Skandaliczne enuncjacje Macierewicza w TV Republika

0
101
Amerykańska symulacja katastrofy: masa 27 t., prędkość ok. 200 km/h Słupy fi 32cm osadzone w betonie. Fot. internet

Nadszedł czas kolejnego ogłoszenia przez Macierewicza czegoś o Smoleńsku. Służbista telewizja Republika zaczyna prezentację od bezczelnego wsparcia rozmówcy przez tzw. redaktora, który wita z radością objawiającego prawdę, którą sam wymyślił dziesięć lat temu. Ja oczywiście wiem, że żadnej nowej prawdy nie będzie, bo przecież jestem wypadkoznawcą i piszę o tym od lat w Progress for Poland. Jestem, jako dziennikarz jednak porażony tym, że prezenter zachowuje się jak propagandzista i kolega propagandzisty mającego problemy psychiczne. Bulwersuje także zabawa szachownicą wojskową (w wadliwym położeniu – pisałem o tym), bo akurat samolot ją miał na ogonie. Zupełnie zapomnieli ci ludzie, że to jest znak przynależności państwowej, a nie zabawka!

Dziennikarz (Aleksander Wierzejski) nawija od razu rozkosznie propagandowo i bezkrytycznie: mamy szczęście (niepojęte?), żeby przedstawić część wyników komisji jakiejśtam do ponownego zbadania. Potem ten „dziennikarz” kpi sobie z brzozy smoleńskiej i wprowadza Macierewicza z jego głównymi elementami badania technicznego. To Rosjanie chcieli nam wbić w w głowy narodowe tę brzozę. Cienka brzoza zniszczyła potężny samolot! Przypomnijmy – kiedyś zwany bombowcem…. Narracja, mówi, stworzona była nie pierwszego dnia (jak Macierewicza) tylko drugiego. Dalej leci o Sikorskim – to co zawsze, że coś powiedział zamiast zamknąć się i poczekać na wymysły Macierewicza.

Przytoczona relacja filmowa z miejsca katastrofy przed 10 laty z premierami Putinem i Tuskiem, a w niej przypadkowe kawałki zdań, to dowód jak już wtedy knuli. Jak widzicie, zapodaje „redaktor” – nie ma w tej relacji nic o brzozie. A co miało być w ciemnościach i w czasie oględzin miejsca? Dalej wraca znana bajka: samolot uderza podwoziem i odwraca się, mówi Macierewicz. Pokazuje, że nie ma pojęcia jak wyglądałoby podwozie po uderzeniu w miękki grunt!

To Lasek podał, że brzoza została ścięta na wysokości 5.10 m. Przecież rozsądek normalnego człowieka mówi jak było, klepie mistrz absurdu. Samolot natychmiast musiałby odwrócić się do góry nogami, a przecież skrzydło ma 17 m i by się nie zmieściło! Wszystkie kłamstwa zostały bardzo dobrze i profesjonalnie wbite w głowy Polaków, zapewnia! Bez wspomnienia TVN czas byłby stracony. Swoje enuncjacje Macierewicz podlewa informacją, że teraz to amerykański najważniejszy instytut w Wichita w Kansas to wszystko potwierdził. Oznaczać to ma, że go popierają najwięksi naukowcy, co stwierdzają co każe.

Rzeczywiście specjaliści stamtąd byli w 2018 r. w bazie w Mińsku Mazowieckim, by zebrać dane do stworzenia wirtualnej kopii samolotu o numerze operacyjnym 102. Zespołem kieruje dr Gerardo Olivares, dyrektor Laboratorium Dynamiki Katastrof i Modeli Komputerowych instytutu. Jest on jednym z najlepszych na świecie specjalistów w tej dziedzinie. Powiedział wtedy akurat innej sile propagandy TVPInfo, że w takiej katastrofie samolot powinien rozpaść się na trzy, cztery części. Na zdjęciach w raporcie i w literaturze, mamy wiele tysięcy fragmentów rozrzuconych po wielkiej przestrzeni.

Antoni Macierewicz rozwodzi się przy okazji – jak kiedyś – o metodzie elementów skończonych oraz o tym, że Instytut zrobił symulację przyjmując najtwardszy model brzozy i najgorsze warunki – to co kiedyś Binienda. W tle leci fragment prezentacji podobnej do tej Biniendy. Czerwona brzoza jest jak kołek i nijak nie daje rady przeciąć skrzydła. My znamy próby amerykańskie z lat 1960, gdzie słup telefoniczny powoduje obcięcie końca skrzydła, który od razu odpada. Macierewicz to wszystko ignoruje i mówi to co zawsze, co tym razem potwierdzili rzekomo naukowcy z Wichita. On zawsze obala „wymysły” Anodiny, Laska i Millera. Gdy ja pisałem nie to co Macierewicz zapluwając się ględzi – pojawiali się zawsze terroryści PIS i pisali, że na pewno przepisałem od Anodiny, z GW i TVN.

Macierewicz martwi się, że również bardzo uczciwi, inteligentni i wybitni badacze, zwłaszcza z zespołów wojskowych, podporządkowali się temu kłamstwu (jak on Prezesowi?). W ogóle nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś poza jego bandą może mieć kwalifikacje. Ja np. zająłem się tą katastrofą niezależnie tylko dlatego, że chciałem zweryfikować to, co tworzy Macierewicz, bo mam takie kwalifikacje… Nikogo nie znam, ale przecież nie mogę spokojnie patrzeć jak oni traktują dobrych fachowców. Sam wiem jak mnie jest trudno, przez spotkania z durniami. Wiem też na czym polega jakość dochodzeń, bo przecież o nią walczyłem jako jeden z pierwszych.

Tym razem „przewodniczący podkomisji smoleńskiej, marszałek senior Sejmu RP IX kadencji oraz były szef MON” (tytuły mają nadać dostojeństwa lecz przypominają tylko ekscesy tego człowieka). Trzeba dodać jeszcze wiceprzewodniczący PIS: ta partia latami była coraz bliżej prawdy, bo przecież Prezes tak krzyczał w czasie awantur smoleńskich. Teraz wiceprezes PIS znów twierdzi, że trajektoria lotu nigdy nie zaszła, a brzoza byłaby równiutko przecięta. Znów pokazuje, że nie ma pojęcia o mechanice drzew.

Quasiredaktor ochoczo podejmuje: to potwierdza prace Biniendy z uniwersytetu w Akron. Pokazywałem wiele razy jaka jest wartość bzdur Biniendy i zakres fałszowania dowodów smoleńskich przez tę przystawkę PIS pobierającą nasze pieniądze.

Antoni M. ochoczo rozwija: dla normalnych (jak on!!!) ludzi nie jest to specjalnym zaskoczeniem.To eksplozja zniszczyła samolot, wsiada na swego ulubionego konika wiceprzewodniczący PIS. Niedawno miał tu być dwa wybuchy, a teraz jeden? Tylko tyle Instytut w Wichita (Kansas) zatwierdza?

Po raz kolejny Macierewicz eksponuje swoją niekompetencję. Tym razem samolot nie rozpadł się nad ziemią, bo trzeba powtórzyć co powiedział dr Olivares TVPInfo. „Samolot po uderzeniu (o co?) dzieli się na cztery części, to jednak one są bardzo blisko siebie, a kolejność ich ułożenia jest zgodna z kolejnością konstrukcyjną”. Tu Macierewicz nie rozumie, że takich reguł nie ma. Każda katastrofa jest inna. „Nie jest tak, że centropłat rozpada się na dwie części, leci 150 m do przodu, przekracza miejsce położenie kokpitu i uderza na samym końcu, że znów ogon także leci w innym miejscu, każda część rozpada się gdzie indziej”.Tu gość Telewizji Republika zupełnie nie rozumie co widać na zdjęciach. Trawi go od lat choroba wybuchowa właśnie tym wywołana.

Czyli: same brednie od pierwszego słowa! Przypominam, że jest to realizacja tego, co Macierewicz sam wymyślił zaraz po katastrofie. Brednie o Sikorskim mają to pokryć. Sikorski powiedział to, czego się domyślał. Ja podobnie postawiłem problem: podstawowym pytaniem dochodzenia będzie dlaczego samolot znalazł się tak nisko. Zająłem się tym tylko dlatego, żeby pokazać niezależną prawdę, wobec tych wymysłów. Pojęcie wrakowisko wynikło z mojego “pola katastrofy”, bo oni nawet tego nie zauważyli. Wrakowisko to nie do końca to samo, ale chcieli inaczej niż ja, żeby się nie wydało, że taki błąd popełnili.

Wg Macierewicza tragedia smoleńska – jej dziesiąta rocznica – ma wielkie znaczenie światowe, a nawet religijne, bo jest napięcie (stworzone przez PIS) w Wielki Piątek, Dzień Męki Pańskiej. Zabawa religią (dlaczego ona ma się kojarzyć z agresją i kłamstwem?) oraz szachownicą lotniczą i nadawanie znaczenia światowego dzieje się pod patronatem Prezesa.

Dr Olivares i członkowie jego zespołu na podstawie umowy podpisanej z Polską nie mogą udzielać mediom wywiadów o przebiegu ich badań. Myślę jednak, ze dr Olivares nie chce się ośmieszyć na cały świat dając narzędzie tego typu ludziom do rozwalania Polski.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

Amerykańska próba katastrofy samolotu pasażerskiego. Masa ok. 27 t. prędkość ok. 200 km/h. Słupy osadzone w betonie. Fot. internet

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: