Sprawa Andrzeja Czumy czyli jak z ofiary zrobić przestępcę

0
501

Od kilku dni w polskich mediach jednym z najważniejszych tematów jest sprawa Andrzeja Czumy. Media ujawniły dokumenty dotyczące wielu spraw sądowych ministra sprawiedliwości, dotyczące zaległości finansowych. Długi wobec banków, szpitali oraz osób prywatnych zmusiły Andrzeja Czumę do sprzedaży domu i spłacenia dłużników. Sprzedaż domu nastąpiła już po tym kiedy właściciel pożyczki hipotecznej rozpoczął sądowy proces odbierania nieruchomości. Andrzej Czuma ratując się przed utratą domu sprzedał nieruchomość i spłacił dłużników. Media zastanawiają się, czy człowiek, który oddawał swoje długi po przymuszeniu przez sąd może pełnić funkcję ministra sprawiedliwości.

Trochę przez przypadek zostałem jednym z bohaterów tych doniesień. Andrzej Czuma w wypowiedziach wielokrotnie podkreślał, że zaistniała sytuacja stanowi moją zemstę polityczną, albo przejaw zazdrości. W jednym szeregu postawiony zostałem z ofiarami niesolidności ministra sprawiedliwości. Zdaniem Andrzeja Czumy w Chicago, nazywanym także małpiarnią zawiązała się konspiracja w celu zniszczenia jego osoby, mimo, że Andrzej Czuma doskonale zdaje sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie spotkałem ani pani Jonik, ani pana Klasy. Nie to jednak jest najważniejsze. Moje nazwisko pojawiło się w sprawie, gdyż jestem jedną z ofiar działań Andrzeja Czumy.

Obecny minister sprawiedliwości całkowicie bezpodstawnie zarzucił mi, że byłem w przeszłości tajnym i świadomym współpracownikiem komunistycznych służb specjalnych. Informacja na ten temat zamieszczona została na stronie internetowej jego rodziny. Wymieniając uczestników Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela nazwisko moje zostało zaznaczone kolorem czerwonym właśnie jako tajnego współpracownika, czyli człowieka, który świadomie działał na szkodę swoich przyjaciół. Oszczercze wypowiedzi Czumy na mój temat publikowała prasa polonijna. Kalumnie przez niego rzucane stały się podstawą kilku paszkwilanckich publikacji prasowych jak np. artykuł „Historia Polonijnego Agenta” opublikowany w magazynie „Express”. Początkowo myślałem, że to nieporozumienie i sądziłem, że po otrzymaniu statusu pokrzywdzonego, a potem dokumentów z Instytutu Pamięci Narodowej, sprawa szybko zostanie wyjaśniona. Niestety tak się nie stało.

Nawet po tym jak z obecnym ministrem sprawiedliwości rozmawiali historycy z Instytutu Pamięci Narodowej, wskazując mu na bezpodstawność jego zarzutów, Czuma nie zmienił zdania i nadal publikował oszczerstwa pod moim adresem. Być może ten niczym nie uzasadniony upór wynika z uprzedzeń wyniesionych z przeszłości? Może łatwość w wysuwaniu ciężkich oskarżeń stanowi cechę charakteru? W ostatnich latach panowania w Polsce totalitaryzmu Andrzej Czuma przybył do Chicago. Kombatancki życiorys powodował, że w wielu środowiskach przyjmowano go z otwartymi rękoma. Czuma związał się z Ruchem Społeczno-Politycznym POMOST. Wkrótce doprowadził do rozłamu w tej organizacji. Liderom grupy Krzyszfotowi Racowi, Januszowi Subczyńskiemu, Adamowi Kiernikowi i wielu innym zarzucił malwersacje finansowe oraz wiele innych grzechów. Sprawa trafiła do sądu. Pod nadzorem wymiaru sprawiedliwości odbyły się wybory, lawinowo wygrane przez prawowitych liderów. Podczas procesu adwokaci poszkodowanych działaczy używali terminu „gang Czumy”. Obecny minister sprawiedliwości przegrał i sąd zabronił mu używania nazwy organizacji i zmusił do zwrócenia organizacyjnej dokumentacji. Andrzej Czuma musiał rozstać się z POMOSTEM.

Nie zaprzestał jednak rzucania oskarżeń. Być może dlatego, że przez wiele lat byłem członkiem władz POMOSTU Andrzej Czuma postanowił zemścić się rzucając po latach wyssane z palca bezpodstawne oskarżenia. Kiedy w mediach wybuchła sprawa Czumy z ofiary stałem się przestępcą. Bezpodstawnie przez niego oskarżony – w jego mniemaniu – zostałem prześladowcą ministra. To Czuma jest rzekomo poszkodowany z powodu mojej mściwości, zawiści i innych cech charakteru, które trudno uznać za pozytywne. Jednym słowem klasyczny przykład odwracania kotem ogonem. Rozumiem, że najlepszą obroną jest atak, ale dla mnie pozostaje sprawa bezpodstawnych oskarżeń rzucanych przez Czumę nie tylko na mnie, ale na wielu innych szlachetnych ludzi jak Kzysztof Rac i inni działacze Pomostu. Ponieważ Andrzej Czuma nie chce wycofać się z tych stwierdzeń, pewnie tak jak w przypadku roszczeń finansowych trzeba będzie użyć sali sądowej.

 

Andrzej  Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: