Pan myśli, że kim pan jest??? (IV – ost.), czyli zamiar ewentualny!

2
413
Pan myśli, że kim pan jest??? (IV – ost.), czyli zamiar ewentualny.

Zamiar ewentualny, czyli wynikowy jest określeniem z zakresu prawa karnego, niemniej doskonale to pojęcie opisuje postawę państwa wobec powzięcia wiadomości o niezgodnościach, jakie opisałem już wielokrotnie. Standardem jest nieudzielanie pomocy obywatelowi w sprawach nieschematycznych. Można przyjąć, że wynika to wprost z nieprofesjonalizmu. Naiwnie wierzy się w to, że jakieś mityczne prawo, mimo że wiadomo, że wymiar sprawiedliwości jest zły, „jakoś” pomoże obywatelowi. Oczekuje się na „jakiś” cud: wyposaża się stronę silniejszą w możliwości stosowania przemocy, a potem każe z tym wygrywać mniej lub bardziej szaremu obywatelowi. Wpuszcza się go też w sytuację powszechnego przekonania, że sądy są niezawisłe, i że nawet gdy działają źle to państwo nie ma nic do tego.
Państwo dopuszcza więc, że obywatel zostanie zakatowany przez taki system i chce nazywać to demokratycznym państwem prawa. Jest to typowy zamiar ewentualny… Jego stroną intelektualną – piszą – jest przewidywanie możliwości popełnienia czynu zabronionego (chyba, że na stanowiskach są tacy idioci, co nie potrafią tego przewidzieć). Stroną woluntatywną jest godzenie się na to że ewentualnie czyn zabroniony jest popełniany – często przewlekle.
Przemoc owa nie jest bez przyczyny: chodzi o kradzież czyjejś pracy, o obniżenie poziomu działań do swojego, żeby nikt za trudnych problemów nie stawiał. Żeby samemu infantylnie pokazać, że się też potrafi. Jest to ważny problem eksploatacji, który oznacza dokładnie to, że całe obszaru gospodarki mają osiągnięcia nie takie jak mogły by mieć, bo przecież, co biedni ludzie nie mają dostatecznych kwalifikacji. Zamiast promować wielu swoich podwładnych zajmują się zabezpieczeniem swojej pozycji przed takimi, których uważają za zagrożenie. Świetnie się za to wysługują tym, co wg nich trzeba. Po prostu dziwią się, że im się nie wszyscy wysługują, podrywając ich wyimaginowany autorytet.
Taki jest m. in. efekt utraty przez Polskę połowy inteligencji. Nawet gdy jeszcze ona była możliwe były kariery typu Dyzma… Zawsze jednak byli tacy jak dozorca z ul. Alternatywy 4. Można się pośmiać na filmach o nich, ale gdy tacy ludzie dochodzą do władzy w naszym otoczeniu nie jest naprawdę śmiesznie. Głupota w roli pouczacza za mądrych to przecież kat najlepszy. Opłacany wręcz podatków katowanych. Podobnie Żydów do obozów koncentracyjnych wieziono za ich własne pieniądze często!
Kaci ci bardzo starannie próbują upozorować prawność swoich postępowań na szkodę organizacji i państwa. Funkcjonariusze państwa nie wiedzą, że tak jest? Czy też godzą, że z tym na zasadzie: gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Powiedzenie to daje łatwe uzasadnienie, ale i dowód na to, że mamy do czynienia z zamiarem ewentualnym! Ludzie na stanowiskach w ten sposób uzasadniają swoje nieróbstwo, swój brak kompetencji, kłamstwo i złodziejstwo. Przecież jeśli chodzi o niektórych to przecież oznacza przejmowanie ich pracy: rabunek! Pod pozorem prawa – tak jak w reżimach totalitarnych.
Gdyby ktoś myślał, że to jest atak akurat na Tuska i kolegów to się myli. Żaden rząd nie zdefiniował przyczyn takich zjawisk, a więc i nie mógł z nimi podjąć jakiejś walki. Po prostu przyjmuje się lekceważąco, że ten i ów musi polec nawet w czasach powszechnego sukcesu. Nie będziemy tracić czasu na walkę z małymi złodziejami na stanowiskach. No trudno!
Nawet zdając sobie sprawę z przyczyn takich zachowań ludzi na stanowiskach, naprawdę trudno zrozumieć, że robią to np. ludzie w wykształceniem prawniczym, że nie razi to sądów i prokuratorów… Chyba, że nie mają wiedzy na temat tego, co jest w takich sprawach dowodem. Od czego zależy profesjonalizm eksploatacyjny, jakość eksploatacji. Prawnicy potrafią ukręcać w ten sposób właśnie prawidłowe procesy.
Jakoś niewielu zauważa związki takich zachowań z konfliktem w sprawie nauczania religii czy etyki w szkołach. Co ci ludzie wynieśli z lekcji tych przedmiotów? Przecież wielu z nich jest religijnych nawet otwarcie, a inni stara ją się twierdzić, że mają coś wspólnego z etyką swoich zawodów. Nie przeszkadza to im w największych podłościach i głupotach. Więc po co się dzieci męczą z religią, która powinna przecież prowadzić do zachowań jeszcze bardziej etycznych niż zwyczajna etyka.
Pan myśli, że kim pan jest??? Jutro możesz odejść. Nie będzie jego to będzie inny. On to jest konfliktowy. Lepiej go wykluczyć, bo zagraża. Tak myślą nieprofesjonaliści na stanowiskach. Kiedyś się burzono, że tak mówią funkcjonariusze poprzedniego systemu. Nie wiedzą, że pracownicy, w szczególności kluczowi są największym majątkiem organizacji. Pozbywanie się ich, często w sposób chamski i bez przekazania obowiązków jest po prostu nieprofesjonalne. Niszczy ciągłość zarządzania. W ten sposób traci się wiele informacji o przedsiębiorstwie i wprowadza do obiegu osoby zastępcze. To jest tak jak z wymordowaniem połowy polskiej inteligencji przez reżimy totalitarne tyle że nie jest to tak otwarte i wielu nie zauważa tego zjawiska. Atakuje się aktualnego premiera, prezydenta itp.
Postępujący tak kierownicy eksploatacji różnych szczebli nie wiedzą, że promując swoich najlepszych pracowników można samemu potem awansować. Nie widzą sensu promowania najlepszego… Widzą sens pilnowania swoich stanowisk i znajomości. Nie wiedzą, że bycie na stanowisku to jest przede wszystkim obowiązek. Zależnych od siebie bez znajomości nie omieszkają zniszczyć dokonując nawet zdrady.
Narzędzia do przeciwdziałania takim zjawisko ma rząd. Niestety – nie umie on ich stosować. Ministrowie nie reagują na powzięcie wiadomości o ważnych naruszeniach prawa i wręcz dopuszczają na ważnych stanowiskach osoby postępujące nieuczciwie i agresywnie. Przeznacza nasze pieniądze z podatków na pozorowanie działania oraz na zbywanie ludzi bełkotliwymi, pozorującymi uprzejmość korespondencjami. I nie dotyczy to tylko tego rządu, ale każdego innego. Tak się obsadza stanowiska w sekretariatach czy kancelariach, że stanowią one wysokiej klasy izolator wobec takich problemów. Widać kierujący krajem, miastami i firmami nie wiedzą jaką rolę mają spełniać ich sekretariaty czy kancelarie. Rezygnują z tej drogi pobierania ważnej wiedzy na temat tego, czym zarządzają. Zgadzają się „ewentualnie” na to, że jakaś część ludzi jest krzywdzona i pozbawiona jakiejkolwiek pomocy. Po to by zapewnić pływakom pływanie w układach i dalsze eliminowanie konkurencji (obniża nie poziomu do swojego). Tym samym przyzwalają, że wiele spraw idzie nie tak jak powinny. To jest skutek ciężkiej historii Polski. Poniekąd jest to na szkodę tak postępujących ludzi, którzy nie mają okazji uczyć się dobrej roboty i działań prospołecznych. Prędzej czy później mogą oni wylądować na śmietniku historii mając życiorysy naznaczone takimi zachowaniami…
I na tym zakończę ten serial. Bardzo szkoda, że musiałem to napisać. Zawsze wierzyłem w prawo i starałem się mieć zaufanie do ludzi. Wydawało mi się też, że można z takimi patologiami walczyć metodami ogólnodostępnymi, bo przecież mówią o państwie prawa.
Rafał Wodzicki

Fot. Rafał Wodzicki: Wprowadzanie oznaczeń europejskich taboru trakcyjnego kolei polskich napotyka na bariery niewiedzy z różnych zakresów. Wprowadzający nie wiedzą po co to jest i lekceważą przepisy robiąc na pojeździe istne rebusy. Można by napisać o tym zdjęciu pół strony. Jest tu pięć błędów podrywających sens takiego oznakowania. Kierownicy eksploatacji – nie reagują.

2 Komentarze

  1. Nie możecie służyć Bogu i mamonie – powiedział właśnie ksiądz w kazaniu… Gdy mówiłem, że ekspert i to zaprzysiężony nie może dowolnie naginać swoich zachowań do kolejnego wybrańca narodu usłyszałem właśnie: dziś nie jest czas bohaterów, a czas układów… Jak dotąd nikt prawie nie oburza się na takie bezczelne stwierdzenie człowieka na stanowisku.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: