O Muzeum Historii Żydów Polskich w Dniu Niepodległości

1
394
O Muzeum Historii Żydów Polskich w Dniu Niepodległości

Warszawa była drugim po Nowym Jorku żydowskim miastem na świecie. Słowo Polska to Polin (zapewne zdeformowane Polen) tłumaczone także jako „tu spocznę”. Nazwę tę przyjęło i Muzeum (www.polin.pl). Powstało ono w bezpośredniej bliskości istniejącego od lat pomnika bohaterów getta. Pierwszy pomnik tu odsłonięto już w trzecią rocznicę powstania w getcie warszawskim – 16 kwietnia 1946 r. Była to początkowo okrągła tablica z napisem: tym, którzy polegli w bezprzykładnej bohaterskiej walce o Godność i Wolność narodu żydowskiego, o Wolną Polskę, o wyzwolenie człowieka – Żydzi Polscy.Obecny pomnik, już monumentalny, z odlaną w Paryżu rzeźbą został odsłonięty już trzy lata później – w 1949 r. Pomnik był wykonany wyłącznie siłami Żydów i napis – jak przedtem w językach polskim, jiddisz i hebrajskim – na nim głosi: naród żydowski swym bojownikom i męczennikom. Stoi plecami do ulicy Ludwika Zamenhofa – jednej z głównych dawniej w dzielnicy żydowskiej. Tu mieścił się też Judenrat (rada żydowska) – powołany przez Niemców organ zarządzający gettem. Tam dotarłem najbliżej uroczystości z udziałem prezydentów Polski – Bronisława Komorowskiego i Izraela – Re’uwena Riwlina.

Muzeum, pierwsza instytucja kulturalna stworzona w trybie partnerstwa publiczno-prywatnego jest już dziełem polsko-żydowskim i warszawskim. Naprawdę wyjątkowym. Prace nad nim mogły być rozpoczęte dzięki funduszom z USA, Niemiec, Polski i Wielkiej Brytanii. Projekt miał poparcie międzynarodowe. Także piękny i oryginalny budynek jest efektem międzynarodowego konkursu. Wyraźnie wyróżnia się wśród bloków Muranowa budowanego na gruzach getta. Jego autor, fiński architekt Rainer Mahlamäki został właśnie uhonorowany wręczaną po raz pierwszy nagrodą stowarzyszenia architektów fińskich. Kilka dni po otwarciu zmarł jeden z jego głównych twórców – profesor Jerzy Tomaszewski, który podpisywał porozumienie w imieniu stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny.

W Polsce Żydzi żyli od zawsze i nie był to specjalny problem. Wielki napływ nastąpił po wygnaniu ich z krajów Europy zachodniej. Ostatnia dokonała tego w Hiszpanii Izabela Katolicka, która paradoksalnie żyła z nimi z zgodzie, jednak została poddana naciskom i w 1492 r. jednak kazała im się przechrzcić lub wyjechać. Nieprzypadkowo okres ten jest znany także z wypraw Kolumba do Ameryki, a raczej w poszukiwaniu nowej drogi do Indii.

Muzeum ma pokazać Żydów jako uczestników tysiącletniej historii Polski, którzy często wnosili wybitny wkład w nią. Nie przypadkiem wielu wielkich ludzi ma to pochodzenie. Najstarszym świadectwem ich obecności są monety opisane w języku judeosłowiańskim knaan nas bazie języka czeskiego, zaliczanym do języków zachodniosłowiańskich. Jakkolwiek dziś wymarły pozostawił po sobie także elementy w języku jiddisz, nadeszły z kulturą aszkenazyjską. Jest też hipoteza wskazująca na możliwość, że język knaan miał rodowód judeołużycki. Dopiero potem został zgermanizowany do postaci jiddisz.

Niewielkie grupy Żydów zamieszkiwały w Polsce już od XIII w. W Polsce Piastów istniało prawo zwyczajowe chroniące Żydów przed napaściami. Potem Polska przyjmowała Żydów wypędzanych z państw europejskich wschodu zachodu i południa i to mimo istniejących tam przywilejów dla nich. M. in. hiszpańska Izabela Katolicka w 1492 r., mimo dobrych stosunków z Żydami jednak kazała się im wynieść – poddana naciskom z zewnątrz. Kazimierz Wielki był protektorem Żydów, którzy zaczęli od 1334 r. podlegać bezpośrednio królowi. Od tego czasu Polska zaczęła być postrzegana przez nich jako bezpieczne miejsce na ziemi.

Żydzi mieli szczególnie ważną rolę w działalności menniczej, a także monetarnej władców Polski, gdzie realizowali oszukańczą politykę króla. Napisy po polsku były realizowane literami hebrajskimi. Pozycja ich była więc wysoka, co na pewno tworzyło animozje zresztą społeczeństwa. Przekonanie, że to Żydzi są przyczyną wszelkich nieszczęść powoli narastało. W słynnym dziele Przestrogi dla Polski Stanisław Staszic w rozdziale o Żydach przekonuje, że to oni są winni np. rozpijaniu chłopów, po czym opisuje jak to Polacy zatrudniają Żydów do tego celu! Zupełny absurd, ale pozostawiał zło na wieki. Za tym poszli inni księża, który tworzyli coraz bardziej antysemickie teksty, w tym kazań kościelnych. Zakładali stowarzyszenia antyżydowskie. Nie ustrzegł się tego i św. Maksymilian Kolbe, którego działalność jest dobrze znana.

Mimo to, Żydzi uczestniczyli w polskich powstaniach. Znana jest postać pułkownika Berka Joselewicza, którego imieniem nazwano ulicę na Kamionku. Przez wiele lat nie wiedzieliśmy, że nazwa zabawy dziecięcej „berek” pochodzi od tego imienia. W sąsiedniej dzielnicy – Grochów Wielki – nazwano tak niedawno skwerek dla dzieci: Berek. W gwarach funkcjonują do dziś słowa pochodzenia żydowskiego.

Mimo swoich antyżydowskich wynurzeń Stanisław Staszic potrafił dostrzec samorodny talent Abrahama Sterna z Hrubieszowa. Wybitny wynalazca konstruował od 1810 r. maszyny matematyczne. Właśnie Staszic ściągnął go do Warszawy, gdzie spędził dalsze życie. Jego kalkulator wywołał sensację w Towarzystwie Przyjaciół Nauk, którego członkiem był potem od 1830 r. Był też związany z Warszawską Szkoła Rabinów. A na koniec warto rzecz, że był on przodkiem Antoniego Słonimskiego – wybitnego poety polskiego i Nicolasa Slonimsky’ego amerykańskiego muzyka. Wszyscy uczyliśmy się tego wiersza o obronie Warszawy:

Głos syren – w oktawy

Opada – i wznosi się jęk:

Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!

Nicolas Slonimsky – był popagatorem współczesnej muzyki amerykańskiej. Urodzony w Petersburgu zmarł w San Francisco. Ceniony kompozytor i wydawca leksykonów muzycznych.

Kontrowersyjną postacią jest Roman Dmowski, który spełnił rolę nie do przeceniania w czasie rokowań wersalskich, jednocześnie propagując absurdalne antysemickie poglądy. Nawet dziś przecież sprzeciwiano się składaniu kwiatów pod jego pomnikiem, też postawionym nie bez protestów. A przecież odzyskanie niepodległości przez Polskę było przez wielu Żydów witane z nadzieją. Cytowałem już przemowę żydowskiego radnego Warszawy, w której podkreślał, że Żydzi mają nadzieję, że odradzająca się Polska będzie dla nich matką. Wiemy, że później różnie to bywało, czego odpryski dają się zauważyć i dzisiaj w zupełnie ahistorycznej sytuacji. Niemniej wiadomo, że np. Józef Piłsudski szanował Żydów i dopiero po jego śmierci w 1935 r. nastąpił nawrót wystąpień antysemickich na większą skalę. Jednak wielu historyków uważa czas dwudziestolecia za drugi złoty wiek. Żydzi mieli wtedy nadzwyczajne możliwości rozwoju. Widziałem to wertując dzienniki urzędowe Warszawy, gdzie sprawy żydowskie były traktowane równorzędnie z polskimi. Powstało w tamtym czasie wiele partii politycznych, a wśród nich ruch emigracyjny do Palestyny. To przecież niedawno dowiedzieliśmy się, że ćwiczebna ferma, będąca prototypem kibucu znajdowała się w Warszawie, na Grochowie Małym. Bywał tam i Janusz Korczak – niezłomny wychowawca dzieci. Nie tylko żydowskich, bo przecież pisał i mówił w radiu do wszystkich.

Straszliwe przeczucie miał Rafał Lemkin pracując w Warszawie nad pojęciem ludobójstwa, początkowo nazywanego innymi słowami. Niepuszczony na konferencję w Madrycie w 1933 r., gdyż przełożonym wydawało się, że takie sprawy dotyczą tylko jego narodu – nie wiedział jeszcze jakie będą konsekwencje instalującego się właśnie reżimu Hitlera. Dopiero pisaliśmy o Lemkinie w Progresie: jest on uznawany za wielkiego człowieka z Polski. Miał jednak okazję widzieć ludobójstwo, o którym pisał.

Równolegle Polska wydała Jana Karskiego, który niezwykle się narażając, starał się uzmysłowić światu to, co się dzieje wobec Żydów w Polsce. W Polsce, bo ich tam było dużo z natury rzeczy, a także dlatego, że zwożono ich tu całej Europy. Szczególnie to się pokazało w czasie wyzwalania obozu koncentracyjnego Warschau przez batalion Zośka, gdzie wyzwolono Żydów z całej Europy przywiezionych tu z Auschwitz…

Rabin Mojżesz Schorr tak modlił się w Wielkiej Synagodze na Tłomackiem: “Panie Wszechświata, który mocy i potęgi użyczasz narodom, pobłogosław najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, ochroń ją przed wszelką niedolą, spraw, aby była wielka i potężna, a wspaniały rozkwit stał się udziałem Jej i wszystkich obywateli. Ześlij, Boże, błogosławieństwo swoje na Prezydenta Państwa, na ciała ustawodawcze i wszystkich sterników Państwa”. Odbywały się tam zjazdy Związku Żydów Uczestników Walk o Niepodległość Polski. Przed Synagogą miały miejsce apele poległych.

Samo projektowanie ekspozycji zajęło półtora roku, później można było już pracować na placu budowy i montować poszczególne elementy wystawy. Najbardziej efektowna jest pieczołowita rekonstrukcja drewnianej synagogi z Gwoźdźca (dzisiejsza Ukraina). – Nieistniejąca już budowla została odtworzona dzięki pracy firmy z USA, która specjalizuje się w rekonstrukcjach historycznych, oraz ponad setki wolontariuszy, bo całość była budowana metodami historycznymi, bez udziału maszyn.

Niedaleko ul. Nalewki – dziś – Bohaterów Getta przechodzi koło Arsenału, gdzie historia Polski jest przedstawiana w Muzeum Archeologicznym. Przed wojną była przecież główną ulicą żydowskiego Muranowa. Pozostał po tym spory odcinek szyn tramwajowych o rozstawie rosyjskim, które były też świadkami zamachu pod Arsenałem. Tędy weszli bandyci Stroopa demolować getto, co uwieńczyli zniszczenie Wielkiej Synagogi prze która obywały się apele ku czci poległych za Polskę Żydów. Dziś tu są pomniki historii Polski, w tym żydowskiej: pomnik Monte Cassino, ogród Krasińskich, kamień w miejscu uwieńczonej sukcesem potyczki powstańców listopadowych, zaznaczona granica getta.

Warto tu podkreślić, że także obrona Polski w 1939 r. oznaczała obronę obywateli żydowskich. Także tych wyrzuconych niedawno z Niemiec. Wynikało z tego dodatkowe obciążenie losu polskiego, bo przecież trudno się było spodziewać jakichś układów z okupantem choćby z tego powodu. Stawiając także teraz, pomnik złotego ułana pod Kałuszynem jego syn podkreśla, że szarża uratowała życie Żydów już podlegających brutalności niemieckiej. Tenże fundator pomnika – Polak z Wielkiej Brytanii (syn emigranta wojennego) – ożenił się z Żydówką, a więc jego syn jest Żydem.

Czy można oddzielać los obu narodów żyjących w Polsce? Był wspólny i osobny, co wymagało utworzenia muzeum historii Żydów polskich. Osobność wynikała z zasad narodu żydowskiego, który się jako całość nie integrował z narodami wśród, których mieszkał. Umożliwiło mu to przetrwanie przez tyle wieków. Miało to też na celu zachowanie jego specyficznych umiejętności, które z natury rzeczy rozpowszechniały się wśród tych narodów. Paradoksalnie potem były używane przeciwko Żydom. Fakt, poczucie wybrania miało i swoje negatywne skutki.

W Polsce nakładane były ograniczenia na Żydów, jako na czynnik zewnętrzny. M. in. we Włocławku – mieście biskupim – był zakaz osiedlania się Żydów. Oni sami też takie nakładali, tworząc enklawy (getta!). Np. lwowska dzielnica żydowska miała bramę zamykaną na noc. W miastach kościelnych były zakazy osiedlania się Żydów, choć nie były one wieczne. W XIX w. zasiedlili oni większą ilość miasteczek, mając tam dominującą rolę. Jedna z wystaw właśnie poświęcona jest temu zjawisku: sztetl, czyli miasteczko w języku jiddisz. Zbieżność z niemieckim stadt, staedchen (miasteczko) nieprzypadkowa: język żydowski jiddisz to „zepsuty” niemiecki, co tylko świadczy o tym, jakie były związki Żydów z Niemcami. Przeszli oni razem z tym językiem do Polski.

Ludzie żydowskiego pochodzenia byli zarówno w dobrych jak i złych rolach o dobrych – zapominano – eksponując złe, aby uzasadnić własną złość i nieudolność. Tak jak wielu Żydów zostało wykorzystanych do walki z Polską, tak i wielu tworzyło zręby wolnej Polski dzisiejszej. Obsesjonaci i to mają im za złe. Z jednej strony przecież się mówiło o tragedii getta, a z drugiej napuszczano Żydów na Polaków, a potem zupełnie zwykłym ludziom Gomółka kazał wyjechać w 1968 r.

Ostatnią historią jest sprawa Romana Polańskiego, obecnego na otwarciu muzeum. Polska, go broni przed wydaniem Stanom Zjednoczonym. Czy ktoś go popiera czy nie – reżyser światowej sławy, który przeżył getto, jest traktowany jako Polak.

Nieraz miałem wrażenie, że losy Polaków i Żydów są podobne. Okazuje się, że takie zdanie ma autor książki. Zapomniany holokaust – Richard C. Lukas. Holokaust Żydów porównał on z ludobójstwem Polaków. Pierwsza na Zachodzie, książka ta w latach 1980 zwróciła uwagę na skalę zbrodni wobec Polaków także. Pisał tylko o zbrodniach niemieckich. Dziwi jednak, że to zdanie spotkało się z krytyką amerykańskich środowisk żydowskich, tak jak i na ich niezrozumienie natrafił Jan Karski w czasie wojny. Powstało zjawisko traktowania Holokaustu jako swego rodzaju marki żydowskiej. A przecież to, co spotkało Polaków miało trochę inne formy czasem, ale przecież było równie dramatyczne. Czy należy aż tak ważyć te sprawy? Raczej trzeba sobie wzajemnie współczuć, czemu takie postawienie sprawy sprzyja.

“Nie sposób myśleć o Polsce bezstronnie. Nawet jeśli Żydzi zostali oderwani od Polski, jest rzeczą trudną, a nawet niemożliwą oderwać Polskę od Żydów. Nie sposób wymazać historii aż tak bogatej, aż tak pełnej, ani tak bolesnej” – powiedział Re’uwen Riwlin, prezydent Państwa Izrael

Dziś, w Dniu Niepodległości wypada szczególnie wspomnieć o tych ludziach, którzy z nami żyli. Byli dobrzy i źli, ale wnieśli do kultury polskiej, także gospodarczej ogromny wkład. Często nie zdajemy sobie sprawy, że używane przeciwko Żydom argumenty są często właśnie ich zasługą. Wiem o tym wyjątkowo dobrze jak zwalcza się ludzi nie z układu. Nie trzeba być do tego Żydem. Natomiast tu skala tych ataków w historii przeraża. Dobrze, że Muzeum i dzisiejsze czasy nadają nowy sens temu, co przecież jest historią Polski. Miejscem straszliwej tragedii była Polska, ale jest ona pokazana w Muzeum tylko od strony ofiar….Wypada się zachowywać odpowiednio wobec tej tragedii sąsiadów. Wielu z tych co wyjechało samemu czy z musu, jednak dalej czuje się Polakami i utrzymuje kontakt z Polską. Opisałem jak to mamy wspólne sprawy i o tym trzeba wiedzieć. Bełkotliwe zdania próbujące grać na negatywach należy traktować jako akty głupoty i prymitywizmu wręcz. W Muzeum można się dowiadywać jak to było.

RAFAŁ WODZICKI

Książki:

  1. Lukas C. Richard : Zapomniany holokaust. Dom Wydawniczy Rebis, Warszawa 2012

  2. Mieszkowska A. (oprac.): Matka dzieci holocaustu; historia Ireny Sendlerowej. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2007

Fot. Rafał Wodzicki: Uroczystość wstępna odbyła się pomiędzy pomnikiem bohaterów getta, a budynkiem Muzeum od strony mającego nadzieję (zielona gwiazda!) „autoro de esperanto” Ludwika Zamenhofa. Dwieście metrów dalej odchodzi od niej ulica Dzielna, gdzie domy zbudowano na wzgórzach z gruzów gruzach getta – mój pierwszy adres. Wzdłuż Muzeum – aleja Ireny Sendlerowej ratującej dzieci żydowskie, która zmarła w dniu nadania jej imienia szkole grochowskiej.

1 Komentarz

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: