Paranoja zaczyna rządzić Polską

2
338

Wiadomości jakie napływają z Polski, wskazują, że władza traci kontakt z rzeczywistością i popada w stan paranoi totalnej. Otóż postawiono zarzuty byłemu szefowi kontrwywiadu wojskowego generałowi Januszowi Noskowi. Chodzi o umowę jaką generał Nosek zawarł z rosyjskimi służbami dotyczącymi, współdziałania w walce z terroryzmem w Afganistanie. Umowę zawarto w ramach NATO. NATO oraz USA, z tego co nam wiadomo, w Afganistanie, zawarły macierewicz umowę dalej idącą. W przypadku polskiej umowy chodziło także, o powrót polskich wojsk z Afganistanu, które wracały do kraju przez terytorium Federacji Rosyjskiej.   Spodziewamy się, że zarzuty usłyszy także gen. Piotr Pytel, ostatni dowódca kontrwywiadu wojskowego za czasów rządów PO.

Antoni Macierewicz winił za zawartą umowę Donalda Tuska, twierdził, że  zawarte porozumienie było niekorzystna dla Polski, nie powiedział jednak dlaczego. Władzy sytuacje ułatwia fakt, że może bezkarnie rzucać oskarżenia, wytaczać ciężkie działa, niczego nie sposób zweryfikować, gdyż dochodzenie jest tajne. Władza może krzyczeć „zdrajcy”, a co zdradzili? Tajne/poufne.

Wiemy jedynie, że generał Nosek nie przyznał się do winy i stwierdził, że udowodni swoją niwinność w sądzie.

Współpraca służb wywiadowczych nie jest niczym nadzwyczajnym. Nawet, dzisiaj mimo fatalnych stosunków z Rosją, służby wywiadowcze posiadaja swoje nieoficjalne kanały, jednak w sprawie terroryzmu współpraca USA i Rosji nie została całkowicie zerwana.

Przypomnijmy, że rosyjskie służby informowały USA, o podejrzanym zachowaniu oraz podejrzanych kontaktach zamachowców z Bostonu, w czasie ich podróży do Rosji. Jak informacje te zostały wykorzystane to zupełnie inna sprawa.

Sytuacja w Afganistanie była i jest nadal bardzo skomplikowana, nie miejsce tutaj na jej omawianie.  Współpraca służb w walce z terroryzmem, posiada fundamentalne znaczenie, o czym w NATO doskonale zdają sobie sprawę.

Uwzględniając wypowiedzi Antoniego Macierewicza, w telewizji publicznej ,można postawić tezę, iż Macierewicz, pragnie stworzyć konstrukcję, opartą na kłamstwie rzecz jasna, że istniało jakieś porozumienie Donalda Tuska z Moskwą, w sprawie Smoleńska. Budując ten obraz politycznej paranoi, szukania nie istniejących powiązań, władza nie gotowa jest fałszywie oskarżać ludzi i wsadzać ich za kratki. To pokazuje, że możliwe są wszelkie inne prowokacje, byle tylko uprawomocnić  absurdalną tezę o polsko-rosyjskim spisku, w sprawie Smoleńska.

Sprawa jest poważna. Stoimy w przededniu rozpoczęcia procesu wzmocnienia wschodniej flanki NATO. W tej chwili wiemy jedno, iż w Polsce żadnych magazynów NATO, gdzie przechowywany byłby sprzęt dla ciężkiej brygady pancernej, póki co, nie będzie. Wielce prawdopodobne jest także opóźnienie, w rozmieszczaniu w Europie Wschodniej, rotacyjnie przebywających także na terytorium Polski wojsk NATO, głównie z USA.

Opozycja wyśmiewa zarzuty, mówiąc o postępującej paranoi. Paranoja to choroba psychiczna charakteryzująca się stopniowo pogłębiającymi się pozornie logicznie powiązanymi urojeniami, ale bez większych zmian osobowości i bez osłabienia intelektu.

Czy w sytuacji, kiedy polski minister obrony, jak i dyktator Polski Jarosław Kaczyński zdradzają objawy choroby psychicznej, czy rzeczywiście można w Polsce rozmieszczać wojska NATO? Przecież ci ludzie posiadający urojenia, szukając potwierdzenia urojonych spisków, mogą dopuścić się prowokacji o konsekwencjach trudnych do przewidzenia. Czy ktoś może wyobrazić, że psychicznie chorymi paranoikami byliby przywódcy, w trakcie Kryzysu Kubańskiego?

Paranoików trzeba trzymać z dala od wojska, czyli z dala od możliwości zrobienia czegoś koszmarnie głupiego., nieodwracalnego. Należy o tym informować sojuszników, zanim będzie za późno.

Andrzej Jarmakowski

Foto:natemat.pl

Wideo: Youtube.com

2 Komentarze

  1. Wycieczka uczniów szkoły podstawowej zwiedza Stolicę…
    – Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem – mówi pani nauczycielka.
    – Jak to ? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego !
    – Oj, Brajanku, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
    – Psze pani, a co to za budynek ?
    – To Sanktuarium Lecha Kaczyńskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej był to Pałac Prezydencki. Chciałabym wam zwrócić uwagę na rosnący u bramy las… Las krzyży… Wiecie skąd się wzięły ?
    – Kogoś tu ukrzyżowali ?
    – Nie, Denisku. No jak to ? Nie wiecie ?
    – Nie wiemy, psze pani.
    – No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego.
    – No tak, ale w podstawówce przerabia się tylko młodzieńcze lata Kaczyńskiego, ostatnio mieliśmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta.
    – Jak to młodzieńcze lata ? A reszta ?
    – Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, psze pani.
    – Aaaa, chyba, że tak… No więc słuchajcie, drogie dzieci… Ten wielki krzyż postawiono tu po śmierci pana prezydenta, aby oddać cześć jego pamięci i przez długie lata toczono walki, aby mógł tu pozostać. Na szczęście teraz może tu stać i nikt go nie zabierze.
    – Psze pani, a można sobie przy nim zrobić zdjęcie ?
    – Można Andżeliko, ale uważaj, aby go nie dotknąć, bo jest na nim metalowa siatka pod wysokim napięciem. To takie zabezpieczenie, gdyby ktoś próbował zabrać stąd ten krzyż.
    – A te mniejsze krzyże to skąd ?
    – Te mniejsze postawiono, aby uczcić pamięć tych, którzy bronili tego dużego krzyża.
    – Psze pani, a wejdziemy do środka pałacu ?
    – Niestety, nie możemy, bo właśnie jest w nim remont. Włoscy malarze malują olbrzymi fresk na suficie.
    – Psze pani, a co to jest fresk ?
    – Takie malowidło na suficie. Widzieliście przecież fresk w Kaplicy Sykstyńskiej…
    – Ja nie widziałam.
    – Jak to, Dżesiko ? Nie byłaś z nami rok temu na wycieczce Śladami Wielkiego Męża Stanu ?
    – Nie, bo byłam wtedy chora.
    – A, psze pani, a co będzie na tym fresku namalowane?
    – Arcydzieło, moje drogie dzieci. Będzie na nim przedstawione jak Bóg przekazuje Lechowi Kaczyńskiemu berło i koronę, aby zaprowadził porządek na Ziemi.
    – Oj, to szkoda, że nie można wejść do środka i zobaczyć.
    – Mówi się trudno, ale możemy obejrzeć pałac, to znaczy sanktuarium z zewnątrz, też jest co oglądać.
    – Ooo, a co to są za tablice ?
    – To 14 stacji przedstawiających mękę Lecha Kaczyńskiego, jaką przeszedł w czasie swojego życia.
    – Stacja 7 – Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi… fajne!
    – A patrzcie tu: Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany !
    – No już starczy, musimy iść dalej… mamy jeszcze tyle do zobaczenia w Warszawie.
    – O kurcze! Patrzcie to ! Co to za wielkie bryły, psze pani?
    – Oj, Patryczku, przecież widać, że to buty.
    – A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom ?
    – To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
    – Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi !
    – No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: