Polonia poznaje kandydatów

0
344

raunerW środę 10 września w “Copernicus Center” odbyło się zorganizowane przez Pal-Pac spotkanie Polonii z kandydatami na ważne stanowe, powiatowe i miejskie urzędy. Na spotkaniu pojawiło się wielu kandydatów, reprezentowane wszystkie znaczące poglądy od republikanów, demokratów po zielonych. Na spotkanie przybył, cieszący się poparciem wielu naszych rodaków Bruce Rauner, republikański kandydat na urząd gubernatora. Byli także przedstawiciele Pata Quinna – urzędującego gubernatora, jak i wielu kandydatów do legislatury federalnej i stanowej. Przyjechał także ubiegający się o urząd skarbnika stanowego Tom Cross.

Pojawili się praktycznie wszyscy cokolwiek znaczący w wyborach, nie zabrakło ubiegającej się o fotel radnej miejskiej Chicago Anny Góral.

Spotkanie sprawnie prowadził Segiusz Zgrzebski z Polvision, pilnujący, aby kandydaci w swoich wystąpieniach nie przekraczali przyznanego im czasu.

Relacje ze spotkania ukazały się w polonijnych mediach, z wyjątkiem organu Komitetu Centralnego Związku Narodowego Polskiego, czyli weekendowego “Dziennika Związkowego”. Gazeta, która w swoim reklamowym haśle usiłuje przekonać, że jest najbliżej Polonii, za ważniejsze wydarzenia uznała zbiorowe pieczenie ziemniaka i inne, polonijne niezwykle ważne dokonania. Sam lubię pieczone ziemniaki, nie mam nic przeciwko zbiorowemu pieczeniu kartofli, chodzi jednak o proporcje.

Nie jestem tym zaskoczony, można powiedzieć, że “Dziennik Związkowy” jest niezwykle konsekwentny, realizuje linię organizacji, które reprezentuje.

Na przestrzeni historii organ Związku i KPA, gdyż między tymi organizacjami istnieje fuzja personalna, jak świat światem, nigdy nie udostępniał swoich łam dla inicjatyw niezależnych, nie podlegających kontroli ZNP. Tak było po II wojnie światowej, gdy do Chicago przybywać zaczęli pierwsi wojenni kombatanci. Traktowano ich nieufnie i podejrzliwie.

Potem, gdy kolejne emigracyjne pokolenia poczynały tworzyć swoje organizacje “Dziennik Związkowy” zacięcie je zwalczał, wykorzystując do tego celu nawet swoje powiązania z komunistycznym wywiadem.

“Dziennik Związkowy” publikował między innymi podrobione przez wywiad PRL rzekome oświadczenia organizacji “POMOST”. To była w ogóle ciekawa sprawa. Prowokacja komunistycznego wywiadu szybko została zdemaskowana. “Związkowy” jednak nie przeprosił, piórem swojego ówczesnego redaktora naczelnego oświadczył, iż nawet jeżeli dane oświadczenie było fałszywe, to i tak oddaje poglądy liderów POMOSTU.

Publikacje te miały na celu skompromitowanie organizacji i jej liderów. Dokumenty zgromadzone w Instytucie Pamięci Narodowej pokazują także, z jak wielką nienawiścią do tak zwanej “emigracji solidarnościowej” odnosił się kontakt informacyjny wywiadu PRL, Edward Moskal. Moskal sprytnie wykorzystywał komunistyczny wywiad do rozgrywki ze swoimi politycznymi oponentami w Chicago.

Wielokrotnie gazeta uczestniczyła w rozsiewaniu plotek, pomówień, zniesławiania polonijnych działaczy, których jedynym grzechem było to, iż nie uznawali przewodniej roli KPA i ZNP. Konsekwentnie “Związkowy” usiłował niszczyć wszelką polityczna konkurencję wśród Polonii. Nie zawsze się to udawało. W pewnym momencie, w najważniejszych latach walki Polski o niepodległość POMOST rozwojem organizacyjnym oraz znaczeniem politycznym, przerósł Kongres Polonii Amerykańskiej.

Czy więc można się dziwić, że “Związkowy” ignoruje tak ważne imprezy jak spotkanie z kandydatami na wybieralne urzędy? Nie, gdyż liderzy ZNP, oraz KPA w takich inicjatywach dostrzegają konkurencję dla swojej pozycji. ZNP, KPA uważają się, za jedynych uprawnionych do reprezentowania Polonii, więc wrogo patrzeć będą na każdą niezależną inicjatywę, zwłaszcza skupiającą młodych, dobrze wykształconych profesjonalistów. To niebezpieczne. Na szczęście dla Polonii, sytuacja zaczyna się szybko zmieniać. KPA staje się takim zupełnie już nic nie znaczącym skansenem.

KPA, czy ZNP nie posiadają rzecz jasna rzecz jasna jakiegoś prawa do wyłącznego reprezentowania Polonii. Trzeba było widzieć miny Alojzego Mazewskiego i Roberta Lewandowskiego, gdy zaproszeni do Białego Domu podczas uroczystego bankietu zauważyli stolik POMOSTU. Sami siedzieli gdzieś daleko. Nancy Reagan wraz z prezydentem usiedli na chwilę przy pomostowym stoliku. Nancy zaprosiła Janusza Subczyńskiego do tańca, wiedziała, że on dobrze tańczy. Dla zobaczenia w tym momencie min Polonusów, którzy z uporem godnym lepszej sprawy, twierdzili, iż są jedynymi reprezentantami Polonii warto żyć. To było bezcenne.

Andrzej Jarmakowski

Foto: brucerauner.com. Kandydat na gubernatora bardzo chętnie bierze udział w polonijnych imprezach, zabiega o głosy Polonii.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: