Medal Sendzimira dla Kanadyjczyka z Warszawy

0
439
Witold Liliental odwiedza nowootwarte na Cytadeli, Muzeum Katyńskie. Jest tam razem z ojcem... Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

Jak napisał w swojej książce Witold Liliental, swoje życie zawdzięczał m. in. mieszkańcom kamienicy we Włochach. W tym piastunce Gieniusi, która ucięła pogróżki o przechowywaniu żydowskiego bahora: Pani R…! A pocałuj mnie w d…pa!

Każdego dnia matka kazała mu kończyć pacierz „… i daj Boziu żeby tatuś wrócił”. Nawet po tym, gdy zobaczyła w pociągu EKD jego nazwisko na liście katyńskiej opublikowanej przez gadzinówkę. Na każde święta dzielił się Witek opłatkiem lub jajkiem ze zdjęciem ojca Antoniego. Ciągle je ma w Kanadzie. Nie tak dawno posadził tam dąb jego pamięci.

We wrześniu, w Muzeum Żydów Polskich POLIN nadano medale Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata Polakom ratującym Żydów. Tym razem byli wśród odznaczonych Zofia i Aleksander Schiele. Witold Liliental (syn) i Dorota Liliental (wnuczka) odczytali laudację w imieniu ocalonej Stefanii Liliental. Aleksander Schiele, skądinąd współwłaściciel słynnych browarów Haberbusch i Schiele, był jednym z tych ludzi niemieckiego pochodzenia, którzy odmówili podpisania reichslisty i nieśli pomoc ludziom zamkniętym w getcie, wykorzystując swoja pozycję.

Pisaliśmy już o posadzeniu dębu pamięci Antoniego Lilientala w Kanadzie. Nie dawno otwarto, stałą już siedzię Muzeum Katyńskiego na Cytadeli. Nie myślałem, że będę miał okazję zwiedzić ją w takich okolicznościach. Poszliśmy tam z Witoldem, który przyjechał znów do Warszawy na uroczystość nadania medalu Sendzimira, ale chciał też zobaczyć Muzeum i szukać tam śladów ojca. Nie byłem tam już prywatnie.

Znaleźliśmy nazwisko ojca na wspólnej tablicy. Innych dokumentów jeszcze nie ma, bo baza się rozbudowuje. Okazało się za to, że na jednym z eksponowanych zdjęć z uroczystości w Katyniu sam Witold Liliental jest widoczny za plecami premierów Tuska i Mazowieckiego oraz Lecha Wałęsy 7 kwietnia 2010 r… Trzy dni przed smoleńską katastrofą.

Wśród relikwii, z reguły przedmiotów osobistych i wojskowych (np. nieśmiertelniki), w przegródkach relikwiarzy znalazłem jedną małą reklamę: firmy Bohm z Włocławka. Odczułem to osobiście, bo przecież gdy Antoni Liliental walczył o Polskę – ciotka była w załodze pomieszczenia uszczelnionego tam, jako pracownik. Firma istnieje do dziś pod inną nazwą, ale zawsze była nazywana we Włocławku – Bohm…

Uroczystość nadania Witoldowi medalu Sendzimira za wybitne osiągnięcia, odbyła się na Politechnice Warszawskiej (patrz profil fb Progresu). Nadaje go Stowarzyszenie Polskich Wynalazców i  Racjonalizatorów, które ustanowiło odznaczenie na dziesięciolecie swego istnienia….Twórcom techniki, organizatorom innowacji oraz zasłużonym w tym instytucjom.

Kilku laureatów opowiedziało o swojej pracy. Dr inż. Witold Liliental – też. Ciekawe było jego zderzenie z gospodarką amerykańską, po przypadkowym (podobnie jak Sędzimira) pozostaniu tam, w związku ze stanem wojennym. Nie były ważne tak jak w Polsce tytuły. Dostał – w Phoenix w Arizonie – przypadkowe stanowisko w ogóle nie wykorzystujące jego wiedzy. Do dalszej kariery przyczynił się przypadek wykazujący jakie kwalifikacje ma.

Wadliwość wyrobów spowodowała kłopoty firmy. Witold wspomniał o możliwej przyczynie tkwiącej w wadliwości półfabrykatów. Firma miała pro forma mikroskop, ale nikt nim nie umiał się posługiwać. Jak to ładnie nazwał Witold – był on „depozytariuszem kurzu”. Przydał się pierwszy raz, bo możliwe było wykazanie wad półfabrykatów i uniknięcie przez firmę problemów. Nic już potem nie było takie samo.

Następnie dostał ofertę pracy z Kanady i tam pracuje w kontakcie z przemysłem polskim nawet. Jest ważnym działaczem polonijnym, dziennikarzem, autorem wielu tekstów i książek.

Przy okazji warto wspomnieć o samym Tadeuszu Sędzimirze, którego imię nosi medal. Zwany Edisonem metalurgii dał swoje imię procesowi Sendzimira (tak musiał się nazwać w USA), który wdrożył w Butler w Pennsylwanii – proces ciągłego cynkowania blachy czy też walcarki Sendzimira. Wybuch wojny zastał go w Paryżu. Zmarł w Jupiter na Florydzie. Aż do czasów Gierka jego nazwisko było na indeksie, choć przecież o jego metodzie walcowania uczyłem się. Nie darmo nazwano jego imieniem hutę krakowską, dawniej Lenina.

Wyjaśnia to dlaczego innowatorzy nadali jego imię także medalowi.

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Rafał Wodzicki: Witold Liliental odwiedza nowootwarte na Cytadeli, Muzeum Katyńskie. Jest tam razem z ojcem…

(tagi wybrane spośród istniejących i sprawdzone, czy prowadzą do grupy artykułów różnych autorów)

Książka:

Witold Liliental: Polska jest dla wszystkich, dla mnie też. Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt 2013

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: