Ryszard Czarnecki – nasz człowiek w Brukseli

1
46

Andruszkiewicz, Kempa, Jurgiel i inni spryciarze z PIS, bezkarnie wyczesujący z kasy sejmowej pieniądze na kilometrówki i diety, mogą pozazdrościć Czarneckiemu Ryszardowi, europosłowi.

“Obatel” okazał się w tej branży zawodowcem. Nie tylko dlatego, że pracuje w lepszej strefie płatniczej. I nie chodzi o jakieś drobne na przejazdy tramwajem, czy kilka biletów do kina. To jest dla leszczy. Tutaj chodzi o około 100 tys. euro. Czarnecki podobno “wypracował” ten profit w 9 lat.

Kto by się spodziewał takiego sprytu? I takiego rozmachu?

Przaśna, szczera twarz Czarneckiego budzi nawet sympatię. To uroczy “misio”, kojarzący się raczej z estradą i rozrywką, może z jakąś imprezą alkoholową, na której “obatel” jest wodzirejem, ale nie polityką. Jego otyłość nie jest odrażająca i obleśna jak w przypadku Sasina czy Pawłowicz. Po prostu – sympatyczny grubas. Każdy wolałby właśnie jego w roli św. Mikołaja niż, przykładowo, “ćpuna” Terleckiego. Poza tym Czarnecki to nie wulgarny Brudziński czy Mazurek. Jest też mu daleko od fundamentalizmu religijnego czy fanatyzmu Ziobry. Po co się angażować w coś, co nie daje wymiernych korzyści?

Jak w zagmatwanym kryminale, w jego ostatnim rozdziale, kiedy nikt nie podejrzewa najbardziej cichej i niepozornej postaci, nagle właśnie Czarnecki okazuje się czarnym koniem. Nikt na niego nie stawiał. A przyszedł pierwszy. Małe, sprytne oczka, ustawicznie sprawdzające teren, czy jest bezpiecznie, mogą sprawiać wrażenie, że europoseł ma coś na sumieniu, ale wszystkie te wątpliwości, ponownie – rozwiewa jego świecąca, swojska i słowiańska twarz. Oraz młodzieżowo ułożony fryz, sugerujący, że “obatel” to równy chłop.

Czarnecki to fenomen.

Sam raczej nie interesuje się polityką, tylko udaje, bo tego potrzebuje centrala. Nie denerwuje się specjalnie i niemal zawsze wygląda na zadowolonego (teraz wiemy, dlaczego). Nieraz przetrze tylko okulary, bo mu zaparowują, i potrzebuje trochę czasu na logiczną wypowiedź w TV. Owszem, skrytykuje opozycję, bo musi, ale bez przekonania. Nie pluje błotem, raczej nie wyzywa, bo w życiu nie o to mu chodzi. Po co zwracać na siebie uwagę? Po co tracić energię potrzebną na coś innego?

Trudno w to uwierzyć, ale “obatel” sprawował nawet funkcję wiceprzewodniczące PE. Stracił ją po tym, jak porównał Różę Thun do szmalcowników. Ale zrobił to, gdyż w PIS jest taka etykieta. Chrzest bojowy. Test na przynależność. Jest teraz czas, kiedy wulgarni i chamscy idą do przodu, awansują. Czarnecki dostrzegł tę zależność. A chciał się utrzymać na powierzchni. Został ukarany, ale zyskał poparcie reżimu.

I myślał, że wreszcie udało mu się wszystkich wykołować.

Foto: Wprost

Dariusz Wiśniewski

1 Komentarz

  1. Niesłychana rzecz. Jak pan Dariusz Wiśniewski może krytykować zięcia pierwszego polskiego kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego. Pan europoseł Ryszard Czarnecki jest jedyny w swoim rodzaju i nie ma takiego drugiego w Polsce.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: