Madigan i Emanuel przeforsowali podwyżkę podatków dla Chicago

0
362

Illinois_House_of_RepresentativesW Springfield w ekspresowym tempie uchwalono podwyżkę podatków od nieruchomości oraz inne środki, których domagał się burmistrz Chicago dla ratowania miejskich funduszy emerytalnych. W Izbie odpowiednią ustawę uchwalono stosunkiem głosów 73-41. Senat także ją zaakceptował, więc teraz oczekuje ona na podpis gubernatora Quinna.

Gubernator nie wypowiadał się jeszcze publicznie na ten temat, aczkolwiek w trakcie kampanii wyborczej przed prawyborami obiecywał wszystkim mieszkańcom Illinois $500.00 kredytu od podatku od nieruchomości. Podpisanie ustawy przez Quinna byłoby wycofaniem się z tej obietnicy. Początkowo Quinn wypowiadał się przeciwko tak zwanej reformie Emanuela, gubernator podkreślał, że miasto przedstawiło jedynie szkic zmian, a nie plan kompleksowy reformy. Jednak pewnie ku zaskoczeniu gubernatora, kilkadziesiąt godzin później był już gotowy projekt ustawy.

Podatki od nieruchomości w ciągu pięciu lat mają dodatkowo przynieść nieco ponad 750 milionów dolarów. Do funduszy emerytalnych więcej wpłacą także sami zainteresowani, niższa będzie rewaloryzacja świadczeń.

Tak szybkie uchwalenie ustawy możliwe było dzięki dzięki poparcia propozycji burmistrza Chicago przez Michaela Madigana, głównego rozgrywającego Partii Demokratycznej w stanowym Kongresie. Nie sposób jednak nie zauważyć, że ustawodawcy pewnie nawet nie czytali ustawy, nad którą głosowali. Tekst ustawy znany był kilkadziesiąt godzin przed głosowaniem, to za mało aby poznać wszelkie niuanse nowego prawa. Tak ekspresowe tempo wyklucza także dyskusję nad ustawą, eliminuje możliwość przedstawienia rozwiązań alternatywnych. Postępowanie takie zabójcze jest dla procesu demokratycznego.

Po zakończeniu głosowania politycy, którzy popierali ustawę, byli bardzo zadowoleni z siebie. Podkreślali, że Chicago uniknie losu Detroit, Wietrzne Miasto nie zbankrutuje jak Detroit, także dlatego, że posiada bardziej rozwiniętą ekonomię – przekonywano w Springfield.

Tymczasem chicagowską reformę emerytalną bardzo krytycznie oceniła agencja ratingowa Moody’s, która nie tak dawno obniżyła rating chicagowskich obligacji aż o trzy stopnie.

Zdaniem Moody’s zaproponowane zmiany to krok w dobrym kierunku. Jednak reforma nie rozwiąże problemów chicagowskich funduszy emerytalnych. Moody’s ostrzega, że jeśli Chicago poprzestanie na obecnie zaproponowanych działaniach miasto i tak zostanie zmuszone do ogłoszenia bankructwa w następnej dekadzie. Moody’s uważa, że podjęte działania są dalece niewystarczające., jednak dają miastu nieco oddechu i czasu na opracowanie kompleksowej reformy systemów emerytalnych. Politycy mogą więc opowiadać o rozwijającej się ekonomii Chicago, ale to nie oni, tylko agencje ratingowe decydować będą o kosztach pożyczania pieniędzy przez miasto. Opinia Moody’s nie zachęca do kupowania obligacji Chicago, co więcej z naciskiem zwraca uwagę, że Chicago nie odsunęło jeszcze od siebie widma bankructwa, więc inwestycja w miejskie obligacje może być bardzo marną oraz ryzykowną inwestycją.

Przegłosowanie propozycji w Springfield tworzy także bardzo trudną sytuację dla chicagowskich radnych, którzy za 10 miesięcy zmuszeni będą do podania się wyborczej weryfikacji, a teraz zmuszani będą do przyklepania zmian. Wyborcy w Chicago mogą mocno się wkurzyć kiedy zobaczą nowe wyliczenia dotyczące wysokości podatków od nieruchomości. W kłopotach może być także sam burmistrz Emanuel, trzeba podkreślić jednak, że jego konkurencja albo nie posiada żadnych pomysłów, albo nawiązuje do klasycznego populizmu.

Andrzej Jarmakowski

Foto:  stanowa Izba Reprezentantów: en.wikipedia.org

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: