Polacy i Niemcy

2
543
Fot. Rafał Wodzicki: mała Niemka w Berlinie, wychowana na Lokomotywie Tuwima, zajada się ćwikłą zrobioną na zamówienie przez moją matkę – powstańca warszawskiego.

Serial dokumentalny „Polacy i Niemcy; Historia Sąsiedztwa” ma tylko cztery odcinki, ale to naprawdę ważny krok w stosunkach polsko-niemieckich. Przez lata całe ciągle słyszałem, że się nie da napisać wspólnej historii dwóch sąsiednich narodów, bo mają one inny punkt widzenia. Od dawna też wiem, że jest to nieprawda. Kwestią najważniejszą jest wzajemny szacunek, empatia.

Tym bardziej się zdziwiłem, że nowy prezes telewizji, która miała być narodowa zerwał ten polsko-niemiecki projekt. Miały go sfinalizować telewizje publiczne TVP i ZDF. Przecież to misja w najczystszej postaci. No, ale skoro się tyle razy mówiło o opcji niemieckiej czy innych głupotach…

Dzieło podjęła telewizja prywatna TVN, tak odsądzana o czci i wiary za niewłaściwe postępowanie. Dziwnym trafem coraz częściej mam wrażenie, że misji więcej jest w telewizjach prywatnych niż w propagandowej naraz telewizji publicznej zwanej narodową. I mieliśmy premierę serialu w TVN. Musiałem aż budzik nastawiać, bo zwykle tej telewizji nie zaszczycam (nie przeszkadza to zwolennikom rządzących krzyczeć, że to, co piszę na pewno kazała TVN lub GW ).

Nie zawiodłem się, choć kto zna moje teksty wie, że tematem stosunków polsko-niemieckich zajmowałem się nieraz. Po prostu jako człowiekowi systemowemu zawsze rzuca się w oczy to, że ważne są punkty styczne, czyli wspólne. Warto się nimi zajmować, bo właśnie tu zaczynają się wszelkie konflikty, ale i współpraca. Właśnie o te punkty styczne trzeba dbać, żeby współpraca istniała. Takim punktem stycznym jest rozumienie historii. Dyktowana ex cathedra przez każdą ze stron powoduje powolne narastanie napięć, aż do poziomu nieznośnego. Niektórym się wtedy marzy wojna.

Wojna przyniosła w końcu otrzeźwienie. Już w 1942 r. można było zauważyć przymiarki do stworzenia stanów zjednoczonych Europy. Dalsze działania znamy. Rozmiar powstałych animozji międzynarodowych i politycznego kształtu Europy (już w 1942 r. planowano polską, i nie tylko republikę socjalistyczną jako części ZSRR) określił tempo zmian. Warto jednak podkreślić, że w czasie tym zachodziły zmiany w postawie Niemiec, które stały się stopniowo państwem demokratycznym. Problem polsko-niemiecki został jednak spetryfikowany przez istniejącą wtedy żelazną kurtynę. Doskonale izolowała ona demokratyzujące się Niemcy zachodnie od Polski, która uczestniczyła w fałszywej przyjaźni z Niemcami wschodnimi – demokratycznymi z nazwy. Okopywała się też ona w zadekretowanej niechęci do tych gorszych Niemiec. Podkreślano zachodzące tam negatywne zjawiska, m. in. niedostateczne ściganie zbrodni hitlerowskich i uczestnictwo w życiu publicznym ludzi związanych z były reżimem. Samograjem był problem utrzymania granicy na Odrze i Nysie „gwarantowanej jedynie przez zaprzyjaźnioną Niemiecką Republikę Demokratyczną”.

Dwadzieścia lat po wojnie doszło do pierwszego zasadniczego kroku pojednawczego ze strony ewangelików niemieckich. Wystosowali oni 1 października 1965 r. memorandum pod tytułem „Położenie wypędzonych i stosunek narodu niemieckiego do wschodnich sąsiadów. Ewangelickie memorandum”. Przyczyniło się ono do zmiany atmosfery w stosunku Niemców zachodnich do Polski i Polaków. Podjęto także dyskusję w sprawie niemieckich ziem wschodnich zajętych przez Polskę z racji ustaleń powojennych. Uważane jest za najważniejszy dokument pojednania polsko-niemieckiego, choć już wcześniej, w 1961 r. powstało memorandum z Tybingi wzywające do zaprzestania kwestionowania granicy na Odrze i Nysie. Warto zauważyć, że miasto ma też polską nazwę, jak wiele miast niemieckich, co samo w sobie jest świadectwem bogatych stosunków polsko-niemieckich!

Niejako odpowiedzią na nie był słynny list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 18 listopada tegoż roku – przebaczamy i prosimy o przebaczenie, czyli zaledwie półtora miesiąca po Memorandum niemieckim. List spowodował wściekła reakcję władz Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przypomnijmy, że było to w czasie tuż przed obchodami tysiąclecia państwa polskiego, obchodzonej przez Kościół jako tysiąclecie chrztu Polski. W czasach tych władze uważały się za jedynie uprawnione do stosunków zewnętrznych, a tu biskupi niemieccy zostali zaproszeni na uroczystości tysiąclecia (millenium) przez biskupów niemieckich. A przecież miał chrzest związek z Niemcami, co widać w filmie.

Autorem listu był arcybiskup wrocławski Bolesław Kominek, a podpisali go po konsultacjach polskich i niemieckich m. in. nie tak dawno internowany przez władze kardynał Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła, przyszły papież. „W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”, brzmiało najważniejsze zdanie.

Pięćdziesiątą rocznicę tych wydarzeń obchodziliśmy w zeszłym roku na sesji Polskiej Rady Ekumenicznej. Premier Jerzy Buzek (ówczesny przewodniczący Parlamentu Europejskiego i ewangelik) powiedział wtedy: Warunkiem pojednania jest przebaczenie. Pojednanie to zwycięstwo nad swoim egoizmem i swoimi racjami. Wymaga pokory i odwagi. Przyznał, że gdy ogłaszano Memorandum nie był gotowy na pojednanie. Trudno się zresztą dziwić, gdyż wszyscy byliśmy w kręgu propagandy i reglamentowanej informacji. A przecież Polska była naprawdę ciężko poszkodowana przez Niemcy i nie tylko. Ciągle zresztą funkcjonowało powiedzenie: jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem.

Powiedzenie to powstało w okresie, gdy Prusy-Niemcy prowadziły agresywną wobec Polaków politykę, a nadziei, że da się ich przerobić. W filmie pokazano m. in. historię Drzymały z tego czasu. A przecież nie zawsze tak było i film o tym mówi. Widać zresztą z map historycznych, że granica polsko-niemiecka jest przez wieki stabilna. Wynika to m. in. ze skierowania przez Kazimierza Wielkiego wysiłku polskiego na wschód. Zrezygnował on wtedy z Dolnego Śląska i Wrocławia. Co prawda potem próbował je odzyskać, ale już się nie udało.

Zmiana ustroju w Polsce, spowodowała też dobre dla Niemiec zmiany, czyli obalenie muru berlińskiego oraz zjednoczenie… Warto pamiętać, że to miasta dawniej niemieckie były w znacznej części sceną ważnych wydarzeń historii Polski w okresie przełomu lat 1980… A miało to znaczenie dla Niemiec.

Od tego czasu możliwe było zjednoczenie wysiłków na rzecz pojednania, które przez 25 lat ciągle były podejmowane przez Niemców zachodnich. Niemcy wschodni mieli dla nas tylko pozorowaną przyjaźń uwikłaną politycznie. Dokonywała się tam petryfikacja nieomawianych problemów. Różnicę tę widziałem dobrze w czasie podróży autostopem do Paryża. W Niemczech zachodnich byłem traktowany zawsze specjalnie dobrze gdy dowiadywano się, że jestem Polakiem. Była to istotna różnica w stosunku do doświadczeń z NRD.

Po 1989 r. wspólne działania polsko-niemieckie były coraz częstsze. To m. in. w książce towarzyszącej wystawie w Bonn i Warszawie Hans-Hennig Hahn napisał: Nie można uznać historii za jednokierunkową ulicę, wiodącą bez rozgałęzień i na skróty ku naszej współczesności,. W dziejach narastającego polsko-niemieckiego antagonizmu zawsze byli po obu stronach ludzie ostrzegający i nawołujący do rozsądku. Tak było, gdy publicznie nazwano rozbiory Polski końcem międzynarodowego prawa, tak było również, gdy niemiecki historyk Adolf Gregorovius tymi słowami skrytykował „niemądre, niesprawiedliwe i chimeryczne” zerwanie niemieckich liberałów w 1848 ze sprawą polską: „Ironia Boga jest bardziej gorzka niż Szekspira.

Także w swoim przemówieniu 1 sierpnia 1994 (50. rocznica Powstania) prezydent Roman Herzorg powiedział – Wzruszająca jest dla mnie ta chwila, w której ponad grobami poległych w Powstaniu Warszawskim mogę panu podać dzisiaj rękę. Jako głowa państwa mojego kraju jestem panu, panie prezydencie [Lech Wałęsa], i narodowi polskiemu szczególnie wdzięczny za zaproszenie. Jednocześnie odnoszę się ze zrozumieniem dla odczuć tych, którzy krytycznie patrzą na moje uczestnictwo w tej uroczystości, i również im okazuję swój respekt.

Serial dzisiejszy należy więc postrzegać jako kolejny krok w działaniach służących wzajemnemu zrozumieniu. W tym roku obchodzimy już 25. rocznicę współpracy.

W dzisiejszej Polsce, gdzie władza, nie bacząc na historię, wspomina o ukrytej opcji niemieckiej jako czymś złym,rozkręca kult „żołnierzy wyklętych”, a ze szkolnych podręczników usuwa Lecha Wałęsę, na spokojne opowiadanie o przeszłości nie może być dużo miejsca. Tym bardziej o przeszłości Polski i Niemiec. Nawet jednak w tej sytuacji prezydent Andrzej Duda wraz z prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem wspólnie zakończyli uroczystości rocznicowe.

Bardzo dobrze się stało, że TVN ten projekt uratowała. W bojkotowanej TVP film mógłby ujść uwadze wielu, a przecież zasłużył na rozpowszechnianie, jako dobry skrót historyczny pozwalające zrozumieć i dzisiejsze losy. Ten sam Ryszard Wagner, którego lubił Hitler – napisał uwerturę Polonia … Nawet na steli informacyjnej koło Bramy Brandenburskiej wspomniano o popowstaniowych Polakach. Mamy się do czego odwoływać.

Trzeci odcinek był poświęcony Żydom i ich roli w Niemczech i Europie. Okazuje się, że stanowili oni naprawdę niewielką część populacji niemieckiej. Antyżydowskie obsesje Hitlera były wyssane naprawdę z palca, a prawdziwy ich rozwój nastąpił po napadzie na Polskę, gdzie Żydów było dużo.

Czwarty odcinek był o Wrocławiu. Miasto miało zawsze duże znaczenie dla aktualnych posiadaczy, którzy odciskali swoje piętno na nim. Wiele budowli – m. in. uniwersytet – pochodzi z czasów Habsburgów. Duże znaczenie miał w historii Niemiec. To tutaj został ustanowiony żelazny krzyż budzący u nas negatywne skojarzenia oraz barwy flagi demokratycznych Niemiec. Bezpośrednio przed wojną była to twierdza hitleryzmu. Trzeba te przemiany rozumieć, co dzisiejsi wrocławianie już potrafią. Ci przyjezdni czuli się obco, tym bardziej, że miasto było zrujnowane: padło po Berlinie.

Niemcy zapłaciły drogo za wywołaną przez siebie wojnę. M. in. utratą ok. 1/3 terytorium, czyli małych ojczyzn. Mapa zatytułowana Unsere Heimat Schlesien byłą pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem w Niemczech zachodnich. Można było porównać to z polskim exodusem z utraconych ziem wschodnich i przesunięciem granic (pisaliśmy). Utrata Wilna i Lwowa jest dla nas podobnie bolesna jak utrata Wrocławia przez Niemców. Wiele dóbr ze Lwowa znalazło się właśnie we Wrocławiu, jak Ossolineum, pomnik Aleksandra Fredry czy Panorama Racławicka.

Niemcy mogą być przykładem samokrytycyzmu prowadzącego do poważnej analizy swojej historii. Może to być dobry wzorzec dla Polaków, często nerwowo reagujących na każde wspomnienie o niewłaściwym postępowaniu wielu z nich. I w tym filmie to widać: Polacy i Niemcy mówią z dobrą wolą pokazania wspólnych losów nie tylko jako historii konfliktów. Niemcy są oczywiście większe i mają większy potencjał gospodarczy, co samo w sobie może tworzyć pewne napięcia. Dawno już znikły wzajemne uprzedzenia, ale ciągle jest potrzeba wzajemnego poznawania się, czemu służą wspomniane działania.

Bardzo ważna jest konsekwencja w budowaniu porozumienia, którą widać w licznych działaniach: politycznych, historycznych oraz literaturze. Warto tu przywołać świetną książkę o niemiecko-polskim Wrocławiu, napisaną przez Niemca, a przecież także służącą wzajemnemu zrozumieniu naszej skomplikowanej historii. Przemówienie niemieckiego prezydenta na rocznicy powstania warszawskiego jest jednoznacznym określeniem woli pojednania ze strony Niemiec.

W czasie pisania tego artykułu doszło do zamachu terrorystycznego w Berlinie. Pierwszą ofiarą był polski kierowca ciężarówki, która potem była użyta do ataku na jarmark świąteczny na Breitscheidplatz. Było to w miejscu, które znam. Mieszkałem u Breitów… Na tym placu rozmawiałem z polską sprzedawczynią w kiosku z fast foodami…

Nieoczekiwanym finałem była wiadomość, że ranny polski kierowca walczył o życie ludzi na jarmarku… Niemców przede wszystkim.

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Rafał Wodzicki: mała Niemka w Berlinie, wychowana na Lokomotywie Tuwima, zajada się ćwikłą zrobioną na zamówienie przez moją matkę – powstańca warszawskiego.

– Szcześniak A. L. – wstęp i opracowanie: Zmowa; IV rozbiór Polski. Wydawnictwa Alfa. Warszawa 1990.

– Heinz Heitzer, Gunther Schmerbach: Illustrierte Geschichte der DDR. Dietz Verlag Berlin 1985

– W. Sienkiewicz, G. Hryciuk – redakcja: Wysiedlenia wypędzenia i ucieczki 1939-1959; atlas ziem Polski; Polacy Żydzi Niemcy Ukraińcy. Demart Warszawa 2008 (przy pomocy Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, Fundacji Historia i Kultura oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa)

– Gregor Thum: Obce miasto Wrocław 1945 i potem. Via Nova. Wrocław 2007

– Haus der Geschichte der Bundesrepublik Deutshland – Muzeum Niepodległości: Zbliżenia – Annäherungen; Niemcy i Polacy. Oficyna Wydawnicza Rytm – Droste Verlag, Warszawa – Düsseldorf 1996 (książka towarzysząca wystawie w Bonn i Warszawie)

– Roman Herzog: Przemówienie Prezydenta Federalnego w Warszawie w dniu 1 sierpnia 1994 r.

Nasz artykuł (pięć części);

(I) Mieczysław Wodzicki: Sprawa polska w parlamencie niemieckim w erze Capriviego (1890-1894

http://progressforpoland.com/mieczyslaw-wodzicki-sprawa-polska-w-parlamencie-niemieckim-w-erze-capriviego-1890-1894/

Richard Wagner: uwertura Polonia – Hong Kong Phillharmonic Ochestra

https://www.youtube.com/watch?v=SncAaTg0OKo

2 Komentarze

  1. Trzeba przypomnieć ten artykuł także teraz, gdy Berlin upamiętnia wyzwolenie od faszyzmu przez polską I Dywizję! Tę samą, która jest odsądzana od czci i wiary w Polsce!

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: