Ruth Bader Ginsburg nie żyje

0
90

Ameryka straciła wielki autorytet prawny i moralny. W wieku 87 zmarła sędzia Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg. Od lat cierpiała na raka trzustki, przez ponad dekadę walczyła z chorobą.  W komentarzach czytam, że była reprezentantem amerykańskiej lewicy. Nie  jest to prawda. Sędzia i owszem była kojarzona z dążeniem do zapewnienia równych praw kobietom, była osobą, dla której drogowskazem życiowym były prawa człowieka. Prawa człowieka, prawa kobiet nie są ani lewicowe ani prawicowe, po prostu są ważne i są niezbywalne, co sędzia Ginsburg starała się zapewnić. Mianowana przez prezydenta Billa Clintona sędzia zapisała złote karty w historii Stanów Zjednoczonych. Na wieść o jej śmierci stacje telewizyjne w USA przerwały normalne programy i poczęły wspominać zmarłą, uświadamiając nam, jak wielką stratą jest Jej odejście.

Podkreślano jej pracowitość, współpracownicy wspominali jak często, już chora, wieczorami zostawała w pracy, pracując do późna.Jej ostatnim życzeniem wyrażonym wobec rodziny było pragnienie, aby wyboru Jej następcy dokonać już, po najbliższych wyborach prezydenckich. Niestety wszystko wskazuje na to, iż jej ostatnia wola nie zostanie uszanowana.

Mało to przyzwoite, aby w dniu śmierci tej wybitnej Amerykanki, zanim jeszcze została pochowana, zanim Ją opłakaliśmy rozważać kandydatury następcy. Nasza rzeczywistość, w podzielonej jak nigdy Ameryce ,jest jednak mało przyzwoita, więc natychmiast niemal w godzinie śmierci Wielkiej Amerykanki, rozpoczęły się dyskusje na temat Jej następcy. Republikanie, którzy pewnie w wyniku listopadowych wyborów Republikanie stracą większość w Senacie, będą chcieli jeszcze przed styczniem przepchnąć swoją kandydaturę. Pod tym względem śmierć sędzi Ginsburg może mieć wpływ na kształt ustroju w Stanach Zjednoczonych, wiadomo, iż prezydent będzie chciał sędzi tak zwanego konserwatysty, niezależność sądownictwa i poszanowania dla Konstytucji, co dla sędzi Ginsburg było fundamentalną wartością, będą poważnie zagrożone, gdyż tak zwani konserwatyści, z klasycznym konserwatyzmem nie mający nic wspólnego, zdobędą zdecydowaną przewagę w Sądzie Najwyższym. Ustrój Ameryki, demokracja w Ameryce, będzie w takim wypadku zagrożona.

W polskich komentarzach czytam, iż walka o nową nominację pomoże obecnemu prezydentowi, pozwoli skonsolidować bazę wyborczą prezydenta Trumpa. Bazę być może, ale ta twarda baza to za mało, aby wygrać wybory. Te pierwsze komentarze pokazują jak wielkimi hipokrytami są obecni republikanie, zresztą z ideą republikańską nie mający nic wspólnego. Współcześni republikanie zdradzili ideały swojej partii, pozwolili ukraść partię Trampowi.   Być może na chwilę uda się kampanii Trumpa odwrócić uwagę, od klęski administracji w sprawie pandemii, ale także elektorat Joe Bidena zostanie konsolidowany w obronie  demokratycznych wartości.  Może nastąpić konsolidacja demokratycznego elektoratu na wielką,  mało wyobrażalną skalę. Wielu republikanów kandyduje na urzędy, w wielkich kłopotach jest wielu republikańskich senatorów.  Mogą oni nie obawiać się, iż ślepe poparcie prezydenckiego kandydata do Sądu Najwyższego, będzie ich pięknym, politycznym samobójstwem.

Tak, w tej smutnej chwili nie dało się uciec od polityki.W mediach sporo fragmentów wykładów sędzi i pokazów jej wspaniałego poczucia humoru. Właśnie taka, pełna uśmiechu i dobroci, szacunku dla drugiego człowieka pozostanie, na zawsze w naszej pamięci. Jakaż to republikańska hipokryzja. W ostatnim roku prezydentury Obamy podnieśli wrzask, że już luty to zbyt późno dla rozważania kandydatury do Sądu Najwyższego. Obecnie nie przeszkadza im, aby na kilka tygodni przed wyborami starać się przepchnąć swojego kandydata. Trudno w dziejach świata o bardziej jaskrawy przykład hipokryzji.

Andrzej Jarmakowski

Foto; Archiwum.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: