Polonia chicagowska przed koniecznością demokratyzacji

3
504

W środowisku polonijnym w Chicago potrzeba konfrontowania różnych opinii jest niezwykle pilna. Z kilku powodów. Po pierwsze, swobodna ekspresja poglądów politycznych – chociaż wywołuje emocje – pełni funkcję rozjemczą i umożliwia współpracę wielu środowisk. Taka współpraca jest Polonii potrzebna.

Po drugie, bez publicznej prezentacji różnych propozycji nie można poszerzyć spectrum politycznego. Obowiązuje wtedy — z braku wyboru — tylko jedna wersja. Po trzecie, konfrontowanie i prezentowanie nawet sprzecznych stanowisk prowadzi nieraz do odkrycia, że wiele poglądów może ze sobą współistnieć i że tak naprawdę nie różnimy się tak bardzo. Przed Polonią stoi wyzwanie przywrócenia dialogu we własnej społeczności oraz nawiązanie przyjacielskich stosunków z krajem. Wykonanie tego zadania musi rozpocząć się od głębszej demokratyzacji w środowisku.

Wśród polonijnej społeczności są zwolennicy SLD, Ruchu Palikota, Platformy Obywatelskiej i innych ugrupowań, ale ich przedstawiciele nie występują w lokalnych mediach. Ich nieobecność wskazuje, że w środowisku działa mechanizm, który utrudnia wolność ekspresji. Wobec tego nie dochodzi również do żadnych debat i konfrontacji.

Demokratyzacja mediów, odzwierciedlających wielość poglądów, jest może nie gwarancją, ale warunkiem wzajemnej współpracy. W przeciwnym razie, a więc gdy nie ma swobody ekspresji, albo jest ona tłumiona, dominuje tylko jeden pogląd, a inne propozycje są uznawane za wrogie wobec Polski. W polonijnym Chicago od lat wygrywa PIS, ale program tej partii nie jest konfrontowany z innymi propozycjami w otwartych dyskusjach. W takiej sytuacji szeroka współpraca jest niemożliwa, gdyż część środowiska jest zmarginalizowana i pozbawiona wpływu na kształt i przyszłość społeczności.

Ale obraz Polonii zmienia się.

Proces demokratyzacji mediów i poszerzania politycznego spectrum już się rozpoczął. Postępuje jednak wolno, gdyż Polonia chicagowska nie jest już zasilana przez wykształconych imigrantów z Polski, tak jak to się działo w latach 80-tych. Musi zatem wyłonić nowych liderów spośród siebie; ludzi młodych, wykształconych, związanych z polską kulturą, wolnych od obciążeń historycznych i skłonnych do współpracy z krajem. Środowisku potrzebni są odważni działacze, którzy stworzą opiniotwórcze media. Tylko wtedy będą możliwe otwarte, publiczne debaty. Inicjatywy takie powinny uzyskać wsparcie środowiska, niezależnie od prywatnych opinii prowadzących dyskusje.

Demokratyzacja środowiska polonijnego w Chicago nie jest wyzwaniem łatwym. Nieufność Polonii wobec rządu RP i krajowych demokratycznych instytucji jest nadal podtrzymywana przez wiele radiowych audycji i część lokalnej prasy. Ale demokratyzacja w Polsce, pozytywne zmiany w krajowej gospodarce, nasze uczestnictwo we Wspólnocie Europejskiej, są przez polonusów uważnie obserwowane. Obraz tych przeobrażeń stoi wyraźnie w sprzeczności z anty-rządową wersją wydarzeń, propagowaną w polonijnym Chicago.

Szerokie spectrum polityczne może przywrócić polonijnej społeczności znaczenie oraz umożliwić jej pełniejsze uczestnictwo w życiu politycznym w kraju. Wśród mieszkających tutaj Polaków powoli narasta potrzeba pluralizmu poglądów. Polonusi z większą odwagą kwestionują środowiskowy wymóg pozostawania w opozycji do rządu RP. Tradycyjny podział na patriotów i anty-Polaków, wykluczający i stygmatyzujący wielu ludzi, jest coraz częściej odbierany jako anachroniczny i gettowy. W atmosferze zbliżających się zmian pojawiają się próby zbliżenia Polonii do kraju i zachęcenia jej do współpracy. Przykładowo, kilka lata temu powstała organizacja “Quo Vadis”, skupiająca młodych ludzi pochodzenia polskiego, już wykształconych na amerykańskich uczelniach, którzy spotykają się cyklicznie i wymieniają doświadczenia. Celem “Quo Vadis” jest stworzenie profesjonalnego polskiego lobby w USA i wspólnej dla wielu polskich środowisk płaszczyzny współpracy – bez żadnych ideologicznych warunków. W ostatniej dekadzie pojawiło się kilka portali dyskusyjnych (najstarszy ProgressforPoland.com i inne), oferujących różnorodność opinii. Powoli dokonuje się reorganizacja w lokalnym radiu (WPNA) i prasie (Dziennik Związkowy, nowa red. naczelna). Nie trudno zauważyć dynamikę tych zmian. Zmierzają one w kierunku poszerzenia politycznego spectrum, dialogu i porozumienia.

Przed Polonią w Chicago pojawiła się więc szansa demokratyzacji środowiska i odzyskania dla niej większego politycznego znaczenia. Ale tej szansie trzeba pomóc. Polonusi, działając we własnym interesie, powinni zamanifestować tę potrzebę, czyniąc ją kluczową dla społecznego rozwoju. Współczesna społeczność polonijna może być znacznie silniejsza, gdy oprze się na współpracy, a nie na ideologicznej jedności.

 

Dariusz Wiśniewski/Radio Horyzonty

 

Foto: ewamalcher.com

3 Komentarze

  1. Oczywiscie, ze sie demokratyzuje. Wynika to z faktu, ze kontakt z krajem jest znacznie teraz wiekszy (internet, wizyty, tv). Wczesniej byla izolacja.

  2. A kogo interesuja lokalne media polonijne? Zwolennicy pis maja swoje tuby propagandowe w radiu i w polonijnych parafiach. Natomiast normalnie pracujacy amerykanie polskiego pochodzenia maja media polonijne w tzw. “glebokim powazaniu” podobnie jak i polskie spory przenoszone sztucznie na ziemie amerykanska. Jako ze nie pracuje zagladam na polonijne strony internetowe ale nie slucham radia i nie czytam prasy polonijnej. Szkoda czasu i zdrowia. Zreszta niektore polonijne media powoduja wiecej szkody w umyslach niz kiedys media komunistyczne w PRL. Panu Wisniewski chce rownego dostepu do mediow dla wszystkich ugrupowan nawet kanapowych jak ruch palikota. Niech sobie te ugrupowania zaplaca za dostep do mediow albo niech znajda sponsorow. Juz widze jak polonijne sklepy sponsoruja ruch palikota albo SLD. A tak ogolnie rzecz biorac “dziwny jest ten swiat” pana Wisniewskiego.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: