Pełen obłudy list Episkopatu na 100 lecie Niepodległości

0
877

U zmierzchu II Rzeczypospolitej, gdy chyliła się ona ku upadkowi, Kościół katolicki walnie przyczynił się do upadku państwa polskiego i jego rozbioru.  Polscy biskupi, panicznie obawiający się, aby do Polski nie dotarły idee Oświecenia woleli pójść na służbę do wrogów państwa polskiego, brać pieniądze od ambasadora Repnina, byle tylko nie dopuścić do koniecznych reform państwa polskiego.  Kiedy ostatni król rzeczypospolitej Stanisław August Poniatowski rozpoczął nieśmiałe reformy, ambasador Rosji Repnin podburzył sporą część kleru i szlachty, zawiązując skierowaną przeciwko królowi i reformom konfederację radomską, tam na żądanie Repnina uchwalono prawa kardynalne, między innymi zrównujące w miastach prawa   innowierców z katolikami.  Już w dzień po uchwaleniu praw kardynalnych biskup Kossakowski pozostający na żołdzie Repnina wyjechał z Warszawy do Baru, gdzie zawiązano kolejną konfederację barską, skierowaną przeciw królowi i reformom państwa.  Król początkowo traktował konfederację barską jako przedłużenie konfederacji radomskiej,  widząc tym rosyjską rękę, dlatego nie chciał z konfederatami walczyć.

Konfederacja barska nie była antyrosyjskim powstaniem, wszak powstała w wyniku rosyjskich intryg.  W walce ze zrównaniem innowierców w miastach, co było słuszne, w obronie rzekomo zagrożonego Kościoła katolickiego rozpoczęto wyniszczającą wojnę domową.

Wyniszczająca, dewastująca wojna domowa nie zatrzymała reformatorów, którzy w końcu doprowadzili do uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Natychmiast zawiązała się Konfederacja Targowicka, do której przystąpiło wielu polskich biskupów. Kościół i ówczesny papież poparli Targowicę, papież w Watykanie wyrażał radość, iż dzięki Konfederacji Targowickiej spokój zapanuje w Rzeczypospolitej. Polscy zdrajcy w biskupich sutannach biorący pieniądze od Rosji, po rozbiorach awansowali w Kościele na wysokie stanowiska.

Potem kolejni papieże wzywali Polaków do podporządkowania się zaborcom, potępiali kolejne powstania, zrywy niepodległościowe. Polskie działania niepodległościowe potępiano także już w czasie I wojny światowej. Tuż po odzyskaniu niepodległości, polski Kościół katolicki wziął udział, co więcej organizował nagonkę na I prezydenta Wolnej Polski, Gabriela Narutowicza. W momencie tym nastąpiło coś haniebnego, co można nazwać polityzacją religii.

Oczywiście w historii, potem w czasach komunizmu byli także księża wybitni zasłużeni dla sprawy polskiej niepodległości jak ksiądz Jerzy Popiełuszko, czy ks. Prałat Hillary Jastak w Gdyni, czy dominikanin Ojciec Ludwik Wiśniewski. Kościół jednak nigdy nie rozliczył się z przeszłości, nie przeprosił ani Powstańców Listopadowych, Styczniowych, czy potem tych Polaków, którzy ofiarą donosów konfidentów w sutannach.

Skutecznie uciszono księży, którzy próbowali opisać okres komunistycznej niewoli, pokazać jak zachowali się księża.

Odnoszę wrażenie, że podobnie jak wówczas, w czasie gdy uchwalano Konstytucję 3 Maja, Kościół zwalczał wszelką myśl o reformie państwa podobnie jest i teraz. Kościół nie chce Unii Europejskiej, gdyby ta mogła wtrącać się do tego jak wyglądają sądy, czy inne instytucje. Kościół pragnie utrzymania polskiego zaścianka, gdyż wówczas może rządzić wiernymi według własnego uznania.

Natomiast potrzeba ogromnego tupetu, aby biskupi, cierpiący na amnezję, pouczali kogokolwiek w sprawach dotyczących naszej niepodległości.Oprócz wielu pozytywnych kart polski Kościół katolicki zapisał całe rozdziały, całe tomy zdrady. Ten list Episkopatu, to próba przykrycia historii, nieudolna próba wpływania na bieg wydarzeń.

Andrzej Jarmakowski

Wideo: Zbyszek G

 

Foto: facebook

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: