Problem z lokalnymi wiadomościami

0
412

chicagoWiem, że spada oglądalność lokalnych dzienników telewizyjnych, oraz popularność lokalnych gazet. Nie może być inaczej, gdyż tak zwana “lokalka” stała się domeną Koziołka Matołka. Trudno napisać na poważnie lokalny “news”, zwłaszcza w Chicago to niemożliwe, także z powodu idiotycznej poprawności politycznej. Choćby najważniejszy pseudo news, przyznaje, już sprzed kilku dni: jacyś kretyni postrzelili kilkanaście osób grających sobie w koszykówkę. Najmłodsza ofiara to trzyletni chłopczyk.

Do “zdarzenia”, albo “incydentu” jak to się mówi lokalnym slangiem doszło na południu miasta, gdzie strzelają więcej i często celniej niż talibowie w Afganistanie. Po kolejnej chicagowskiej strzelaninie P. Morgan w CNN załamał ręce mad dostępnością broni w USA, choć zapewniam, że żadnej sztuki broni użytej w tym “koszykarskim” incydencie nie kupiono legalnie”.

Prezydent Obama przemawiając w Liberty w stanie Missouri, jak to w jego stylu za wszystko obwinił republikanów, choć akurat Chicago to najlepszy przykład kompletnej klapy polityki jego partii. Wszelkie projekty socjalne skończyły się kompletną katastrofą, czego nikt nie powie otwarcie, bo natychmiast zostanie oskarżony o rasizm. Przypomnijmy tylko “Cabrini Green” i dziesiątki innych paranoicznych projektów, gdzie zmarnowano miliony dolarów z publicznych pieniędzy.

Lokalne media, pozbawione funduszy i tym samym dziennikarzy, coś tam sobie piszą, tyle, że nie ma to najmniejszego znaczenia. Tak więc w takim mieście jak Chicago lokalni krętacze stali się niemal bezkarni. A koszykarski incydent? Dlaczego na południu Chicago jest niebezpieczniej niż w Afganistanie? Tym się już tak zwana “lokalka” nie zajmuje, gdy trzeba pomyśleć, poszukać często niepopularnych odpowiedzi. Można także zwalić wszystko na posiadaczy broni i na myśliwych, którzy mają fuzje w domu. Takie tłumaczenie przyczyn koszykarskiego incydentu także znalazłem w lokalnych mediach.

Powiesić myśliwych na latarniach, a w naszych domach będzie bezpieczniej!!! Kto wie może i takie hasło usłyszymy w lokalnych, chicagowskich wyborach. W Chicago wszystko jest możliwe.

 Wierzyć się nie chce, że dzieje się to w mieście, gdzie narodziło się dziennikarstwo śledcze. W 1977 roku dziennikarze “Sun Times” podający się za małżeństwo założyli tawernę “Mirage”, z tyłu zaś zamontowali kamery i nagrywali pracowników miejskich, policjantów, strażaków, inspektorów sanitarnych i innych, którzy przychodzili do nich po łapówki. Jako barmani pracowali inni dziennikarze” Sun Times”. Na podstawie zebranego materiału powstała seria 25 artykułów o korupcji w Chicago. Gorące momenty wręczania łapówek filmowane były z osobnego, dobrze zakamuflowanego pomieszczenia. Skorumpowanym urzędnikom postawiono zarzuty, jak jak to w Chicago, redaktorom zaś postawiono zarzuty nielegalnego zbierania materiałów. Dziennikarze jednak wygrali w sądzie. Czy dzisiaj też dziennikarze wygraliby w sądzie? W Chicago Rada Miasta uchwaliła bolszewickie prawo zabraniające filmowania policjantów w pracy. Przepis został rzecz jasna zaskarżony do sądu.

Dzisiaj przede wszystkim lokalne media nie rozpoczęłyby takiego dochodzenia. Dlaczego, poczytajcie sobie raport o tekstach kupowanych przez KGHM. W Ameryce problem jest identyczny. Polska nie jest wyjątkiem na mapie świata. Chodzi nie tylko kupowanie tekstów. To skomplikowany temat będziemy do niego z pewnością wracać na naszych łamach, faktem jest, że dzisiaj lokalnym mediom nie to się nie opłaca. Dlatego udają one, że piszą o sprawach lokalnych, a niewielka rzesza czytelników udaje, że jest tym zainteresowana.

 

Andrzej Jarmakowski

 

Foto: chicago.bridgeinternational.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: