Polonia, czyli jak w Procesie Kafki

0
348

kafkaWkurza mnie, kiedy słyszę, iż 13 grudnia nie będziemy pamiętali o ofiarach stanu wojennego, zajmiemy się podpalaniem, z takim trudem zdobytej niepodległości.

No dobra, rozumiem, w Polsce toczy się walka polityczna, zaś skoro Polacy są tak uparci i nie chcą gościom z PiS oddać władzy, w drodze wyborczego święta demokracji, to trzeba wmówić narodowi, że wybory sfałszowano. Wierzę, iż Polacy sami sobie z tym poradzą, odsyłając Jarosława Kaczyńskiego oraz opowiadacza bajek smoleńskich, Antoniego Macierewicza na śmietnik historii. Pewnie kolejnej kadencji w opozycji nie przetrwają. Niech sobie skaczą do gardeł i tak nic z tego nie wyniknie, może poza nadziejami Moskwy, że w kraju nad Wisłą zwariują i sami Polacy rozmontują swoje państwo. Jednak, aby doszło do tego mówiąc za mistrzem Franzem Kafką: „Z kłamstwa musiałaby stać się istota świata”.

Kiedy jednak polityczne zapasy przeniesione zostają na grunt kompletnie nic nie znaczącej chicagowskiej Polonii, to już nie polityka, tylko groteska. No może prawie groteska. Kilka osób gorąco wierzy przecież, iż ukochany prezes PiS, wpisze te osoby na listę PiS w wyborach do Sejmu, a Polonia na nie zagłosuje. Nie chce mi się dociekać, czy ta, lub inne przyczyny spowodowały, iż wiele tysięcy kilometrów od Warszawy, za wielką wodą, zwaną Oceanem Atlantyckim, nastąpiła znacząca intensyfikacja narodowo-kościelno-pisowskiej propagandy.To rzeczywiście rzecz niesłychana. Takiego medialnego ataku na ludzi nie było nigdy wcześniej, nawet w czasach walki o niepodległość, gdy dzisiejsi bohaterowie ciszkiem, bocznym wejściem, aby nikt ich nie widział, biegali do Konsulatu RP. Wtedy zresztą nie było tylu programów radiowych, z tego rozmnożenia wynikło jedynie masowe ogłupianie. Każdego dnia, po audycjach, „Czasu Boga”, ujadania Sławomira Budzika na falach stacjach 1080 AM, Łucji Śliwy oraz Zofii Boris i innych, na falach 1490 AM, kiedy dowiem się już, jak wielkim zdrajcą jest Komorowski z Tuskiem, usłyszę jak gwałceni są patrioci, żywcem paleni przez niemiecką inkwizycję, jedyne co można zrobić, aby nie zwariować, to sięgnąć po Proces Kafki:

 

Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został
pewnego ranka po prostu aresztowany”

„K. żył przecież w państwie praworządnym, wszędzie panował pokój, wszystkie prawa były przestrzegane, kto śmiał go we własnym mieszkaniu napadać?”.

Nie ma wątpliwości, że za wszystkimi funkcjami tego sądu, a więc w moim wypadku za aresztowaniem i dzisiejszym przesłuchaniem, stoi jakaś wielka organizacja. Organizacja, która zatrudnia nie tylko przekupionych strażników, ograniczonych nadzorców i sędziów śledczych, mających w najlepszym razie skromne wymagania, lecz także utrzymuje biurokrację wysokiego i najwyższego stopnia, z nieodzownym a niezliczonym orszakiem sług, pisarzy, żandarmów i innych pomocników, może nawet katów, tak jest, nie cofam tego słowa

W Chicago od rana do wieczora, usłyszymy o wielkiej organizacji jak na przykład Unia Europejska, niszczącej, wypijającej życiodajne soki naszego umęczonego brukselsko – niemiecką niewolą naszego bohaterskiego  narodu.Naród ledwo dycha, ale się budzi i zaraz ruszy do boju…

Oprócz propagandy radiowej, swoja role odgrywa Kościół katolicki, gdzie odbywają się niezliczone wręcz spotkania. To przykre. Niegdyś zasłużeni w walce o wolność duchowni zwariowali i tworzą V putinowską kolumnę. Księża jakby przestraszyli się normalnego świata i wolnego wyboru, gdyż w takiej sytuacji wierni mogą nawet nie pójść do kościoła i nie nać na tacę. Dlatego trzeba ich wystraszyć tym wolnym światem, mieszając religię, z polityką, podnosząć kłamstwo do istotny świata, opowiedzieć o utajnionych masonach w rządach oraz w Unii.

 Wśród wiejskiej chicagowskiej emigracji zawsze unosiła się chęć dokonania antyintelektualnej rewolucji. Tutaj nigdy nie lubiono „jajogłowych”. W czerwonych, warszawskich gabinetach niepokój zapanował, gdy powstało Studium Spraw Polskich. Czerwony wywiad nie musiał jednak praktycznie nic robić, Studium rozgonione zostało przez polonijnych liderów jak Mazewski i Moskal. Po co komu potrzebne, jakieś profesorskie grono. Nie wierzmy, że to tylko biznes, zaś ZNP sprzedaje czas i w nosie ma jakie bajki są opowiadane. To nasilenie bredni to także wina Franka Spuli, który wyznaje zasadę, iż jeżeli nic się nie robi, to może nas nie skrytykują. Pewnie, dobra zasada, skoro pensję bierze się taką, a może i wyższą od prezydenta USA. To jedyny przypadek w USA, że płaci się tak wysoką pensję za zupełne nic nie robienie.

W polonijnych mediach nie jest możliwa dyskusja, czy zwykła wymiana poglądów. Prezentowane są wyłącznie te jedyne, właściwe poglądy. Cenzura jest często o wiele bardziej rygorystyczna, niż w Polsce w czasach wczesnego Gomułki. Wystarczy tylko sięgnąć po „Dziennik Związkowy”, który pod kierownictwem Małgorzaty Błaszczuk zamienił się w biuletyn, pozbawiony jakiejkolwiek treści.

Pololnusi straszeni są, a to satanistami, a to masonami, a to homoseksualistami. W tym endeckim ujadaniu homoseksualista zastąpił Żyda. Przecież gdyby tych ludzi nie wystraszyli, to kurcząca Polonia mogłaby nie przyjść i nie dać na tacę. Dlatego trzeba trzymać ich w ryzach, nie pozwolić, aby ktoś pomyślał. Dlatego tak to wszystko wygląda. Kafka patrząc na Polonię w Chicago, miałby znakomite tworzywo.

A swoją drogą mówi się, że potencjalni chicagowscy  posłowie mogą wymordować się wzajemnie w walce o miejsce na liście. Prezes da szanse jednej osobie, no maksymalne dwóm osobom. Pozostaną więc niezadowoleni, zasmuceni, że tyle ujadali i guzik z tego wyszło. Wtedy dopiero będzie się działo.

Andrzej Jarmakowski

Foto: salon-litteraire.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: