Ryszard Kukliński – samotne ryzyko

5
710
Ryszard Kukliński – samotne ryzyko

Ostatnie wspomnienia o pułkowniku Kuklińskim spowodowały znów spore wymiany zdań na jego temat. I ja w nich próbowałem spowodować zrozumienie tego co zrobił. Przecież wiem jak czuje się człowiek, który zaczyna rozumieć coś, czego nie rozumieją jego zamordystyczni przełożeni, gotowi do każdej kontrakcji. Wysługujący się mniejszym czy większym układom – wszystko jedno z jakich pobudek. Co ma zrobić taki człowiek? Udawać, że nie wie tego co wie? Zameldować przełożonym, że wie i poczekać, aż go załatwią? Czy człowiek płynący samotnie przez Atlantyk może dyskutować swoje decyzje z kimś? I tak jeśli ma radio i może wezwać na pomoc przepływający statek, ale przecież nie zawsze tak było…
Opowieści o tym jak to Kukliński zdradził Wojsko Polskie są cokolwiek niepoważne. Wojsko Polskie było uwikłane w sytuację polityczną, jak to zawsze było od wielu lat. Dzisiejsi ludzie jakby zapominali o tym, zajmując się wystrojem zewnętrznym i to oglądanym z daleka, żeby nie było widać szczegółów. Jakby zapomnieli o tym przysięganiu Związkowi Radzieckiemu… Może więc zacytuję rotę przysięgi z tamtych czasów:
„Ja, obywatel Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, stojąc w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam narodowi polskiemu, być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem. Wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminu, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego.
Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego zawarowanych w konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności rządowi Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w bratnim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami, a w razie potrzeby nie szczędzić krwi ani życia, mężnie walczyć w obronie Ojczyzny o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę, obowiązek wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej”.
Rota ta jest polityczna i schizofreniczna, bo przecież próbuje skojarzyć wartości patriotyczne z innymi krajami, zresztą będącymi w podobnej sytuacji też. Próbuje uwikłać mniej lub bardziej prostego żołnierza tak, żeby zgadzał się na największą zbrodnię bez mrugnięcia okiem, bo inaczej go jakaś sprawiedliwość ludowa dosięgnie. Na podstawie tej przysięgi np. Polska musiała być w Czechosłowacji w 1968 r.! Miałem okazję widzieć we Wrocławiu jadące tam kolumny z białym pasem na pojazdach…
O tym jak trudno było zrozumieć wiele spraw będąc odciętym od informacji i będąc poddawanym agresywnej propagandzie o socjalistycznej ojczyźnie. Niewielu ludzi rozumiało do końca o co chodzi, bo takie są własności ludzkiej psychiki. Człowiek wyniesiony do najwyższych sfer rozumie jednak coraz więcej, mając coraz więcej danych na temat rzeczywistości świata. Jest to istotny ciężar dla takiego człowieka: świadomość, że ma wiedzę i zrozumienie, którego nikt nie ma. W tym wierni przysiędze… Jakiejkolwiek?
Zacytuję tu pewien fragment wypowiedzi dzisiejszej:
PRL było państwem uznanym (to jest czynnik absolutnie zewnętrzny i z punktu widzenia narodu nielegalny, bo wynikało to z sytuacji powojennej!) przez wszystkie inne więc deliberowanie, którą Polskę zdradził jest bez sensu. Bez sensu jest także dlatego, że jako oficer (żołnierz) był zobowiązany przysięgą. ze taką, a nie inną? Wiedział jaka jest rota przysięgi, więc mógł jej nie składać, nie być żołnierzem zawodowym (!). Ależ przysięga MUSI być składana przez każdego żołnierza! Jest swego rodzaju szantażem, jeśli żołnierz nie ma wyboru, a przecież nie ma będąc powoływanym do służby. Nie można też twierdzić, że Kukliński miał tę samą wiedzę o Polsce na początku służby i na wysokim stanowisku! Wiedza ta się zmieniała. I samo wyjście z wojska niczego nie załatwiało, prócz miłości własnej: oto ja jestem ponadto, a teraz będę się do końca życia zastanawiał czy wojna atomowa nie wybuchnie jutro i zamartwiał, że mogłem coś zrobić. Co można było zrobić przy takim układzie sił? Napisać skargę do towarzysza Breżniewa? A może zwrócić się do przełożonego Jaruzelskiego? Trzeba było uruchomić siły równoważne, czyli tylko Stany Zjednoczone, o których pułkownik wiedział, że mają pewne zasady i nie zadziałają na szkodę Polski.
Czy więc jeśli uznamy, ze Kukliński był bohaterem, to znaczy, że pozostałe trzydzieści parę milionów ludzi zdradziło kraj służąc obcym? Tak nie można oczywiście myśleć, bo pozostałe trzydzieści parę milionów (w tym ja przecież i moje otoczenie) było uwikłanym tłumem trzymanych w nieświadomości, do którego nie można się było w miarę bezpiecznie odwołać. Wielu myślało tylko jakby tu jakoś przeżyć, czy zrobić karierę w układach partyjnych.
Za komuny zawsze wiedziałem, że czegoś tu brakuje i starałem się zajrzeć z tyłu… Dziś nie narzekam na brak wiedzy spowodowany przez tamte czasy… Natomiast o planach wojennych wiedzieliśmy tyle co nam opowiadano na lekcjach przysposobienia obronnego. Nasz łacinnik nazywał je nauką o nakrywaniu się papierem, gdyż opowiadano tam, że w czasie wybuchu atomowego trzeba przykryć się czymś białym – np. papierem. Było to więc nawet przedmiotem kpin. Kukliński wiedział, że nie jest to kpina. Czy miał on wytłumaczyć to ludziom w warunkach blokady informacyjnej, żeby zagłosowali przeciw takim kierunkom planów wojskowych?
Dość absurdalnie brzmi też sugerowanie, że np. gdyby to trwało krótko to Kukliński by był bohaterem, a gdy długo – to już chciał tylko zarobić. Problemem ludzi zwykłych jest to, że nie umieją zrozumieć, że ważne procesy są długie i trudne. Gdy przeprowadza je pojedynczy człowiek jest to tym bardziej trudne. Gdy nie jest łajdakiem – jeszcze trudniejsze, bo musi się w sobie pokonać naturalny szacunek dla prawa, w tym takiej przysięgi. Wszystkie powstania polegały na tym, że trzeba wszystko przewartościować, bo przecież car też wymuszał przysięgi na wierność sobie. Wszyscy mieli wyjechać, żeby nie rozbić powstania przeciwko naszemu panu, co był tu bezprawnie??? Tak naprawdę wymusił prawne maskowanie bezprawia jak to zwykli czynić zawsze satrapowie i dziś… Broniewski napisał:
Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz – Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom,
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą –
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!
Ludziom wydaje się, że dotyczy ten wiersz (tu: pierwsza zwrotka) tylko konkretnej sytuacji wojennej takiej jak w filmie. Został napisany w kwietniu 1939 r. Był on też przedmiotem nauczania także w czasach działań Kuklińskiego przy okazji historii II wojny światowej. Otóż nie: Kukliński stanął w sytuacji wojennej, gdzie też musiał zrobić to co się da. Poeta Władysław Broniewski zresztą też był uwikłany, ale paradoksalnie m. in. ten jego wiersz pozwalał zachować myśli patriotyczne…. Jak to jednak w Polsce i wśród Polaków bywa – na skutek m. in. nawyków walki z czasów zaborów i wojen – prawie każdy kto się okaże ważnym historycznie lub tylko politycznie musi być opluty przez siedzących sobie w domu, także korzystających z tego, co ci ludzie dobrego zrobili…. Mają pretensję – zamiast współczucia – do ludzi za to, że podjęli działania w ich imieniu. Ryzyko, także wobec swoich rodzin, którego oni sami z zasady nie podejmują i opowiadają, że się zmieniło na lepsze, a oni nikomu się nie narazili! Tacy są dobrzy!
I na walce między postawami aktywnymi i biernymi polega wszelki rozwój. Nie trudno zauważyć, że efektywne są postawy aktywne, choć często nie w ten sposób co się myślało. Trudniej, że z takimi dylematami spotyka się wielu ludzi i dziś, gdy inni próbują używać prawa do blokowania takich, którzy przecież zagrażają ich stanowiskom i układom. W chwili dramatycznych wydarzeń ukraińskich tym bardziej należy się nad tym zastanowić.
Rafał Wodzicki

Fot. Wikipedia: Płk. Ryszard Kukliński

5 Komentarze

  1. Awans na generała spowodował falę hejtu… Ja jednak nie uważam, że to jest źle. Myślę, że wynika to z tego tekstu. Jest jednak oczywiste, że awans taki należy się płk. Tadeuszowi Rolskiemu, o którym pisałem w Progresie parę razy.

  2. W Krakowie, w samym centrum, odsłonięto pomnik Kuklińskiego. Zawiera on jego życiorys, a pochylające się płyty symbolizują obalenie muru berlińskiego. Pomnik jest zorientowany w stosunku do stron świata….

  3. Mam nadzieję, ze i dzisiaj w polskim wojsku, tak samo zresztą jak w amerykańskim, każdy zołnierz będzie podejmował decyzje dotyczące swojej dalszej lojalności wobec swojego kraju, jego władz i armii, której jest członkiem nie na podstawie jakiejs tam przysiegi ale na podstawie swojej własnej, indywidualnej oceny postepowania aktualnie panującej władzy.

Comments are closed.