Nasz wkład w szczyt NATO

6
425
B
B

Nie sądzę, by naszych zachodnich sojuszników z NATO dziwiło, że w przeddzień warszawskiego szczytu wobec ministra Macierewicza opozycja złożyła wniosek o wotum nieufności. Bardziej jest dla nich bulwersujące, że w kraju należącym do NATO w ogóle ktoś taki jak Macierewicz może pełnić tak odpowiedzialną funkcję.

Formalnym powodem wniosku o wotum nieufności wobec ministra Antoniego Macierewicza są jego powiązania z Robertem Luśnią, który w swoim niezwykle bogatym życiorysie ma także tajną współpracę z SB. PiS uważa, że zgłaszanie takiego wniosku w przeddzień szczytu NATO to nieodpowiedzialność i narażanie na szwank polskich interesów.

Dawna, bliższa czy dalsza współpraca Macierewicza z Luśnią nie jest najważniejszym z powodów, dla których nie powinien on być ministrem obrony, a naszym interesom zagraża nie wniosek o jego odwołanie z funkcji ministra, lecz to, że za sprawą decyzji Jarosława Kaczyńskiego, on to stanowisko ministra objął.

Bo na tle wszystkich pozostałych ministrów obrony państw należących do NATO minister Macierewicz jawi się jako kompletne kuriozum. Być może opinia publiczna na Zachodzie niewiele potrafi o Macierewiczu powiedzieć, ale do ludzi kierującymi polityką obronną krajów Paktu dociera wszystko – każde słowo i każda decyzja naszego ministra od wojny i sztucznej mgły.

 

Wiedzą oni doskonale o jego obsesji, by z tragicznej (ale w sensie lotniczym typowej katastrofy) prezydenckiego samolotu tworzyć mit o zamachu. Zamachu – dodajmy – o wciąż zmieniających się sposobach jego przeprowadzenia: od sztucznej mgły po wybuchy bomb na jego pokładzie. Znają jego opinie o „tragicznym” stanie polskiej armii, cudownie odmienionym po kilku miesiącach pisowskich rządów. Słyszeli każdą inwektywę, jaką kierował on pod adresem swoich poprzedników, którzy byli przecież traktowani jako szanowani partnerzy w krajach NATO. Mają świadomość, co opowiada on o Wałęsie, które jest dla nich symbolem polskiej wolności. Nie uszły ich uwadze brednie o testowaniu – zwłaszcza nieopodal granicy niemieckiej – przez (no właśnie – przez kogo?) broni elektromagnetycznej na Polakach. Nie zdziwię się, jeśli znają oni również jego pasję do stawiania z wojskową asystą nielegalnych pomników. No i – last but not least – dobrze pamiętają zarządzony przez niego nocny nalot na Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO w Warszawie.

Każdy, kto choć trochę poznał standardy uprawiania polityki i dyplomacji na Zachodzie, sposoby prowadzenia rozmów – tak na przeróżnych forach jak i w kulisach, wie, że ktoś taki jak Macierewicz nie może być traktowany jako poważny partner. Nasi zachodni partnerzy i reprezentujący nas (na nasze nieszczęście) Macierewicz to dwa odmienne światy. Na plus Macierewicza można tylko zapisać, że bez wątpienia przez tamten świat jest on spostrzegany jako ciekawostka, którą warto zobaczyć. Tylko to trochę mało jako nasz wkład w szczyt NATO.

Bo posiadanie ciekawostki może co najwyżej podnieść walory turystyczne kraju, ale w żaden nie przekłada się na wzrost  jego bezpieczeństwa.

Paweł Piskorski

 Wideo: Youtube.com

Foto: www.polska-zbrojna.pl

6 Komentarze

  1. List Otwarty do Prezydenta Andrzeja Dudy
    23 hrs ·
    Szanowna Pani Premier,
    z wielkim smutkiem odpowiadam na Pani wystąpienie podczas debaty sejmowej nad wnioskiem o odwołanie ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.
    Słuchając Pani, po raz kolejny przekonałem się, że rząd PiS wystawia bezpieczeństwo Polski na ryzyko. I robi to w imię interesu partyjnego. A nawet – w imię interesu jednego ministra.
    Podczas swej przemowy odniosła się Pani do mojego artykułu “Tajny agent Macierewicza” opublikowanego 18 czerwca 2016 r. na łamach “Wyborczej”. Określiła go Pani jako: “Tekst wyssany z palca, niewiarygodny, oszczerczy, insynuujący, pełen manipulacji”.
    Pani premier, tekst nie jest wyssany z palca. Jest oparty na oficjalnych dokumentach i aktach sądowych. Zawiera sprawdzone fakty.
    Każdy może się o tym przekonać. Każdy obywatel może pójść do archiwów Krajowego Rejestru Sądowego. Zobaczy wtedy, że Antoni Macierewicz zasiada we władzach fundacji Głos, gdzie prezesem zarządu jest Robert Jerzy Luśnia, płatny tajny współpracownik PRL-owskiej SB.
    Każdy obywatel może też przejrzeć oświadczenia majątkowe posła Macierewicza. Dowie się wtedy, że przez całe lata aż do roku 2016 Antoni Macierewicz zgłaszał w tych oświadczeniach, iż zasiada we władzach fundacji Głos. Oświadczenia za każdym razem wypełniane były odręcznie, na papierze – nie można więc powiedzieć, że minister elektronicznie coś “przekleił” na skutek roztargnienia.
    Jednym zdaniem: Antoni Macierewicz utrzymuje więź z dawnym płatnym TW i doskonale o tym wie.
    Każdy obywatel może też znaleźć w internecie treść odpowiedzi prokuratora krajowego Karola Napierskiego na interpelację posła Grzegorza Kurczuka z 21 marca 2002 roku. Prokurator krajowy Napierski mówi wprost, co następuje. Robert Luśnia jako wiceprezes Herbapolu Lublin samowolnie – czyli bez zgody pozostałych członków zarządu tej spółki – płacił z jej kasy firmie Dziedzictwo Polskie.
    A jest to firma, którą założył Antoni Macierewicz – i w której Macierewicz wciąż jest wspólnikiem.
    Powiedziała Pani premier, że minister Macierewicz odniósł się do mojego tekstu w swoim oświadczeniu, aby – cytuję Pani słowa – “nie pozostawiać tych kłamstw i oszczerstw bez sprostowania”.
    Niestety, pan minister nie sprostował żadnej z wyżej wymienionych informacji. Ani w odpowiedziach, które jego rzecznik przesłał “Wyborczej” na piśmie. Ani w przemówieniu, które Macierewicz wygłosił dziś w Sejmie.
    Rzecznik ministra Bartłomiej Misiewicz, próbując bronić Macierewicza, wielokrotnie mijał się z prawdą. Powiedział, że Robert Luśnia od dłuższego czasu nie jest prezesem fundacji Głos.
    Nieprawda. Powtórzę: każdy obywatel może pójść do archiwów Krajowego Rejestru Sądowego i przekonać się, że Robert Luśnia jest prezesem zarządu tej fundacji.
    Rzecznik powiedział też, że pieniądze przelane przez Luśnię firmie Dziedzictwo Polskie były normalną zapłatą za reklamy firmy Herbapol Lublin. I dodał, że reklamy te zostały opublikowane w piśmie “Głos” (wydawanym przez Dziedzictwo Polskie i Macierewicza).
    Nieprawda. Każdy obywatel może pójść do Biblioteki Narodowej. Każdy może przejrzeć roczniki “Głosu” z lat 1996-1998 (kiedy Luśnia był wiceprezesem Herbapolu Lublin i przekazywał samowolnie pieniądze tej spółki m.in. firmie Macierewicza). A także te z lat 1998-2002 (gdy Luśnia był wspólnikiem w Herbapolu Lublin, ale już nie wiceprezesem).
    Przeglądałem egzemplarze “Głosu” z lat 1996-2002 dokładnie, strona po stronie. Spędziłem w Bibliotece Narodowej kilka dni. Każdy, kto zrobi to samo, przekona się na własne oczy. W “Głosie” z tamtych lat nie ma reklam Herbapolu Lublin. Luśnia nie tylko samowolnie przelał pieniądze firmie Macierewicza. Przelał je nie wiadomo za co.
    Redaktorem naczelnym pisma był wtedy Antoni Macierewicz.
    Pani premier, podobnie jak minister obrony narodowej, nie odniosła się Pani do faktów przedstawionych w artykule “Tajny agent Macierewicza”. A nawet powiedziała Pani tak: “Odnosić się do tych wątpliwych treści i do autora po prostu nie warto”.
    Rozumiem, że mówiąc o autorze, ma pani na myśli mnie.
    Pani premier, “minister” to po łacinie “sługa”. Jako pierwszy minister służy Pani wszystkim obywatelom i odpowiada za każdego obywatela.
    To, jaką jestem osobą, jakie mam poglądy, cechy i doświadczenia, nie powinno grać tutaj żadnej roli. Tym bardziej, że Pani sama wzywa do tego, aby zapomnieć o różnicach i sporach, gdy chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich.
    Na to wezwanie właśnie odpowiadam. Zgłaszam poważne wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa nas wszystkich. Wątpliwości związane z postawą i odpowiedzialnością ministra obrony. Wątpliwości, które powinniśmy wszyscy wspólnie i bezstronnie rozsądzić. Zapominając o sporach. Zapominając o tym, kto jest naszym kolegą partyjnym, a kto nie.
    Te wątpliwości mógłby wyrazić każdy obywatel, nie tylko ja. Bo każdy obywatel mógłby spędzić pół roku w archiwach – i ujawnić fakty, które ujawniłem w tekście “Tajny agent Macierewicza”.
    Dlatego obrażając mnie, obraża Pani każdego obywatela.
    Określiła Pani mój tekst jako wyssany z palca. A zawarte w nim informacje – jako kłamstwa i oszczerstwa. Zrobiła to Pani bezpodstawnie i gołosłownie.
    Gdyby była Pani zwykłym obywatelem jak ja – wysłałbym Pani pozew. Niestety, może się Pani ukryć za immunitetem poselskim, którego obecna większość parlamentarna z pewnością Pani nie uchyli. Chyba że zrzeknie się Pani tego immunitetu.
    Gdyby była Pani pewna swoich twierdzeń, to by się Pani zrzekła.
    Tomasz Piątek do Beaty Szydło: “Szanowna Pani Premier…” (Agencja Gazeta)

  2. fakty dla PiS-u nie mają znaczenia, to partia obrony złodziejstwa i swoich interesów. Co z aferą SKOK, co ze zmarnowaniem miliardow złotów z publicznych piniędzy. Co złodzieje chcą jeszcze inn ych rozpiczać

  3. Po co wy piszecie i dla kogo? Pod artykułem kilku ujadaczy dopisuje swoje “gorzkie żale” i o tym, że nienawidzą PiS-u. Po wpisach widać, że tego nikt nie czyta.

  4. To znakomicie, znaczy, że Obama załatwił dymisję kaczora. A na poważnie, na szczycie NATO nie ma takich wystąpień.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: