Po co są działy skarg i wniosków w instytucjach rządowych?

1
404
Fot. Prawica Rzeczypospolitej Warszawa: Ministerstwo Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej mieści się tam, gdzie niesławnej pamięci Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Chciałoby się, żeby było ostoją sprawiedliwości, a nie miejscem emisji korespondencji o niczym....

Uczciwi ludzie nie mający ważnych spraw i pobierający jedynie wiadomości z mediów mają na ogół przekonanie, że w razie co pisze się do władz, a one już zadziałają i podejmą walkę z bezprawiem. Kiedyś tak pisało się do Komitetu Centralnego Partii…. Może nawet bym w to uwierzył, żebym nie dokonał z konieczności przeglądu w wielu długotrwałych sprawach. Po prostu nie ma po co się zwracać do tych ludzi póki nie nastąpi profesjonalizacja systemu, bo tylko nastąpi wzrost zatrudnienia odpowiadających w ten sposób w imieniu rządu RP. Nie mówię już o kulturze ogólnej, która umożliwia jakikolwiek postęp spraw. Inaczej odpowiedzi są zawsze podobne: wyliczenie przepisów i zdania w stylu odczep się od naszego wielkiego urzędu. Zbyt wysoki poziom argumentacji ze strony obywatela nie oznacza niczego ważnego: takiego ośmiesza się tym bardziej, usiłując zdominować go pseudoargumentami.
Ludzie ci nie są nawet przeszkoleni z tego, że każda wypowiedź ma sens logiczny w tle (często inny niż w warstwie tekstowej), ani z tego jaka jest ich – urzędników – funkcja. Potrafią tylko cytować jakieś przepisy i spławiać ludzi nie mając pojęcia na przykład o zasadzie pomocniczości. Kierują „petentów” do prezesów sądów, którzy co najwyżej ich spławią po swojemu, bo przecież maja to samo. Nie mają nawet poczucia, że dostają do ręki dowody eksploatacyjne w sprawach, którymi zarządzają. Trzeba coś z nimi zrobić, żeby zapanować nad negatywnymi zjawiskami w dziedzinie, którą zarządzają. Nic ich to nie obchodzi, co świadczy o poziomie kolejnych kierowników eksploatacji, którzy takie pisma do obywateli podpisują, żeby ci się odwalili. Jest to zwyczajne okradanie społeczeństwa płacącego podatki na tego typu nieprofesjonalne instytucje, które zachowują się tym bardziej agresywnie im więcej mają władzy. W końcu myślą, że władza polega na agresji i mamieniu ludzi.
Praktycznie np. Ministerstwo Sprawiedliwości mieszczące się w tym samym budynku co Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego za komuny spełnia podobną rolę. Można się tylko cieszyć, że się jest katowanym na wolności, a nie w jego piwnicach. O Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego napisano w Wikipedii, że na jego działalność przeznaczono ogromne, jak na możliwości wyniszczonego wojną kraju, środki finansowe pozwalające na rozbudowę aparatu przemocy. Była to z reguły druga (po MON) pod względem wielkości pozycja budżetu państwa znacznie przewyższająca środki na odbudowę. Dziś środki na Ministerstwo Sprawiedliwości są w znacznej części nie tylko marnowane, ale też przeznaczane na wzmacnianie nieprawości. Oczywiście dzieje się to pod pozorem działań prawnych na skutek nieprofesjonalizmu. MBP też pozorowało działania prawne przy pomocy nieprofesjonalistów. Prawda, że wtedy na pewno bym się znalazł w piwnicy…. Dziś tylko pozorujący prawo pisują dziwne rzeczy mając pretensje do fachowego obywatela, że im zawraca głowę za trudnymi sprawami.
Jeśli mamy dokonywać postępu musimy wykluczyć tego typu działania i osoby, które je reprezentują, pozorując prawność i nie widząc potrzeby działania na rzecz obywatela. Wszyscy, w których imieniu występuję domagają się natychmiastowego zaprzestania takich działań za ich pieniądze. Dzięki temu właśnie utrzymują się chore układy w różnych miejscach, chronione przez pozorowanie prawa przez instytucje rządowe. Oczekiwanie, że się odczepimy jest tu po prostu bezczelne. Prowadzi to też do takich wydarzeń jak okupowanie sejmu czy też demonstracji pod kancelarią premiera, jeśli zbierze się odpowiednio zdeterminowana grupa. Nie każdy jednak ma takie możliwości i chęci. Jakie wnioski z tych niedalekich wydarzeń wyciąga Ministerstwo Sprawiedliwości? W jaki sposób je monitorują?
Działania rządu nie powinny być podejmowane ad hoc dopiero po kolejnej awanturze. Powoduje to tylko deregulację państwa. Korespondencja powinna być monitorowana przez fachowców w celu podejmowania przez rząd odpowiednich działań i wykluczenia wysyłania w jego imieniu pseudoprawnych bredni przez tych, którym wydaje się, że fachowość to przepychanie spisów przepisów i chamstwo wobec obywateli pod godłem państwa. To państwo ośmiesza i to za pieniądze podatników, którzy chcieliby mieć państwo porządne!
Mieliśmy okazję słyszeć o różnych ważnych podobno działaniach ministrów odgrażających się, że oni to zrobią porządek: Ziobro, Kwiatkowski, Gowin…. Z nich jedynie Krzysztof Kwiatkowski właściwie formułował problemy. W kwestii kontaktów z pokrzywdzonymi obywatelami nic się nie zmieniło. Janusz Wojciechowski twierdzi, że to z powodu tego, że ministrowie ci nie mają władzy nad sądami. Jak zwykle chodzi jednak o w kompetencje eksploatacyjne: minister nie ma mieć władzy nad sądami tylko nad systemem sprawiedliwości. Mała różnica. Powinien wiedzieć jakie wnioski wyciągać z posiadanego materiału i nie dopuszczać do wypuszczania korespondencji o skandalicznej treści, kompromitującej państwo. Ale skoro kilkaset metrów dalej premier na to przyzwala?
Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach… W przekonaniu o własnej nieomylności też, a szczególnie we właściwych sposobach awansowania ludzi. Pozory legalności tworzyli wszyscy tyrani, więc jeśli chce się być rządem demokratycznego państwa prawa należy nad tym pracować codziennie. Nie zadowalać się znalezieniem jakichś haków, a rozumieć sens zjawisk. Ale tu trzeba mieć kwalifikacje nieprzeciętne. Nie wystarczy wpisać ładny łaciński cytat – iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi – pod nazwą ministerstwa. Wielu pracowników – zapewne i minister niejeden widać go nie rozumieją. Więc wyjaśniam: Sprawiedliwość jest stałą i niezmienną wolą przyznania każdemu należnego mu prawa Działy skarg i wniosków, które służą do pisania pism w stylu nie zawracaj nam głowy – są niepotrzebne.
Rafał Wodzicki

Fot. Prawica Rzeczypospolitej Warszawa: Ministerstwo Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej mieści się tam, gdzie niesławnej pamięci Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Chciałoby się, żeby było ostoją sprawiedliwości, a nie miejscem emisji korespondencji o niczym i innych pozorów – za pieniądze podatników. Na zdjęciu uroczystość składania wieńców pod tablicą pamiątkową ku czci tych, którzy tu byli katowani.

1 Komentarz

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: