Prezydent Andrzej Duda czeka na korytarzu

1
83


Podczas, gdy PIS forsuje niekonstytucyjne głosowanie korespondencyjne, które nie będzie ani powszechne, ani tajne, ani dobrowolne, prezydent Andrzej Duda grzecznie czeka na korytarzu, aż jego los zostanie naszkicowany przez prezesa.

Zawierzył się całkowicie Kaczyńskiemu. Siedzi skromnie, kolanko przy kolanku, ręce nieruchomo, pusty wzrok. Petent. Mąż stanu, prezydent Polski czeka, aż Kaczyński zmusi naród polski do “właściwego” wyboru. To nie powinno trwać długo, Andrzej. Naród już przestał się bronić i nie ma gdzie uciekać. Jeszcze tylko chwilka.

Niby jest obecny, ale nie ma dla narodu żadnego przekazu. Za nikim się nie wstawia. Nikogo nie broni. O nic nie walczy. Tylko o swoją przyszłość. Ostatnio zajmował się głównie szczuciem na sędziów. Przykładowo, nie ma nic do powiedzenia lekarzom i pielęgniarkom. To oni są dzisiaj bohaterami – żołnierzami wyklętymi. PIS, za zgodą Dudy, dymał całą służbę zdrowia i krzyczał, że jeżeli komuś się nie podoba, to niech sobie wyjeżdża. Wyklęci lekarze wyjechali. Pielęgniarki też. Wielu z nich walczy dzisiaj z koronawirusem, ale w niemieckich i angielskich szpitalach.

Żałosny, mały człowiek, który chce wygrać wybory nawet wtedy, kiedy cały proces stwarza oczywiste zagrożenia dla zdrowia Polaków. Duda wie, że pozostali kandydaci nie mają szans prowadzenia kampanii. Tym lepiej dla mnie – cieszy się Duda.

Człowiek, który udaje prezydenta, nie wypowiada się na temat niekonstytucyjnych, przymusowych wyborów. Po co? Już prezes wie, jak takie lody się kręci! Potem, gdy wreszcie wygra, pomacha z telewizora i powie jakiś frazes.

Małe kółeczko w PISowskiem reżymie, które kręci się i ożywia tylko wtedy, kiedy prezes w nie pstryknie. Prezydent tysiąclecia – w najgorszym znaczeniu!

Główny aktor wyborów posłusznie więc czeka za drzwiami, aż Kaczyński pozwoli mu wejść na scenę i pozostać na niej kolejne 5 lat. A tym sposobem uniknie Duda na jakiś czas Trybunału Stanu. Jeżeli będzie trzeba, to podpisze wszystko, nawet wbrew Konstytucji. Bo teraz już nie jest ważne, ile razy ją złamał.

Bezwładna kukiełka.

Dariusz Wiśniewski

1 Komentarz

  1. Nic dodać…ot mały, żałosny manekin, skaucik wykrzykujący jakieś frazesy w sali gimnastycznej. Karykatura prezydenta, mężczyzny…infantylny wyrośnięty chłopczyk na posługi.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: