Niewinny ruch przeciwko mieszaniu

1
443

Rządzące od ponad roku Prawo i Sprawiedliwość nie kryje, iż coraz bardziej otwiera się na ludzi skrajnej prawicy – tych spod znaku falangi, celtyckiego krzyża i haseł o „White Pride”.

W wielu krajach Europy – której chcieliśmy być pełnoprawnymi członkami, a z której PiS nas de facto wyprowadza – używanie w przestrzeni publicznej krzyża celtyckiego jest zakazane, gdyż jest on tam uważany jako rasistowski symbol wyznawanej przez wygolonych osiłków „wyższości rasy białej”.

Sprawujący w Polsce władzę rząd „dobrej zmiany” ma w tej materii ogląd odmienny. Ministerstwo Sprawiedliwości, w odpowiedzi na interpelację poselską złożoną w związku z trafieniem do jednej ze szkół kibolskiego kalendarza z krzyżem celtyckim i hasłem „White Pride” – stwierdziło, iż kalendarz promował sport, a same symbole nie mają charakteru faszystowskiego.

A dalej Ministerstwo Sprawiedliwości w osobie wiceministra Łukasza Piebiaka tak się zagalopowało, że tylko oczy można przecierać ze zdumienia. Bo przecież krzyż celtycki – twierdzi wiceminister Piebiak w podpisanej przez siebie odpowiedzi – wcale nie musi promować faszyzmu. Ten symbol – zdaniem wiceministra – promuje raczej „ruch przeciwny biologicznemu mieszaniu się ras”. A zatem – jeśli nie chodzi tu o faszyzm – to nie ma powodów, by używanie tego znaku było w Polsce zakazane.

Czy minister Piebiak wie czym mówi? On chyba nie zdaje sobie sprawy, co w historii oznaczały „ruchy przeciwne biologicznemu mieszaniu się ras”.

To nie do wiary, że ministrowi polskiego rządu trzeba przypominać, iż „ruchem przeciwnym biologicznemu mieszaniu się ras” była NSDAP – zaczęło się od ulicznych bojówek, potem były ustawy norymberskie i noc kryształowa, a skończyło się na konferencji w Wannsee i „ostatecznym rozwiązaniu”. „Przeciwny biologicznemu mieszaniu się ras” był też apartheid – zaliczony w 1968 roku przez ONZ-owską „Konwencję o niestosowaniu przedawnienia wobec zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości” do zbrodni przeciw ludzkości.

Można zapytać – czy można się jeszcze bardziej skompromitować? Ale obawiam się, że obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości niestety nie widzi w tym nic kompromitującego. Bo taką właśnie mamy teraz „dobrą zmianę”.

Paweł Piskorski

Foto: dziennik.pl

1 Komentarz

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: