Repolonizacja banków, bolszewizm, czy dobry pomysł?

4
321

repoWszystko wskazuje na to, że wynik październikowych wyborów będzie miał bardzo istotny wpływ na kształt sektora bankowego w Polsce. Coraz więcej ważnych polityków koalicji rządzącej opowiada się za repolonizacją banków, którą od dłuższego czasu postuluje opozycja. Prezesi spółek Skarbu Państwa również są entuzjastami tego pomysłu, ale dalsze przejęcia – po zakupie Alior Banku przez PZU – stoją pod znakiem zapytania, dopóki nie zostanie uzgodniony sposób rozwiązania problemu kredytów we frankach.

– Proces polonizacji banków firmowany przez prominentne osoby w Polsce przyjmuję z uznaniem, bo w latach 90. ludzie, którzy mówili, że banki powinny zostać w dużej mierze w rękach polskich, byli uznawani za oszołomów. Parę lat temu dowiedzieliśmy się, że kapitał jednak ma narodowość i rozumiem, że te procesy, które w Polsce się teraz zaczynają, to pochodna zrozumienia tej nowej sytuacji. Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

Zamiar konsolidacji polskiego sektora bankowego i budowy dużej grupy ogłosił niedawno PZU, który 7 lipca br. złożył wniosek do KNF o wyrażenie zgody na przejęcie Alior Banku. Celem spółki kierowanej przez Andrzeja Klesyka jest kupno od dwóch do czterech banków i stworzenie piątej pod względem aktywów grupy na polskim rynku.

Choć od apogeum kryzysu w strefie euro minęło już prawie trzy lata, to tamtejsze banki wciąż są zmuszone prowadzić bolesną politykę oczyszczania swoich bilansów. Poprawa wskaźników wypłacalności wymaga niekiedy sprzedaży części zagranicznych aktywów. Przykładem takiej sytuacji było wycofanie się Allied Irish Banks z polskiego rynku – kontrolowany przez irlandzką grupę BZ WBK został przejęty w 2011 r. przez hiszpańskiego Santandera. Wtedy też rozgorzała debata na temat repolonizacji banków, gdyż przejęciem BZ WBK był zainteresowany także PKO BP.

Największy polski bank ostatecznie przejął Nordeę, a stojący na jego czele Zbigniew Jagiełło nigdy nie ukrywał, że jest zwolennikiem wzrostu udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym. Choć prezes PKO BP powiedział pod koniec czerwca br., że zarząd nie jest zainteresowany przejęciem Raiffeisen Polbanku ani Banku BPH, to akcjonariusze spółki zdecydowali o niewypłacaniu dywidendy za ubiegły rok. Zgromadzony kapitał może zatem posłużyć do przejęć, ale zgodnie z deklaracją Jagiełły najwcześniej w 2016 r., do tego czasu możliwe są jedynie przejęcia SKOK-ów.

To oznacza, że rośnie prawdopodobieństwo przejęcia Raiffeisen Polbanku przez największego polskiego ubezpieczyciela. W kontekście repolonizacji banków poważną komplikacją jest wciąż nierozwiązany problem kredytów hipotecznych denominowanych we frankach, a rozpoczynająca się kampania wyborcza dodatkowo zwiększa niepewność uczestników rynku.

– Pojawiają się w tej sprawie wątpliwości, nie bardzo wiemy, jaka jest sytuacja, zwłaszcza w kontekście propozycji formuły przewalutowania, nie wiemy jeszcze, czym się to skończy. A skoro w portfelach jest sporo kredytów frankowych, to wątpliwości są tym większe – zauważa Kuźmiuk.

Prezes PZU Andrzej Klesyk podkreślił jednak, że warunkiem ewentualnego nabycia spółki córki austriackiego banku jest przeniesienie ryzyka związanego z kredytami hipotecznymi do podmiotu dominującego. Taki sam wymóg postawiła Komisja Nadzoru Finansowego.

Ryzyko polityczne związane z kwestią kredytów w szwajcarskiej walucie i możliwość wprowadzenia podatków od aktywów bankowych (zgodnie z zapowiedzą koalicji trzech partii PiS, Polski Razem i Solidarnej Polski) sprawiają, że wyceny banków na giełdzie są pod presją. Indeks WIG-banki stracił w ostatnim roku blisko 20 proc. Oczywiście to nie są jedyne czynniki wpływające na spadek kursów. Analitycy już wcześniej prognozowali, że 2015 r. będzie trudny dla banków z powodu niskich stóp procentowych, a ostatnio pojawiła się dodatkowa nerwowość na giełdach z powodu napięć między Grecją a pozostałymi członkami unii walutowej.

– Nie ulega wątpliwości, że kryzys grecki będzie rzutował na funkcjonowanie systemu bankowego w Europie, w tym także w Polsce. Wprawdzie chwalimy się tym, że banki w Polsce są w niezłej sytuacji finansowej, ale doskonale wiemy, że bardzo często ich właściciele, spółki matki, są w znacznie gorszej. Mamy pęknięcie bańki spekulacyjnej w Chinach. To odległe od nas rynki, ale jeżeli w Chinach system finansowy ma katar, to dobrze byłoby, żebyśmy my nie zachorowali na grypę. Niewiadomych jest sporo – podsumowuje polityk PiS.

Tekst Agencja Newseria.pl

Foto: biznes.onet.pl

Od redakcji:

Nasza redakcja zawsze opowiadała się za wolnością gospodarczą, wspieraliśmy rozwój kapitalizmu. Zagraniczne banki tworzyły konkurencję na rynku. Repolnizacja (co za kretyński wyraz) oznacza likwidowanie konkurencji, a przynajmniej jej ograniczanie. Mniejsza konkurencja oznacza droższe usługi finansowe dla klienta. W dupie mamy pochodzenie kapitału, jego narodowość. Ograniczanie konkurencji, tak zwana polonizacja w praktyce znaczy, że to państwo będzie graczem na rynku. Banki nie będą odporne na polityczne naciski, skończa więc jak SKOKI gdy zabiorą się za nie tacy kretyni ekonomiczni jak poseł Kuźmiuk z PiS. PZU kupujące banki jest własnością państwa. Ministerstwo Skarbu zacznie więc dyktować politykę. Ministerstwa dyktowały politykę w gospodarce planowej w Związku Radzieckim. Cały pomysł z tak zwana repolizacją to czysty bolszewizm. Demagogiczne posługiwanianie się wyrazem „polski”. Niestety wiele wskazuje, iż po wyborach Polska cofnie się na drodze rozwoju.

4 Komentarze

  1. Zaczynamy zyć w jakimś kabarecie. Oczywiście repolonizacja to czysty bolszewizm. Dzisiaj u Sliwy bredzono coś o polonizacji przemysłu obronnego. Walczyły o to dupki ze Świdnika. Polonizacja zbrojeniówki oznacza, że Polska bedzie bezbronna. Mówiono o tym u rosyjskiego agenta, czyli niejakiego Rydzyka.

  2. “W dupie mamy pochodzenie kapitału, jego narodowość.”
    Redakcja wpadła w pułapkę pisowskich debili i sama zaczęła posługiwać się ich językiem.
    *
    Redakcja, stawiając przecinek pomiędzy “pochodzenie kapitału” a “jego narodowość” sprawia wrażenie, iż dla niej, podobnie jak dla prawdziwych Polaków z PiSu, narodowość jest kategorią pochodzenia kapitału.
    *
    Zerwijmy z tą pisowską retoryką i zastąpmy “narodowość” określeniami “zagraniczny” i “państwowy”.
    *
    Wtedy, o ile autorzy poniższej publikacji mają rację (nie mam finansowego wykształcenia, więc nie potrafię ocenić) to najlepszym rozwiązaniem dla Polski jest zróżnicowanie na rynku bankowym.
    *
    Nie można “mieć w doopie” pochodzenia kapitału bo zgodnie z badaniami autorów najlepiej jest wtedy, gdy część banków jest zagraniczna a część polska i to państwowa.
    *
    Jaki to ma być podział/stosunek jeszcze nie wiem, bo jeszcze nie przeczytałem podlinkowanego opracowania. 😉
    *
    **http://fic.wharton.upenn.edu/fic/papers/13/13-25.pdf

  3. Dałes link do obszernego materiału, to osobny temat, ale w wiekszości nie zgadzam, się z autorami tego opracowania. W rzeczywistości jest tak, iż ten polski bank jedyny jaki rzekomo został, oferuje najgorsze warunki kredytów w ogóle to instytucja mająca klienta w dupie. Istotą kapitalizmu jest prawo do wolnej konkrencji. To dzieki niej oferowane produkty finansowe w tym wypadku są lepsze. BANKI polskie z udziałami skarbu państwa bądą marnować pieniadze na jebniete pomysły polityków. Jak chcecie stracić pieniadze, dajcie bankanmi zarządzać państwu.Z kolei jak

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: