Lech I Smoleński król Polski – wymyślił kolej

1
330
Pociąg warszawskiej kolei miejskiej na stacji Wawer, gdzie nie ma przesiadki, bo wiadukt odsunięto od peronu, który był budowany koło przejazdu. Oznakowanie pociągu częściowo wg mojego projektu. Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

Myślicie, że to ja złośliwie wymyśliłem taki tytuł? Ależ skąd. To notatka z hagiograficznej rozmowy w medium rzekomonarodowym, w ramach prania mózgów przez wyborami. Towarzysz premier Sasin tak zapodał, wspierany przez towarzyszkę Fotygę i innych. Mogłem się tam dowiedzieć, że np. Hanna Gronkiewcz-Waltz robiła tylko to, co on zaprogramował w czasie skróconej kadencji. Pamiętamy, że porzucił urząd dla większej władzy.

Był jednak w ogóle lepszy niż wszyscy i znacząco zmienił świat, a szczególnie Unię Europejską. Reszty nie spamiętałem, a nie chce mi się tego słuchać jeszcze raz. Na pewno nie zmieściłoby się w tym artykule. Przypadkowo już nie było na wygaszony temat smoleński.

Od lat wiemy, że mamy do czynienia z kultem jednostki podwójnej. Żyjący brat walczy o pomniki nieżyjącego zanim dojdzie do uczciwej oceny postaci historycznej przez naukowców. Wszyscy wiedzą, że takie rzeczy robi się za pomocą faktów dokonanych i przy pomocy swojej bandy. Potem uczciwym ludziom trudno rozebrać, żeby to był nie wiem jaki kicz. Przy okazji zawsze będzie trzeba wspominać o „mężu stanu”, czyli żyjącym (jeszcze) bracie, który wciela w życie, cokolwiek pokręcone, idee brata nieżyjącego. Za ich cytowanie w oryginalnej postaci Brat po prostu ubliża.

Dowiedziałem się też, że to Lech Kaczyński wymyślił kolej miejską w Warszawie. Musiałem sprawdzić, czy naprawdę ja – i nie tylko – o niej pisałem od lat, w tym sformułowałem myśl o tym, że bez miejskiego przedsiębiorstwa kolejowego jest ona niemożliwa. Jest o tym w moim referacie z wrocławskiej konferencji o zintegrowanym transporcie, gdzie też użyłem pierwszego porządnego schematu autorstwa Krzysztofa Rytla. Przejął go ode mnie Adam Fularz i, po adaptacji przedstawił na konferencji założycielskiej kolei miejskiej, pokazanej w mediach. Po prostu miał dojście do prezydentów.

On też uważał zresztą, że musi być osobne przedsiębiorstwo. Próby zatrudnienia do tej działalności innych operatorów kolejowych, jak to sobie wyobrażali naukowcy spełzły na niczym. Nikomu się nie opłacało. Dopiero zmiana przepisów, demonopolizująca PKP umożliwiła powstanie przedsiębiorstwa warszawskiego. Było to akurat w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego i dlatego on to mógł wykorzystać zaraz potem. I to jest jego sukcesem, że potrafił wykorzystać prace ekspertów oraz chwilę, a nie że wymyślił.

Peronowy rozkład jazdy kolei miejskiej z okresu początkowego: proj. Rafał Wodzicki i Łukasz Sowa

Pisałem wielokrotnie, że dziwi mnie to, że PIS promuje awantury smoleńskie wg idiotycznego scenariusza, a zupełnie pomija rzeczywiste osiągnięcie Lecha Kaczyńskiego, czyli uruchomienie kolei miejskiej, co dotąd uważano za niemożliwe w Warszawie, bo nie ma tak jak Trójmiasto, osobnych torów dla niej. Tymczasem okazało się dziś, że Warszawa ma kolej zintegrowaną z systemem miejskim, a Trójmiasto ciągle nie, bo tam ciągle niemożliwe jest porozumienie taryfowe pomiędzy miastami konurbacji liniowej.

Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe twierdziły wtedy, że kolej miejska jest niepotrzebna, pasażera miejskiego nie będzie i wystarczy jak dotąd – uczestnictwo ruchu regionalnego, czyli powstających na bazie PKP Kolei Mazowieckich. Zakup pierwszych sześciu pociągów przez miasto miał być stratami spowodowanymi przez Lecha Kaczyńskiego, którego nie lubili. Nowe przedsiębiorstwo to niepotrzebna konkurencja dla nich! Pasjami rozgrywano pierwsze trudności: szybka klapa miejska, głosił tytuł z gazety.

W czasach rządów PO jednak już wiedziano, że kolej aglomeracyjna to samograj i pokazywano, że to ich sukces. Na to PIS, zajęty awanturami smoleńskimi nijak nie reagował, co wskazywałem. Okazało się, że kolej miejska nie jest konkurencją dla kolei regionalnej, a wręcz wciąga ją do współpracy w obsługiwaniu aglomeracji i powoduje dodatkowe dochody. Miasto wykorzystuje ją do zagęszczenia ruchu aglomeracyjnego i płaci za to.

Towarzysz Kleiber, uczestniczący w tej hagiograficznej rozmowie to ten sam, który się dziwił, że bandy Macierewicza nie traktuje się naukowo poważnie. Dziwi takie myślenie prezesa akademii nauk. Naukowiec nie rozumie, że to nie są poważne rozważania naukowe? Rozmówcy oczywiście unikali prawdy o katastrofie smoleńskiej Głupio wyszło i zaklęcie coraz bliżej prawdy wykrzykiwane z drabinki nie wyszło.

Nie jest tak, że Hanna Gronkiewicz-Waltz robiła tylko to, co Kaczyński zapoczątkował, jak powiedziano. Jasne, że robiła i błędy o czym miałem okazję się przekonać i pisać jako niezależny ekspert i nie tylko. Na pewno nie jest tak, że nie miała pojęcia o zarządzaniu.

PIS w ogóle twierdzi cały czas, że wszystko się zaczęło od nich. Zaprzecza ogólnemu prawu, że kolejne władze powinny kontynuować ważne projekty poprzedników. Jeśli tak się nie dzieje to projektu są gubione, jak np. sprawa nazwy mostu Siekierkowskiego związanej z wstąpieniem do Unii Europejskiej, która została zgubiona wraz ze zmianą kadencji.

Referencje nadawane „królowi” przez ludzi tak się zachowujących naprawdę nic nie znaczą. Zawsze pamiętać będziemy ich kłamstwa, agresywne zachowania, plac przejęty od stolicy na chama „w celach obronności” oraz obelgi rzucane z drabinki oraz trybuny sejmowej…

Chodziły słuchy, że Lecha Kaczyńskiego, żyjący brat ma wypromować na świętego. Po refleksji widać przyszedł czas tylko na króla Polski. Żałosne widowisko! Biedny jednak ten nieżyjący brat. Rzekomo zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, mimo że się zabił.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, transportowiec

1 Komentarz

  1. Za napisanie tego artykułu zostałem zaatakowany przez trolla (konto typu nic tam nie ma): esbecki pies szczeka. Tak PIS i akolici zwalczają niewygodną prawdę… To byłoby śmieszne, gdyby nie było groźne. jest przecież tylu bezkrytycznych wyznawców, potem głosujących na tych “pobożnych” ludzi.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: