Polacy donosili, więc doniosą na Grodzkiego

0
215


Można odnieść wrażenie, że państwo PiS dostało kota, a Kaczyńskiemu ogon wystaje przez  ucho. Państwo PiS postanowiło zeszmacić się kompletnie i szuka haków na marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. CBA zamieściło nawet ogłoszenie, aby zgłaszali się do tej służby, wszyscy, którzy dali łapówkę Grodzkiemu.  Na polecenie prokuratury do szpitala gdzie pracował Grodzki weszły służby żądając dokumentacji pacjentów  marszałka Senatu, z ostatnich 30 lat. Spodziewam się, iż pacjenci będą nachodzeni, zmuszani do składania fałszywych zeznań.

Na razie akcja ta, nie przyniosła rezultatów. Nie ma żadnych konkretów. Polacy jednak lubią donosić. To inna sprawa.Przypomnijmy tylko sprawę doktora Mirosława G. kiedy  naczelny polski mafioso Zbigniew Ziobro krzyczał, że ten doktor nikogo już nie zabije. Całkowicie rozłożona została polska transplantologia, wielu pacjentów zmarło, gdyż nie wykonano odpowiednich zabiegów. Okazało się, iż zarzuty wobec doktora G. były fantazją Ziobry. Stwierdzenie, iż Ziobro ma krew na rękach ma swoje uzasadnienie.

Ziobro w prokuraturze stworzył specjalne komórki mające badać sprawy błędów lekarskich. Akcja ta zakończyła się kompletną klapą. Oczywiście do prokuratury zgłaszali się różni ludzi z donosami na lekarzy, ale zazwyczaj okazywały się one osobistymi porachunkami. Ziobro użył mechanizmu państwa, w swojej osobistej sprawie, aby zniszczyć lekarzy, którzy leczyli jego ojca.  Lekarzom nie udowodniono błędu, nie udowodniono niczego. Proces ten udowodnił jedynie, że Zbigniew Ziobro jest łajdakiem, który nie cofanie się przed niczym.

Jak donosili Polacy” Ano kilka przykładów z archiwum Gestapo: „„Zawiadamiam, że dało mi się wykryć jednego pana który rozwozi broszurki tajnych radiostacji z Warszawy jest nim niejakiś agient portretowy który pracuje w firmie Foto-Styl. (…) Zawsze jeździ w kierunku Grójca z teczką skurzaną i inne pakunki. Proszę o skuteczne załatwienie tej sprawy. Proszę go przycisnąć do ściany to on wyśpiewa wszystko, bo on dużo szkodzi wielkiemu państwo Niemieckiemu”. (pisownia oryginalna”)

„W domu przy ul. Koszykowej nr 53 m. 38 mieszka żyd ochrzczony W. Halber. (…) Mimo że fizjognomia jego zdradza semitę (jasny blondyn z dużym nosem) to jednak uchodzi za aryjczyka i nie nosi opaski żydowskiej. Czuję się w obowiązku powiadomić o tem Władze”. I kolejny, podpisany przez „dobrego i sumiennego informatora”: „Szyja Epsztejn zamieszkały Lubelska 12 wrócił z Rosiy. W zeszłym roku był poszukiwany przez władze tutejszą to drapnoł do Warszawy. Nie dawno wrócił. Posiada dużo dolarów i złota”.

Polecam książkę prof. Engelking „Szanowny Panie Gestapo”.  Prof. Andrzej Żbikowski szacuje, iż 50% polskiego społeczeństwa kolaborowała z Gestapo.

Dlatego pewien jestem, że i teraz znajdą się tacy, którzy z przyjemnością doniosą, taka już natura ludzka. W przypadku Grodzkiego wiele będzie zależało od opozycji, od tego czy cała, bez wyjątków będzie stała za marszałkiem Senatu.

W tej chwili można odnieść wrażenie, iż  państwo PiS nada status świadka koronnego każdemu, kto złoży zeznania przeciwko Grodzkiemu.

Nie istnieją żadne badania, które wskazywałyby, iż lekarze byli bardziej skorumpowani niż politycy, prokuratorzy, czy policjanci.  PiS odwołuje się do stereotypu, w którym lekarze brali, więc Grodzki też brał.  Nie wykluczone więc, że znajdą się kanalie, które złożą fałszywe oświadczenia. Spodziewam się, iż władza może fałszować dokumenty, rozmaitymi sposobami zmuszać ludzi do składania fałszywych zeznań.  Ponieważ w Polsce obecnie nie ma niezależnych sądów, nie istnieją mechanizmy pozwalające na weryfikację zarzutów, to wszystkie zarzuty, które wymyśli pisowska władza, traktować należy jako kolejne rozdziały książki „Szanowny Panie Gestapo”.

A swoją drogą To ciekawe, iż ten rozdział polskiej historii polegający na pisaniu donosów, nie został jeszcze opracowany przez historyków. Chodzi rzecz jasna nie tylko o donosy z okresy wojny, ale i później.

Foto: donos z teczki Instytutu Pamięci Narodowej: „Kommandeur der Sicherheitspolizei und des SD für den Distrikt Warschau”. Zapewne gdyby nie przypadek i dociekliwość naukowa prof. Engelking, która przebadała ten materiał, a następnie go opracowała i opublikowała, ta ciemna karta naszej historii pozostawałaby nieodkryta. Cytowana teczka zawierająca 250 listów, to tylko niewielki wycinek.

wideo: Zbyszek G

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: