Kto kogo szykanuje? 

0
288

oielgrzJeżeli ktoś w Chicago słucha czasami radiostacji, z których nadają polonijne programy nie sposób, aby nie natknął się na Radio Maryja. Flagowe polityczne audycje tej rozgłośni emitowane są kilka razy dziennie. Od kilku dni też informowano o zbliżającej się wielkiej uroczystości. W niedzielę do Częstochowy zjadą się Rodziny Radia Maryja. Z nadawanych informacji mogliśmy się dowiedzieć, że tam na Jasnej Górze ważną intencją, która zaniesiona zostanie Matce Najświętszej, będzie błaganie o zaprzestanie dyskryminacji TV Trwam. Przybyli także modlić będą się o zaprzestanie dyskryminacji katolików. O wolność słowa w Polsce, o niekneblowanie ust Polakom i katolikom – grzmiał w komunikatach o. Tadeusz Rydzyk. Z przedstawianych informacji wynikało także, iż zgromadzeni modlić będą się o zaprzestanie szykan przez okrutny reżim Donalda Tuska.

Choć uisilnie poszukiwałem jakiś śladów szykan, niczego nie znalazłem. Radio Maryja nadaje normalnie, zaś w Chicago zachęcają do kupowania specjalnych urządzeń umożliwiających bezpośredni odbiór z Polski, prosto z Torunia.Nie udało mi się znaleźć jakiejkolwiek informacji o zakazie odprawiania Mszy świętej czy innych ograniczeniach dotyczących propagowania kultu. Wręcz przeciwnie z dumą informowano jak to o. Rydzyk pierwszy łopatą ruszył przy budowie kolejnej wielkiej świątyni w Toruniu.

Ponadto to przecież piosenkarka Doda musiała zapłacić pieć tysięcy złotych kary za to, iż w frywolny sposób skomentowała swój pogląd dotyczący Biblii.

Opowiadania o szykanach wobec katolików zakrawają na groteskę także wówczas gdy tylko rzucimy okiem na proces oddawania zagrabionych na mocy dekretu Bieruta kościelnych majątków. Prace Komisji Majątkowej nie podlegały jakiejkolwiek weryfikacji i kontroli, a wiele jej decyzji więcej ma wspólnego z mafijnym złodziejstwem niż przywracaniem sprawiedliwości. Dekret Bieruta był rzecz jasna jaskrawym przykładem komunistycznego bezprawia, jednak jest też i druga strona medalu, czyli sposób w jaki Kościół w historii wszedł w posiadanie rozmaitych majątków. Sięgać wstecz można daleko, nawet do Aleksandra Jagielończyka, kiedy to wlele królewszczyzn rozdawano bezprawnie, a potem cofnięto decyzje. Tylko w Krakowie na chybił trafił znalazłem kilka przypadków, gdy Kościołowi Komisja Majątkowa oddała dobra, do których prawa Kościoła były delikatnie mówiąc wątpliwe. Zresztą niektóre z tych spraw obecnie trafiają do sądu. Oddawanie zagrabionych dóbr Kościołowi trochę przypominało czasy Jagiellonów, kiedy o dobra publiczne dbano w sposób ograniczony. Królowa Bona próbowała z tym zrobić porządek, ale na wielu frontach przegrała. Zostawmy jednak historię. Jakby nie szukać, szykan żadnych nie znajdziemy. Nie znajdziemy także żądnego wyroku sądowego skazującego katolika, czy księdza za głoszenie prawd wiary. Gdzie więc te szykany? Jeżeli już to tylko istnieją one w drugą stronę i spotykają one tych, którzy mają odwagę powiedzieć, że nie uznają kościelnych reguł za swoje i nie wierzą w cuda. Natychmiast odezwie się sfora rozmaitych polityków i funkcjonariuszy Kościoła, którzy uznają, że obrażone zostały ich uczucia religijne. Prawo nie przewiduje jednak sytuacji, że obrażone mogą zostać uczucia ateisty, choć ci niemal kazdego dnia przez Radio Maryja są obrażani.Ich obrażać wolno do woli. Nie istnieją więc żądne szykany wobec katolików, czy Kościoła. Nikt nie knebluje ust wiernym, zaś w Częstochowie modlić będą się o zaprzestanie czegoś, co nie istnieje. Równie dobrze Rodziny Radia Maryja mogłyby się modlić o to, aby woda była bardziej mokra.

O co więc tak naprawdę chodzi? Przecież nie o szykany, których nie ma? Zresztą liczne radiowe rodziny dotrą do Częstochowy bez żadnych szykan. Nie bedą musiały przedzierać się przez jakieś policyjne kordony. Przyjadą sobie spokojnie, jak na jakiś piknik.

Zwyczajowo częstochowskim rydzykowym pielgrzymkom towarzyszą rozmaite zjawiska. A to pobity zostanie jakiś kamerzysta nie lubianej telewizji lub dziennikarka. Dowiemy się także, iż TVN to dzieło szatana. Tutaj naprawdę pies został pogrzebany. Zwolennicy Radia Maryja szczycą się tym, iż ich rozgłośnia w przeciwieństwie do innych mówi prawdę, skrywaną przez rozmaite niecne siły. Oni mają monopol na prawdę i rzecz jasna tylko ich prawda powinna być słyszalna. O tym marzą i o to będą się modlić. W gruncie rzeczy mamy do czynienia z pielgrzymką zwolenników totalitaryzmu. Marzących o tym, aby wszystkim innym zakazać możliwości mówienia tego co nie zgadza się ich chorą wizją świata. Rzekome szykany wobec katolików polegają właśnie na tym, że ciagle jeszcze nie udało im się opanować mediów i życia publicznego w całości.

O tym, że naprawdę tak jest przekonuje Prawo i Sprawiedliwość, które ostatnio zgłosiło projekt ustawy – całkowitego zakazu stosowania zabiegów in vitro. Niezwykle ciekawe jest uzasadnienie tego projektu, który na szczeście nie ma szans na pozytywne rozpatrzenie w Sejmie. Autorzy ustawy powołują się na fakt, że większość Polaków to katolicy, zaś Kościoł wypowiada się przeciw tej metodzie. Fakt, iż Kościół jest przeciw powinien – zdaniem PiS obligować katolików, czyli większość Polaków. Idąc tym tokiem rozumowania, czyli przenoszenia zasad wiary do systemu prawnego, ponieważ Kościół katolicki nie uznaje rozwodów, należałoby ich prawnie zakazać. Podobnie należałoby zakazać prawnie uprawiania stosunków przedmałżeńskich. Od tego już tylko krok do prawnego wprowadzenia rozwiązania ostatnio stosowanego w Iraku, gdzie trzyosobowe komisje złożone z dwóch lekarzy i kobiety sprawdzają, czy kobieta wychodząca za mąż jest dziewicą. Mąż w przypadku stwierdzenia braku odpowiedniej błony ma prawo zerwać małżeństwo, może także żądać odszkodowania za hańbę jaką mu wyrządzono. Skoro prawo ma spełniać religijne standardy, to dlaczego nie wprowadzić tych zasad, do systemu prawnego, przecież większość to katolicy, więc muszą przestrzegać zasad. Można także upowszechnić i nadać ramy prawne praktyce stworzonej przez jednego z łódzkich proboszczów, który zorganizował trójki parafialne, które sprawdzały, czy po dziesiątej wieczór wszyscy parafianie śpią w swoich łóżkach.

Pielgrzymka w Częstochowie będzie więc antysystemowym wiecem, modlącym się o to, aby upadła wredna zachodnia, liberalna demokracja, a zapanował system jedynie słuszny, nasz prawdziwie narodowy, polski i katolicki. Właśnie temu służą petycje powszechnie rozkładane w chicagowskich kościołach w obronie rzekomo zagrożonego Radia Maryja. Nie o żadną wolność, tylko o knebel chodzi.

Andrzej Jarmakowski

 

 

Jeżeli ktoś w Chicago słucha czasami radiostacji, z których nadają polonijne programy nie sposób, aby nie natknął się na Radio Maryja. Flagowe polityczne audycje tej rozgłośni emitowane są kilka razy dziennie. Od kilku dni też informowano o zbliżającej się wielkiej uroczystości. W niedzielę do Częstochowy zjadą się Rodziny Radia Maryja. Z nadawanych informacji mogliśmy się dowiedzieć, że tam na Jasnej Górze ważną intencją, która zaniesiona zostanie Matce Najświętszej, będzie błaganie o zaprzestanie dyskryminacji TV Trwam. Przybyli także modlić będą się o zaprzestanie dyskryminacji katolików. O wolność słowa w Polsce, o niekneblowanie ust Polakom i katolikom – grzmiał w komunikatach o. Tadeusz Rydzyk. Z przedstawianych informacji wynikało także, iż zgromadzeni modlić będą się o zaprzestanie szykan przez okrutny reżim Donalda Tuska.

Choć uisilnie poszukiwałem jakiś śladów szykan, niczego nie znalazłem. Radio Maryja nadaje normalnie, zaś w Chicago zachęcają do kupowania specjalnych urządzeń umożliwiających bezpośredni odbiór z Polski, prosto z Torunia.Nie udało mi się znaleźć jakiejkolwiek informacji o zakazie odprawiania Mszy świętej czy innych ograniczeniach dotyczących propagowania kultu. Wręcz przeciwnie z dumą informowano jak to o. Rydzyk pierwszy łopatą ruszył przy budowie kolejnej wielkiej świątyni w Toruniu.

Ponadto to przecież piosenkarka Doda musiała zapłacić pieć tysięcy złotych kary za to, iż w frywolny sposób skomentowała swój pogląd dotyczący Biblii.

Opowiadania o szykanach wobec katolików zakrawają na groteskę także wówczas gdy tylko rzucimy okiem na proces oddawania zagrabionych na mocy dekretu Bieruta kościelnych majątków. Prace Komisji Majątkowej nie podlegały jakiejkolwiek weryfikacji i kontroli, a wiele jej decyzji więcej ma wspólnego z mafijnym złodziejstwem niż przywracaniem sprawiedliwości. Dekret Bieruta był rzecz jasna jaskrawym przykładem komunistycznego bezprawia, jednak jest też i druga strona medalu, czyli sposób w jaki Kościół w historii wszedł w posiadanie rozmaitych majątków. Sięgać wstecz można daleko, nawet do Aleksandra Jagielończyka, kiedy to wlele królewszczyzn rozdawano bezprawnie, a potem cofnięto decyzje. Tylko w Krakowie na chybił trafił znalazłem kilka przypadków, gdy Kościołowi Komisja Majątkowa oddała dobra, do których prawa Kościoła były delikatnie mówiąc wątpliwe. Zresztą niektóre z tych spraw obecnie trafiają do sądu. Oddawanie zagrabionych dóbr Kościołowi trochę przypominało czasy Jagiellonów, kiedy o dobra publiczne dbano w sposób ograniczony. Królowa Bona próbowała z tym zrobić porządek, ale na wielu frontach przegrała. Zostawmy jednak historię. Jakby nie szukać, szykan żadnych nie znajdziemy. Nie znajdziemy także żądnego wyroku sądowego skazującego katolika, czy księdza za głoszenie prawd wiary. Gdzie więc te szykany? Jeżeli już to tylko istnieją one w drugą stronę i spotykają one tych, którzy mają odwagę powiedzieć, że nie uznają kościelnych reguł za swoje i nie wierzą w cuda. Natychmiast odezwie się sfora rozmaitych polityków i funkcjonariuszy Kościoła, którzy uznają, że obrażone zostały ich uczucia religijne. Prawo nie przewiduje jednak sytuacji, że obrażone mogą zostać uczucia ateisty, choć ci niemal kazdego dnia przez Radio Maryja są obrażani.Ich obrażać wolno do woli. Nie istnieją więc żądne szykany wobec katolików, czy Kościoła. Nikt nie knebluje ust wiernym, zaś w Częstochowie modlić będą się o zaprzestanie czegoś, co nie istnieje. Równie dobrze Rodziny Radia Maryja mogłyby się modlić o to, aby woda była bardziej mokra.

O co więc tak naprawdę chodzi? Przecież nie o szykany, których nie ma? Zresztą liczne radiowe rodziny dotrą do Częstochowy bez żadnych szykan. Nie bedą musiały przedzierać się przez jakieś policyjne kordony. Przyjadą sobie spokojnie, jak na jakiś piknik.

Zwyczajowo częstochowskim rydzykowym pielgrzymkom towarzyszą rozmaite zjawiska. A to pobity zostanie jakiś kamerzysta nie lubianej telewizji lub dziennikarka. Dowiemy się także, iż TVN to dzieło szatana. Tutaj naprawdę pies został pogrzebany. Zwolennicy Radia Maryja szczycą się tym, iż ich rozgłośnia w przeciwieństwie do innych mówi prawdę, skrywaną przez rozmaite niecne siły. Oni mają monopol na prawdę i rzecz jasna tylko ich prawda powinna być słyszalna. O tym marzą i o to będą się modlić. W gruncie rzeczy mamy do czynienia z pielgrzymką zwolenników totalitaryzmu. Marzących o tym, aby wszystkim innym zakazać możliwości mówienia tego co nie zgadza się ich chorą wizją świata. Rzekome szykany wobec katolików polegają właśnie na tym, że ciagle jeszcze nie udało im się opanować mediów i życia publicznego w całości.

O tym, że naprawdę tak jest przekonuje Prawo i Sprawiedliwość, które ostatnio zgłosiło projekt ustawy – całkowitego zakazu stosowania zabiegów in vitro. Niezwykle ciekawe jest uzasadnienie tego projektu, który na szczeście nie ma szans na pozytywne rozpatrzenie w Sejmie. Autorzy ustawy powołują się na fakt, że większość Polaków to katolicy, zaś Kościoł wypowiada się przeciw tej metodzie. Fakt, iż Kościół jest przeciw powinien – zdaniem PiS obligować katolików, czyli większość Polaków. Idąc tym tokiem rozumowania, czyli przenoszenia zasad wiary do systemu prawnego, ponieważ Kościół katolicki nie uznaje rozwodów, należałoby ich prawnie zakazać. Podobnie należałoby zakazać prawnie uprawiania stosunków przedmałżeńskich. Od tego już tylko krok do prawnego wprowadzenia rozwiązania ostatnio stosowanego w Iraku, gdzie trzyosobowe komisje złożone z dwóch lekarzy i kobiety sprawdzają, czy kobieta wychodząca za mąż jest dziewicą. Mąż w przypadku stwierdzenia braku odpowiedniej błony ma prawo zerwać małżeństwo, może także żądać odszkodowania za hańbę jaką mu wyrządzono. Skoro prawo ma spełniać religijne standardy, to dlaczego nie wprowadzić tych zasad, do systemu prawnego, przecież większość to katolicy, więc muszą przestrzegać zasad. Można także upowszechnić i nadać ramy prawne praktyce stworzonej przez jednego z łódzkich proboszczów, który zorganizował trójki parafialne, które sprawdzały, czy po dziesiątej wieczór wszyscy parafianie śpią w swoich łóżkach.

Pielgrzymka w Częstochowie będzie więc antysystemowym wiecem, modlącym się o to, aby upadła wredna zachodnia, liberalna demokracja, a zapanował system jedynie słuszny, nasz prawdziwie narodowy, polski i katolicki. Właśnie temu służą petycje powszechnie rozkładane w chicagowskich kościołach w obronie rzekomo zagrożonego Radia Maryja. Nie o żadną wolność, tylko o knebel chodzi.

Andrzej Jarmakowski

 

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: