Krzysztof Czuma unika sądu

0
505

Dług firmy syna ministra sprawiedliwości. SKOK w Wołominie od trzech lat usiłuje odzyskać pieniądze

– Współpracowaliśmy z firmą Krzysztofa Czumy, która zajmowała się obsługą domen internetowych. W pewnym momencie okazało się, że nadpłaciliśmy mu ok. 4 tys. zł. Nie mogliśmy wyegzekwować należności, więc skierowaliśmy sprawę do sądu – opowiada “Rz” Mateusz Głodek, wiceprezes Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej z Wołomina. Było to ponad trzy lata temu. Od tamtej pory SKOK nie może odzyskać pieniędzy, a Krzysztof Czuma odmawia ujawnienia majątku swej firmy Elektron i unika stawiania się w sądzie.

Bezsilny komornik
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście już 30 stycznia 2006 r. zasądził od spółki Krzysztofa Czumy 4320 zł. Gdy pieniądze nie wpływały na konto SKOK, do akcji wkroczył komornik sądowy. Odniósł połowiczny sukces. Udało mu się odzyskać 1897 zł, po czym poinformował sąd, że dalsza egzekucja jest bezskuteczna. W tej sytuacji 5 października 2007 r. radca prawny wołomińskiego SKOK (prosi o zachowanie nazwiska do wiadomości redakcji) złożyła wniosek o ujawnienie majątku dłużnika, w tym jego rachunków bankowych. – Wychodziliśmy z założenia, że odzyskanie należności będzie sprawą prostą. Nie chodzi przecież o żadną wielką kwotę. Z dokumentów zgromadzonych w KRS wynika, że spółka pana Czumy jest wypłacalna. Nie jest wobec niej prowadzone postępowanie upadłościowe ani układowe – mówi radca.
Postępowanie okazało się niespodziewanie trudne. Mimo kilkunastu wezwań Krzysztof Czuma nie stawiał się przed sądem. Nie odbierał wezwań wysyłanych na jego adres zarówno prywatny, jak i firmowy.

Policja doprowadza
3 września 2008 r. sąd stracił cierpliwość i nałożył na Czumę 500 zł grzywny. Nie poskutkowało, więc 14 października sąd sięgnął po środek ostateczny: nakazał policji przymusowe doprowadzenie Czumy. Gdy funkcjonariusze przyprowadzili go 5 listopada, Krzysztof Czuma odmówił ujawnienia majątku firmy. Twierdził, że jest ona w trakcie likwidacji, a on sam jej nie prowadzi. Wnioskował o zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie adwokata z urzędu. Sąd oba wnioski odrzucił.
Rozprawę odroczono do 3 grudnia. Właściciel Elektronu nie stawił się wtedy w sądzie, przesłał zwolnienie lekarskie. Sąd jeszcze raz zdecydował o przymusowym doprowadzeniu. Tym razem nikt nie otworzył policjantom drzwi. Kolejne wezwanie – w styczniu 2009 r. – sąd wysłał na adres Ministerstwa Sprawiedliwości. W prasie pojawiły się bowiem doniesienia, że Krzysztof Czuma jest społecznym asystentem swojego ojca. Ale i to wezwanie okazało się bezskuteczne.
Tymczasem radca prawny SKOK odkryła w dokumentach spółki, że minister sprawiedliwości zasiada w radzie nadzorczej Elektronu. – Zwróciliśmy się do Andrzeja Czumy jako członka organu nadzorczego spółki syna z prośbą o interwencję. Z ministerstwa nadeszło pismo, w którym stwierdzano, że Andrzej Czuma nie jest już członkiem rady nadzorczej Elektronu, choć z dokumentów w KRS wynikało co innego – mówi “Rz” radca. O zasiadaniu Andrzeja Czumy we władzach spółki było wtedy głośno, bo ustawa antykorupcyjna zakazuje takich praktyk. Syn ministra tłumaczył, że to jego wina, gdyż nie przesłał do sądu rejestrowego informacji, że ojciec w radzie już nie zasiada.

Do sądu w kajdankach?
30 czerwca sąd wydał kolejny nakaz doprowadzenia Krzysztofa Czumy przez policję. Rozprawa planowana jest na 21 września. Czy właściciel Elektronu stawi się na nią w asyście funkcjonariuszy? Minister sprawiedliwości odmówił ustosunkowania się do tych faktów. – Andrzej Czuma nie będzie komentował opisanej przez pana sprawy, gdyż jego wypowiedź na ten temat mogłaby być odebrana jako próba wywierania nacisku na sąd – odpowiedziała “Rz” Joanna Dębek z biura prasowego resortu. Sam Krzysztof Czuma nie odpowiedział na nasze pytania wysłane e-mailem. Napisał jedynie, że niemal wszystkie zdania zawarte w pytaniach są nieprawdziwe.
Sędziowie z sądu rejonowego są już jego sprawą poirytowani.
– Sprawy o ujawnienie majątku są załatwiane przed sądem w dziesięć minut. Ta trwa dwa lata i nie wiadomo, kiedy się skończy. Oczywiście, ojcowie nie odpowiadają za zachowanie dorosłych synów, jednak bycie synem ministra, i to ministra sprawiedliwości, do czegoś zobowiązuje, a na pewno do szanowania sądu – mówi pragnący zachować anonimowość sędzia. Dodaje, że jego zdaniem zachowanie Krzysztofa Czumy to skrajne lekceważenie sądu.

 

Cezary Gmyz , Tomasz Pietryga/Rzeczpospolita|Thursday, August 13, 2009