Wiedział, że jest ciężko chory i postanowił mnie poświęcić. Potem to kontynuowała następczyni, skądinąd moja była koleżanka, nie tak dawno wychwalająca mnie. Wybrała koleżeństwo z prezesem Walczakiem i udawanie, że mnie nie zna. Nagle już mnie nie wychwalała.

Z prawdziwym zadziwieniem przeczytałem artykuł o sukcesie kolei miejskiej w Warszawie (SKMWA) i to w wydawnictwach zespołu TOR, który tę kolej zwalczał, a nawet chciał zepsuć warszawski węzeł kolejowy tworząc kolejkę typu metro w tunelu średnicowym (opisałem to w artykule w Transport i Komunikacja nr 5-6/2013). Autor twierdzi wręcz, że średnica miała służyć jako metro, czyli nie ma pojęcia co to jest średnica warszawska i że metro to nie kawałek tunelu. Powraca też do potocznego porównywania tego do kolei miejskiej w Berlinie, zwanej po niemiecku S-Bahnem.

Jednocześnie prezydenci Hanna Gronkiewicz-Waltz i Jacek Wojciechowicz, którzy też przecież zwalczali kolej miejską w czasie jej powstawania („wymysł Kaczyńskiego”, „pasażera miejskiego nie będzie”) podpisali list intencyjny w współpracy z Polskimi Liniami Kolejowymi zarządzającymi torami w węźle warszawskim, które kolej aglomeracyjną pomogą tworzyć. Ci sami prezydenci poparli atak na mnie zgadzając się na unieszkodliwianie mnie przez Zarząd SKMWA – inspirowany przez wybrańca narodu Jerzego Obrębskiego i jego klakiera Piotra Zagozdona – przy pomocy niekompetentnych sądów, które traktują sprawy fachowe jak zabawki i wręcz tworzą kolejne fałszywe dowody.

Na rysunku towarzyszącym podpisywaniu listu intuicyjnego rozpoznałem moje własne projekty sprzed ponad 10 lat prezentowane też przez prezydentów, którzy zwalczali kolej miejską, gdy ja jej broniłem. Powtórzyło się więc wydarzenie sprzed 10 lat, gdy na konferencji o założeniu kolei miejskiej został zaprezentowany zmodyfikowany schemat projektu Krzysztofa Rytla otrzymany za moim pośrednictwem przez Adama Fularza. Był on wydrukowany w moim referacie na konferencję o zintegrowanym transporcie we Wrocławiu w 2003 r.

Wg wymienionych wyżej, wybraniec narodu ma prawo do chamskich i podstępnych ataków eliminujących niewygodnych. Po prostu miasto i SKMWA okradły mnie z mojej pracy świętując dziesiątą rocznicę założenia kolei miejskiej przez Lecha Kaczyńskiego, który miał spowodować tym straty dla Warszawy! Utrzymuje i nagradza u władzy osoby, które się do tego przyczyniły, jakby się nic nie stało! Chamskie zachowanie (i późniejsze kłamstwa jego) Jakuba Majewskiego udającego członka zarządu w czasie swojego spadochroniarskiego pobytu w SKMWA w oczekiwaniu na przypadkowy wybór w Kolejach Mazowieckich było doskonałym pretekstem. Zmarły prezes Leszek Walczak zwodził mnie do końca, natomiast jego i do wtedy moja koleżanka Krystyna Pękała udaje, że nic nie wie o tym co wykombinowali z panem Walczakiem na mój temat i. Wtedy zaprzestała mnie wychwalać pod niebiosa i była właśnie po wygranej sprawie w sądzie. Po tym co ja widziałem w sądach mogę mieć wątpliwości czy słusznie wygranej. Widać uwierzyli, że sąd może zastąpić własne działania. Ano może – jeśli się tak przypadkowo zdarzy.

Nie tak dawno wskazywałem na konieczność przeprowadzenia przedłużenia ulicy Kijowskiej przez trójkąt ugorów między torami pomiędzy Michałowem i Utratą. Tam miast zlekceważyło sprawę trwając przy absurdalnym projekcie z czasów PRL. Jako współpracę z PLK uznano wciskanie tej ulicy w nasyp kolejowy linii obwodowej i park!

Okazuje się, że nasycenie węzła warszawskiego jest teraz duże, a przecież przed laty było z tym źle i właśnie SKMWA miała ten potencjał wykorzystać. O tym pisałem! Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe (premier Janusz Piechociński wie o czym dyskutowaliśmy wtedy) zwalczała wtedy „wymysł Kaczyńskiego”, a media pisały banały o wożeniu powietrza (próby poinformowania ich o prawdzie były skazane na niepowodzenie). Oczywiście się cieszę, że rzecz się w końcu przebiła, tylko nie widzę powodu, żeby to było moim kosztem, przy akompaniamencie haseł o tym jak to razem tworzymy Warszawę i jednoczesnym okradaniu mnie z mojej pracy przez prezydentów, Jerzego Obrębskiego, Jakuba Majewskiego czy Krysię P. i Tor, co to umieją pływać i się odpowiednio ustawiać, żeby być wybieranymi na stanowiska wg klucza.

Jerzy Obrębski zaatakował mnie przecież już wtedy, gdy prezydentem był Lech Kaczyński, bo tak chciał się jemu wysługiwać, jak teraz Hannie Gronkiewicz-Waltz. I dalej kwitnie, bo przecież udało mu się zastraszyć ludzi i wciągnąć w interes nawet prezesa Walczaka, którego początkowo się bał i Krysię. Tak wygląda to budowanie Warszawy przez wszystkich. Nie ma żadnej możliwości przewalczenia tego typu szwindli. Nawet nie próbuje się tego sprawdzać, a prawo wykorzystuje się tak jak to robią wszystkie reżimy opowiadające potem, że znęcanie się nad ludźmi wynika z prawa.

Hanna Gronkiewicz-Waltz odpowiada także za to jako wiceprzewodnicząca partii rządzącej. Jako taka też lekceważy te sprawy całkiem świadomie, bo przecież sama mówiła, że jakieś przepisy są niedobre i utrudniają załatwianie spraw. Co zrobiła, żeby to zmienić? Nic. Kto ma zapłacić za to? M. in. ja i związani ze mną ludzie cały swoim życiem. Gratuluję prezydentom i premierom takiego takiego wspólnego budowania Warszawy. Proszę sobie zrobić spis tego, co przejęliście ode mnie jednocześnie mnie szkalując w łajdacki sposób i pozwalając na takie szkalowanie i fałszowanie dowodów. Myśląc, że tak mnie zastraszyliście, że już nikt się nie dowie. A może powiecie, że nie wiedzieliście? Przecież w opisałem to w artykułach powszechnie dostępnych.

Oczywiście na tym widać dokładnie jaki jest poziom sądownictwa polskiego i lekceważenia tego przez szeroko pojęty rząd. Pisze on do obywateli, że nic nie może i przesyła do kolegi, czyli ministerstw, które pisze, że też nic nie może, bo prezes sądu może, a ten (ta) już pisze cokolwiek, żeby wykazać, że wszystko jest nieuzasadnione. W dobrze zarządzanych kraju dobrych fachowców się szuka i chroni (jako kapitał ludzki, którego to pojęcie traktuje się u nas jako hasełko unijne), a nie latami zwalcza wysyłając przeciw nim bandy łajdaków wspieranych przez „pana mecenasa”, co jeszcze niedawno w pas mi się kłaniał.

Tak więc nie zasługujecie na żadną wygraną w wyborach. Nie potraficie zapobiegać niesystemowemu projektowaniu i wykorzystywaniu miejskich struktur przeciwko ludziom, których dorobek kradniecie korzystając z ogólnego bałaganu. Macie już nowe pokolenie pływaków, którzy też pracują w tym kierunku. Opisałem wady waszego sklejania przestarzałych projektów zrobionych przez nieudolnych ludzi, którzy nie czytali widać ogólnodostępnej literatury. Potem próbujecie ukryć niewłaściwości udając, że to nic takiego, że jakiśtam coś napisał jako niezależny ekspert. Bełkotliwe pisma przysyłane do mnie i milczenie mają wykazać, że nic się nie stało. Że można wydawać dalej miliardy. Że można dalej nie zajmować się grochowską barierą kolejową (do nudnych obiecanek o obwodnicy już się przyzwyczailiśmy).

Podsumowując, jako że zajmuję się całym systemem miejskim i wykazałem wiele wad zarządzania z różnych dziedzin: Jak to jest możliwe, że żadna z tych spraw nie została potraktowana poważnie, mimo że chodzi tu o duże pieniądze dziś i potem??? Bełkotliwe pisma to normalka w tym systemie, gdzie nie ma fachowców, którzy by potrafili prowadzić jakiś dialog. Mogą się jedynie upierać i tłumaczyć fachowcowi wysokiej klasy jak komu głupiemu zdaniami, które on właśnie odrzucił w czasie analizy. Jakże żałosne są te pisma mającym udowodnić, że wszystko jest w porządku i odwal się.

Tak bywało zawsze, choć teraz mam większy wgląd. Oznacza to jednak, że rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz niczego nie zmieniły. Ona też się chwali jakimiś dużymi inwestycjami kompletnie nie mając pojęcia, że ważne są też drobiazgi takie jak dobór kadry kierowniczej, co umie pisać i formułować myśli, a także szanować obywateli. To, że lekceważą wszystkie rzeczy zgłoszone przez eksperta niezłej klasy, oznacza, że nie mają pojęcia o tym co robią. O tym, że powodują straty. A za to odpowiada Hanna Gronkiewicz-Waltz tera. Przez tyle lat miała czas, żeby zrobić porządek. Zajęta kolorowym metrem zupełnie się tym nie zajęła jako opium dla ludu. Zupełnie nie wie, że odpowiedzialność to rzecz poważna. Nie mówiąc już o kulturze ogólnej.

Jako wiceprzewodnicząca partii rządzącej odpowiada też za to, że państwo nie zamierza takich spraw załatwiać. Za to, że sądy działają na szkodę obywatela i także nie mające poczucia odpowiedzialności choćby za przewlekłość „bo jej nie ma, gdy sąd ma dużo pracy”. Skandaliczne takie sformułowania są emitowane do ludzi, nieraz ciężko poszkodowanych, którym wmawia się, że jest to sprawiedliwość. Jednocześnie zalewa się ich propagandą o zbudowaniu kawałeczka metra jakby to było coś nadzwyczajnego! Premier o tym mówi! Pokazywał tu jak to nie można się przesiąść na trzy linie kolei aglomeracyjnej, bo na trzech odcinakach takich jak to metro nie ma stacji i możliwości przesiadek. Ale o tym się nie mówi i nie pisze, bo nie pasuje do opium dla ludu.

I dlatego na władzę nie zasługuje nikt, kto toleruje takie rzeczy. Nikt. Mając trochę honoru tacy ludzie powinni ustępować z zajmowanych stanowisk, a nie puszyć się przed kamerami. Zawsze są problemy z następcami, którzy też miewają takie właściwości i obyczaje.

Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

Fot. Rafał Wodzicki: Skrzyżowanie Zamoyskiego – Sokola. Pociąg kolei miejskiej na nasypie dojeżdża do stacji Stadion Narodowy. Gdzie te czasy, gdy próbowano ośmieszyć zakup pierwszych pociągów typu Halny jako straty spowodowane przez Lecha Kaczyńskiego („to jego wymysł”), a samą kolej uznawano za niepotrzebną, bo pasażera miejskiego nie będzie i wozi ona powietrze. Poza tym nie należało mówić prawdy, bo Koleje Mazowieckie mogą się obrazić. Ci którzy to mówili, posuwając się do łajdactwa, nią zarządzają i wmawiają, że to ich sukces, za co należą się nagrody, a także wygrana w wyborach.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: