Nie ma samoistnych praw ojca czy matki: są prawa dziecka.

9
923
Zdjęcie zastępcze (oryginalne zaginęło) przedstawia moją córkę ukrywającą śmiech przy mnie, żeby się przypodobać mamie... Sądu nie zainteresowało. Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

W niedzielę telewizja Polsat, w swoim programie „Państwo w Państwie” poświęconym nieprawidłowościom w eksploatacji prawa w Polsce uznała za stosowne przedstawić także problem masowej dyskryminacji ojców w momencie rozpadu rodzin. Głównym tematem była batalia o adopcję dziecka rodziców, którzy zginęli w wypadku. W celu pokazania problemu telewizja zwróciła się do stowarzyszenia DzielnyTata.pl, które zorganizowało ogólnokrajowy zjazd działaczy w studiu w warszawskim Zerzeniu. Byłem tam i ja, korzystając z niewielkiej odległości. By wspomóc młodszych ojców, którzy organizowali się, w dalekie nieraz podróże emailami jak ten: „Tutaj Sławek z Łomży – ja też mogę zabrać 4 osoby z okolic Łomży”.
Grupa kilkudziesięciu ojców i matek (!!!) z transparentami była przedstawiana najpierw w krótkiej zapowiedzi programu, a następnie kilku jej przedstawicieli wskazało szczegóły problematyki wynikającej z wadliwego funkcjonowania sądownictwa rodzinnego – i nie tylko. Szczególnie bulwersujące było uzasadnienie wyroku sądowego podarte w pierwszej chwili przez jednego z ojców. Otóż gdy przedstawił on plan opieki nad dzieckiem, sąd zapytał matki czy się na niego zgadza. Stwierdził, że ponieważ matka się nie zgadza to nie ma możliwości zastosowania i już.
Kiedy przed laty przedstawiłem sądowi plan opieki nad dzieckiem sąd po prostu udał, że go nie ma i nie było okazji potem się odezwać w tej sprawie. Sąd nawet nie zauważył mojej dobrej woli i wielu dowodów wskazujących na nieprawidłowe postępowanie „właścicielki” (tak określają walczący o prawa dzieci matki nadużywające swojej pozycji). W tamtych czasach mój plan wynikł z mojej eksploatacyjnej wiedzy systemowej. Potem dopiero zaczęto pisać, że taki plan musi być.
Z wiedzy eksploatacyjnej sądu powinno wynikać, że KAŻDY dokument akt powinien być skomentowany. Nawet jeśli nie jest przyjmowany, należy napisać dlaczego i to nie tak jak wyżej! Z wiedzy eksploatacyjnej sądu powinno wynikać, że plan eksploatacji systemu (np. opieki nad dzieckiem) to podstawa organizacji. Inaczej widać nieprofesjonalizm, a także niechlujstwo sądu, który pisze podsumowania pi razy drzwi. Nie dziwi więc gdy sędziowie nie rozumieją, gdy się mówi o jakości eksploatacji systemów. Nie mają też potrzeby takiej wiedzy mieć, tak jak inni kierownicy eksploatacji, którzy tez chcą być władzą!
Wstrząsający był jeden z transparentów: „Polskie sądy rodzinne przedsiębiorstwami zarobkowymi”. Niestety, ale do takiego wniosku prowadzi obserwacja, że bardzo wielu prawników zarabia na nieszczęściu w postaci rozpadu rodziny i środowiska dziecka nie zapewniając prawie wcale najlepszego możliwego rozwiązania, a często pogarszając sytuację. Należy podkreślić, że sprawa dyskryminacji ojców wynikła praktycznie z powodu POWSZECHNEGO lekceważenia praw dziecka pod pozorem ochrony jego praw i blokowania możliwości mówienia i pisania o tym. Nie ma samoistnych praw ojca czy matki. Są prawa dziecka do posiadania rodziców. To zauważają ojcowie pisząc na transparencie do sądu, którego nie interesują prawa dziecka.
Bardzo bulwersujące są tłumaczenia sądów, z których wynikać ma, że właściwie wszystko jest w porządku i właściwie to ojcowie sami są winni. Żadnych wniosków z obiektywnych wskaźników statystycznych się nie wyciąga. A przecież 4% spraw wygrywanych przez ojców oraz możliwość zgnojenia w sądach najlepszych nawet ojców to są wskazania, które powinny doprowadzić do natychmiastowych działań zmieniających istniejący stan rzeczy. To powinno być dla sądu obraźliwe, jeśli pisze się o nim, że jest może trzecią władzą, ale przecież władzą złą, bo stosującą przemoc do osłabienia najmocniejszych nawet mężczyzn, którym każe chlipać po kątach.
Jak może sąd nie rozumieć, że to prowadzi do skłócania kobiet i mężczyzn oraz psucia społeczeństwa, gdzie kolejne pokolenia będą się zachowywały coraz gorzej w takich sprawach. Jak już wspominałem, nie jestem zwolennikiem poglądu, że przyczyną jest feminizacja sądów: jeśli dochodzi do tego, że sędzia kobieta kieruje się swoimi osobistymi ansami do mężczyzn, to znaczy, że nie powinna sądzić, tak jak mężczyzna, który kieruje się ansami do kobiet.
Należy podkreślić, że już wiele kobiet dołącza się do ojców, rozumiejąc, że obowiązkiem rodziców – a matek w szczególności – jest chronić dzieci przed kosztami rozwodów. Jest to ze wszech miar budujące. Stało się to wcześniej niż całkowita rekonstrukcja sądownictwa rodzinnego z powodu przekroczenia wszelkich dopuszczalnych granic błędów w eksploatacji prawa przez nie.
Państwo demokratyczne ma trzy rodzaje władzy: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Aby dobrze one działały muszą podlegać stałej weryfikacji, jak każdy system eksploatacyjny. Nie może być tak, że systemy jedynie istnieją, nie wykonując zadań, do których zostały powołane, albo wykonując je źle. Istnieją stowarzyszenia sędziowskie, w tym sędziów rodzinnych. Wydawałoby się, że jest to wystarczająca siła do zaprowadzenia właściwych metod działania w zawodach prawniczych.
Niestety: zmieniło się głównie to, że powstają coraz lepsze organizacje obywatelskie (ojców i matek), aby domagać się takiego poziomu działania wymiaru sprawiedliwości, żeby nie dochodziło do całkowicie błędnych działań, tłumaczonych w uproszczony sposób. Do promowania całkiem bezczelnych zachowań „właścicielek”. Czas dzieciństwa jest ograniczony i nie mogą sprawy trwać latami z masą zasadniczych błędów po drodze, co z założenia uniemożliwia sprawiedliwe wyroki z założenia. Czyli powstaje rzeczywiście pytanie: dlaczego z podatków społeczeństwo ma opłacać taki system? Dlaczego ludzie skazani w ten sposób na długotrwałe cierpienie mają udawać, że tak musi być? A to przecież się im proponuje twierdząc, że sądy są niezawisłe i z wyrokami się nie dyskutuje… Niezawisłe są w celu zapewnienia niezależności w sądzeniu, ale przecież nie, żeby usprawiedliwiać złe działanie. Żeby twierdzić, że się nie da, bo rodzice się pokłócili. Od tego zależy kultura ogólna społeczeństwa też.
Społeczeństwo obywatelskie polega na tym, by obywatele pilnowali znanych sobie fragmentów rzeczywistości i promowali właściwe działania. Czy jest to bezpieczne? Nie zawsze…Przecież narusza się status quo…
Rafał Wodzicki

Fot. Rafał Wodzicki. Transparenty ojcowskie na bruku przed studiem. Nie kryję, że dołożyłem małe zdjęcie mojej córki. Ostatnie jakie zrobiłem przed kilkunastu laty gdy z działań sądu wynikało, że nie zamierza on ratować córki przed utratą kochanego tatusia.

9 Komentarze

  1. Następny ciekawy artykuł Rafała Wodzickiego. Ale ja mam pytanie, nie wiem czy autor będzie umiał na nie odpowiedzieć, ale niech spróbuje dać swoja opinie. W Polsce nie mieszkam juz ponad 30 lat, to pewnych spraw nie znam i trudno jest mi je zrozumieć. Sądy w Polsce są skorumpowane, to wiadomo, tak było za PRLu, tak jest dalej. Jest to dziedzictwo komunizmu, gdy sędziowie musieli słuchac , mniej, lub wiecej partyjniaków, czy sami byli partyjniakami. Układy i korupja z czasów PRLu, nie została do dzisiaj systemowo usunieta z sądownictwa w Polsce. Dlatego nie pytam o korupcje i niekompetencje w sprawach , różnych , gospodarczych , cywilnych, gdzie mogą sędziowie zarobic na korupcji, lub gdzie wychodzi ich komunistyczna mentalność i ideologia, jeszcze z czasów komunizmu. Ale procesy i wyroki rozwodowe, sprawy dzieci?? Oczywiście tutaj też może występować korupcja, gdy sprawa dotyczy osób bliskich i znajomych sedziów, o takim przykładzie pisano wczoraj. Kobieta w Katowicach nie może sie rozwieść z mężem, bo już 45 sędziów po kolei odmówiło prowadzenia tej sprawy. A to dlatego , że matką męża, z którym chce kobieta sie rozwieść, jest inspektorem sądu apelacyjnego, czy coś takiego. Tu sprawa jest oczywista. Ale krupcja w sprawach o rozwód i opieke na dziećmi, to raczej margines, a jeśli nie margines, to powinna statystycznie równo dotyczyc mężczyzn jak i kobiety. Tymczasem sędziowie z automatu biora strone kobiety, matki i wprost rażąco ignorują fakty. Z CZEGO TO WYNIKA??? Dobrze mogę zrozumieć , że część “psycholożek”, bo nie pań psycholog, to kobiety skrzywione psychicznie, panny, ofiary gwałtu, czy nadużc ze strony ojców, czy innych mężczyz, wojujące feministki. Tak to prawda, takie kobiety pchają sie do pracy jako eksperki sądowe, aby prowadzić swoją prywatną wojne z ” męską zarazą” Jest taki problem w USA, z pewnością jest w Polsce, ale wątpie , aby miał aż tak wielki sasięg. Więc jaka jest przyczyna , że sędziowie i sądy w Polsce są tak rażąco niekompetentne i prymitywnie stronnicze w sprawach rodzinnych.??? Prosiłbym Rafała o próbe odpowiedzi na to pytanie. Tak na mój prosty chłopski rozum i logike, to musiałbym powiedziec , że ci sędziowie, lub sędziny, sa poprostu debilami, o ograniczonym intelekcie, ale dobrej pamieci, i ta pamięc pozwoliła im ukończyć studia prawnicze. Debilami, którzy oprucz znajomości paragrafów i pewnych procedur, poprostu nic nie wiedzą , nic sąba intelekualnie nie prezentują, nie potrafią szerzej myslec i tylko powielaja schematy sądowe od lat. Nie znam sędziów polskich, nie miałem okazji z nimi prywatnie rozmawiac , nie moge oceniac ich poziomu intelekualnego. Ale znam i podam pewien konkretny przypadek. Poznałem faceta w USA, razem z nim pracowałem. Człowiek miły , uczciwy, ułożony, czyli całkiem w pożądku, nic mu nie mogę zarzucić, mugłby byc moim bliskim znajomym i przyjacielem, bo naprawde facet w porządku. Ale z wykształcenia, to skończył zawodówke -garbowanie skór, i był wykwalifikowanym robotnikiem. Jak z nim rozmawiałem, razem pracując, to juz po pierwszym dniu, całkiem wyrażnie widziałem , że jego możliwości intelektualne , na zawodówce się kończyły, i raczej nie zdołalby nigdy zdac matury, jaka ja pamietam z lat 70tych. Poprostu człowiek był mało lotny, za mało zdolny, nie potrafił myslec analitycznie, nie potrafił pewnych spraw sie nauczyc, pojąć. To nie że nie mial zainteresowac, tylko wóda i TV. Nie, facet nie pił, był ułożony, miał zainteresowania, ale poprostu intelekuatnie był mało zdolny i mało lotny. Po jednym dniu znajomości widziałem , że jest to ucziwy dobry pracownik , dobry człowiek, robotnik wykwalifikowany, o wiedzy i horyzontach, człowieka po zawodówce. I ja jak najbardziej go ceniłem i szanowałem, ale wiedziałem , że nie mogę od niego wymagac nauczenia sie pewnych troche trudniejszych spraw zawodowych. To tyle wstepu, bo to jest ważne. Człowiek ten w latach 70 tych pracując jako fizyczny w garbarni w Polsce, poznał dziewczyne która kończyła studia, konkretnie polonistyke. Ona studentka, on miał dobra pensje, dobrze sie bawili, widocznie dobrze sie rozumieli, miła znajomośc i zgodny zwiazek. Znajomośc trwała rok czxasu, czyli nie mówimy o jakim krótkim zauroczeniu, czy “wypadku”. Dziewczyna zaszła w ciąze i zrobił sie problem. Matka dziewczyny była sędziną w sądzie, chyba rozwiedziona, bo nie było wzmianki o ojcu. Dziewczyna ukrywała ciąze przed matka , aż było za póżńo na usuniecie, nie ukrywała przed ojcem dziecka, z nim dalej miała dobre relacje, no to postanowili młodzi , że sie pobiora , dziewczyna akurat kończyła studia. U tu nastapił problem. Dziewczyna stwierdziła , że jej matka absolutnie nie zaakceptuje, na jej meża , a swego zięcia faceta po zawodówce, robotnika. Musi byc po studiach. No to ustalili, że ona go przedstawi jako inżyniera, a on bedzie udawał , że jest inzynierem i pracuje w garbarni jako jakis kierownik zmiany. Jak postanowili , tak zrobili, sprawa sie udała.Matka sędzia zaakceptowała pana inżyniera, młodzi zamieszkali razem u pani sędziny, co w tamtych czasach było standartem, bo nie mieli własnego mieszkania. Razem mieszkali, razem jedli kolacje, rozmawiali dyskutowali. Sedzina po studiach, na takim ważnym społecznie stanowisku, na rowni prowadziła rozmowy z panem inżynierem. Ale jednak zaczeła cos podejrzewac, bo pan inżynier zbyt często wracał z pracy z brudnymi paznokciami. Po pół roku wybuchła afera, poszło o te brudne paznokcie, pani sędzia na podstawie paznokci, brudnych, lub czystych, wydedukowała, że zięc nie może pracowac jako inzynier kierownik, to czy faktycznie jest tym inzynierem?. Frontale śledztwo i wyszło , że zięć ma tylko zawodówke. Natychmiast kazała córce sie rozwieść, a ta będąc uzależniona finansowo od matki, u niej mieszkając z małym dzieckiem, musiała słuchac rozkazu matki. Bo pani sędzina nie może miec zieńcia robotnika po zawodówce, bo jak ona może sie z tym pokazać, przyznac w towarzystwie. ( jej towarzystwie). Dodaje, że człowiek ten nie był inteligentnym, zdolnym, formalnie po zawodówce, ale obytym samodokształcającym sie lotnym człowiekiem , np. z własna firma dobrze prowadzącą. Nie ! Był zwykłym uczciwym robotnikiem po zawodówce, z pewna powolnością umysłu.Co ja osobiście sądze o tej pani sędzi po studiach, na ważnym stanowisku. Ze to była kobieta, inelektualny debil, bez wykształcenia , bez podstawowej wiedzy w innych dziedzinach, bez jakichkolwiek horyzontów myslowych, poprostu okaz głupoty i debilizmu, aby tylko na podstawie brudnych paznokci wnioskować o tym , czy ktoś jest inżynierem po studiach, czy po zawodówce. I taka debilka w sądzie decydowała o losach innych ludzi. To jeden konkretny znany mi przypadek, ale czy może wiekszość sedziów w Polsce to nie sa takie debile? Jeśli tak, to jakakolwiek próba poprawy funkcjonowania sądów w Polsce jest nie możliwa. Stuped is , stuped does jak mawiał Foret Gump

    • Ja jestem przeciwny uogólnianiom typu wszystko przez feminizację sądów, albo przez ich skorumpowanie. Może to tak wyglądać z boku, gdy się nie rozumie przyczyn złego stanu systemu eksploatacyjnego. Fakt, że zły stan ułatwia pływanie w mętnej wodzie tym skorumpowanym i utrudnia ich eliminowanie. Dlatego zwracam uwagę na konieczność poważnej walki ze złem przez wszystkie środowiska zawodowe. Nie można się zgadzać na takie numery, jak te opisane. A pani sędzia, co zajmuje się rozwodzeniem córki bo coś tam – musiała nie rozumieć na czym polegają związki międzyludzkie. W moim wieku już wiem bardzo dokładnie.

  2. Wypowiedz MK faktycznie nie jest na temat, ale niekoniecznie jest zaśmiecaniem portalu. Nie będe TERAZ wypowiadał sie na temat istnienia, lub nie istnienia Boga, ani o zaletach czy szkodliwości religi. Ale chcę pokazac pewną sprawe. W Polsce pod słowem “religia” ma sie na myśli kościół rzymsko katolicki. Nawet nie chrzeciaństwo. W USA religią dominujaca jest chrześciaństwo i jako koścół rozumie się kościół chrześciański. Są inne religie, żydowska, muzułmańska, jacys scientolodzy itp, ale ciągle dominujący są chrześcianie. To nie znaczy katolicy. Kościół katolicki to ok 23%, pozostali to różne kościoły protestanckie. Patrząc z boku, dla ateisty, czy dla muzułmanina, to praktycznie żadna różnica, taki kościół, czy taki, wszystko to samo- chrześcianie. Ja też zastosuje uproszczenie, że to jest to samo. Ten sam Jesus, ta sama biblia, ale rożne oddziały, różne marki, czyli konkurencja. I ta konkurencja, nie w wierze, ale w instytucjach- sklepach wiary, ta konkurencja jest bardzo zdrowa i na dobre wychodzi poszczególnym kościołom. W Polsce instytucja kościoła katolickiego ma monopol na wiare, monopol na kościół, i jak w każdym monopolu, istytucja mająca monopol staje się zdegenerowana, skorumpowana, wypaczona i świadczy wypaczone usługi. Koścół rzymsko katolicki w USA, jest dosyć dobrym , sprawnym sprawnym , a nawet mozna powiedzieć postepowym kościołem w porównaniu do innych kościołów. W Polsce kościól katolicki jest siedliskiem ciemnoty, pazerności na władze, synonimem arogancji i chamstwa. Ale nie winmy samej religi, czy kościóla, ale problemem jest fakt monopolu na religie, co prowadzi do degeneracji i wypaczeń. O tak ! Wolny rynek i konkurencja nawet w religi jest zbawienna.

  3. Ja bardzo przepraszam, ale tematem artykułu jest niewłaściwe działanie sądów wobec dzieci i nie należy tu dołączać wypowiedzi na inne tematy. Pozorują one dyskusje na temat. Zmuszony byłem usunąć.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: