Polityczna nagroda dziedzictwa

0
302

smoPodczas ostatniego zebrania Wydziału Stanowego na stan Illinois Kongresu Polonii Amerykańskiej większością głosów zgromadzeni uchwalili, że tradycyjną nagrodę Dziedzictwa otrzyma urodzony w Kole profesor Wiesław Binienda. Do tej pory wyróżnienia te otrzymywały osoby zasłużone w pracy organizacji polonijnych, dbające o dobre imię Polaków i Polski w Stanach Zjednoczonych. Z zaskoczeniem więc usłyszałem, że tegoroczną nagrodę działacze stanowego wydziału KPA na stan Illinois przyznali profesorowi, specjaliście od silników odrzutowych. Binienda nigdy nie działał w żadnych polonijnych organizacjach, niczym się także nie zasłużył w dbałości o dobre imię Polaków w USA. Inne czynniki więc decydowały o tym, że postanowiono mu przyznać nagrodę. Nie trudno je wskazać. Profesor jest flagowym „ekspertem” zespołu Antoniego Macierewicza na swój sposób badającego katastrofę smoleńską.

Profesor stworzył własną teorię, pokazał swoją trajektorię lotu i dowodził, że tupolew z bocznym numerem 101 nigdy nie uderzył w feralną brzozę. Jego wywody stały się podstawą do snucia rozmaitych fantastycznych teorii spiskowych. Profesor, prezentujący swoje teorie głównie w podziemiach polonijnych kościołów, gdzie słuchaczami były babcie nie mające pojęcia o fizyce, czy badaniu katastrof lotniczych a w Polsce zespół Macierewicza, nie miał jednak ostatnio dobrego okresu. Po okresie wystąpień konspiracyjnych, szeroko opisywanych w ultraprawicowych mediach profesora zaprosiła prokuratura prowadząca dochodzenie w sprawie katastrofy. Okazało się, iż wcale nie jest to takie proste. Najpierw przekonalismy się, że doręczenie zaproszenia na spotkanie, podczas którego profesor zaprezentuje swoje teorie nie jest łatwe. Potem znawca brzóz postawił twarde warunki. Chciał się spotkać na neutralnym terenie w Sejmie, a w końcu przerażony wizją dyskusji ze specjalistami w dziedzinie badania katastrof lotniczych uciekł z Polski.

Fantastyczne teorie Biniendy wyśmiane zostały między innymi przez Pawła Artymowicza w Toronto, który dowodził, że wyliczenia eksperta Macierewicza stoją w jaskrawej sprzeczności z podstawowymi prawami aerodynamiki.

Suchej nitki na Biniendzie nie zostawił Krzysztof Łoziński. W wywiadzie dla Radia Zet w Polsce stwierdził on, że: „Wiesław Binienda na zamówienie polityczne plecie bzdury, bo nie wierzę, żeby absolwent politechniki nie wiedział, że plecie takie bzdury na temat fizyki”. Łoziński za pomocą prostych obliczeń wykazał absurdalność teorii Biniendy. Gwiazda profesora więc zgasła, ciekawe czy po pamiętnej ucieczce z Polski będzie on miał jeszcze odwagę oko w oko stanąć ze specjalistami z prokuratury. Oczywiście nadal znajdzie słuchaczy w Chicago wśród laików, dla których jego wywody to balsam na zbolałe serce.

W Chicago, zwłaszcza zaś w stanowym wydziale KPA nie brakuje ludzi dla których współczesna Polska to synonim wszelkiego zła, obszar wpływów zgniłego zachodnioeuropejskiego liberalizmu. Dla nich obecne, demokratycznie wybrane polskie władze, to obce agentura, której celem jest zlikwidowanie resztek polskiego narodu. Taka propaganda codziennie płynie z ich mediów. Każdego dnia sprzedają tam kolejną katastrofę jaka ma miejsce nad Wisłą. Oni szczerze wierzą, że wredna władza zamordowała ich prezydenta. Swoją drogą to trudno patrzeć, jak towarzystwo to zawłaszcza pamięć o Lechu Kaczyńskim, który wcale nie był szaleńcem, ale ciepłym, sympatycznym, dobrym człowiekiem.

Nagroda Wydziału Stanowego KPA jest więc motywowana wyłącznie politycznie. Dla nich farmazony opowiadane przez Biniendę to prawdziwe paliwo uzasadniające niechęć do współczesnej, wolnej Polski. Biorąc pod uwagę, że do tej pory nagrodę Dziedzictwa przyznawano za wkład w troskę o dobre imię Polaków i Polski nagroda ta stanowi zaprzeczenie całej tradycji KPA i tej nagrody. To jest nagroda przyznane za szkalowanie Polski.

Jeśli kiedyś w przyszłości, choć na szczęście szanse na to są marne PiS wygra wybory profesor Binienda może zostanie ministrem edukacji. Stworzone zostaną nowe, jedynie prawdziwe prawa fizyki.

Wielu normalnych ludzi będzie miało poważny problem. Przecież nie wyobrażam sobie, aby poszli oni na bankiet, gdzie owa nagroda zostanie wręczona. Zresztą spokojnie, zostało jeszcze sporo czasu na rozmaite ruchy. Ponadto profesor zawsze może uciec w obawie, że ktoś zada jakieś trudne pytanie. To byłaby największa tragedia dla chicagowskich miłośników teorii spiskowych.   Często w Chicago słychać narzekania, że obcna władza, media nie liczą się z amerykańską Polonią. Mimo tylu rozmaitych listów, memoriałów i starań nikt nie zwraca na to uwagi. Słychać także, że Polonii nie traktuja poważnie, tylko z lekkim przymróżeniem oka. Kompromitująca decyzja wydziału stanego KPA pokazuje, że te reakcje są uzasadnione. Stanowy wydział KPA skompromitował się bowiem nie po raz pierwszy. Głosowanie pokazało, że ważniejsza dla nich jest bieżąca walka polityczna i ewentualne synekury. Wielu z nich już przebiera nogami i liczy, że jak PiS wygra wybory, to zostaną może posłami, może trafi się inna posadka. Są i takie panie, rodzinnie spowinowacone nawet z rodzinami ofiar, nie ukrywające, że liczą na miejsce na listach wyborczych. Może to trochę surrealistyczne, ale nawet Jarosław Kaczyński pojęcia nie ma, ilu w takim wydziale stanowym KPA potencjalnych posłów i ministrów, liczących na otrzymanie stanowisk, czy to w rządzie, czy w dyplomacji. Nawet Franz Kafka, czy Gombrowicz widokiem tego gabinetu cieni byliby zaskoczeni. Dla przypodobania się liderowi gotowi są zrobić każdą głupotę. Nagroda dla Biniendy to pewnie nie ostatni ich wybryk.

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: