Prostactwo Chicago

0
505

chicagowoPo wyborach w Chicago zawrzało. W wielu mediach ręce załamano i rozpoczęto powszechne opowiadanie o zdradzie. W tych paszkwilach nie chodzi jednak o krytykę programów politycznych, rzeczową polemikę, przedstawianie racji. Wygłaszane opinie – na przykład Jana Sordyla – przypominają prokuratorskie mowy z czasów stalinowskich. Pod adresem zwyciężców w wyborach oskarżenia padają najcięższe z możliwych, bo o zdradę kraju i wysługiwanie się obcym.

Tak, jak tuż po wojnie żołnierzy AK oskarżano o szpiegostwo i współpracę z Niemcami, tak w środę komentator oskarżał prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska dokładnie o to samo. „Tusk reprezentuje opcję niemiecką, a Komorowski rosyjską” grzmiał komentator. „Rozszarpywują Polskę”, „kręcą lody”, czyli kradną. Niszczą wartości, prześladują, plują narodowi w twarz na zlecenie obcych stolic. Takie oskarżenia wystarczą przecież, aby spokojnie zażądać kary najwyższej. Sordyl byłby znakomitym prokuratorem w moskiewskim procesie przywódców polskiego państwa podziemnego.

W tych zbiorowych żalach nawoływują do wysyłania listów donosów na Polskę w sprawie jakiejś kongresowej Komisji, która ma udowodnić, że to Tusk na zlecenie Rosjan zamordował prezydenta, bo przecież żadnego innego werdyktu nie uznają. Wściekłość powoduje nie tylko porażka partii Jarosława Kaczyńskiego, ale jeszcze dostanie się do parlamentu ugrupowania Janusza Palikota.

To jest niebezpieczne, bowiem do tej pory w opluwaniu wszystkiego co nie związane z tak zwaną narodową prawicą wybitną rolę odgrywał Kościół katolicki. Na własne oczy widziałem jak przybyły z Polski nawiedzony prelegent wraz z księdzem w jednej z polonijnych szkół zamknęli się z dziećmi w klasie i opowiadali jakim to dziełem szatana jest Unia Europejska. Zmiany kulturowe o jakich świadczy sukces Palikota grożą podważeniem pozycji Kościoła. Trzeba więc szable szykować i ruszać do boju, bo przecież mogą potem kwestionwać tę „ich prawdę”, jeśli nie zostanie podlana sosem z ołtarza, zostanie tylko poglądem, a nie świętą komunią.

Oczywiście można nad tą postawą polonijnego getta przejść do porządku dziennego. W gruncie rzeczy nie ma to przecież żadnego znaczenia. Wszak biją pianę w swojej własnej kuchni i mało kto o tym wie. Jednak oskarżenia jakie padają w trakcie tego festiwalu chicagowskiego prostactwa pokazują, co mogło czekać Polskę po wyborczej wygranej ludzi przez nich popieranych. To naprawdę szczęście, że do tego niedoszło. Teraz mogą tylko bić pianę, w przeciwnym wypadku mogliby znacznie więcej.

Andrzej Jarmakowski

 

Foto:globeimage.net

 

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: