Kłamca i drań Marek Ciesielczyk nadal grasuje wśród Polonii

0
68
Marek Ciesielczyk czyta pozew sądowy od pana Bąka.

Poniżej publikujemy uwagi Pani Avy Polansky-Bąk, dotyczące oszczerstw rzucanych, przez niestrudzonego kłamcę i oszusta Marka Ciesielczyka z Tarnowa. Ciesielczyk, facet żyjący w urojonym świecie, żyje z podłości, polegającej na nieustannym oskarżaniu ludzi, o czyny, których nigdy nie popełnili. Ciesielczyk, do facet, który sam, nigdy niczego nie osiągnął, poza tworzeniem paszkwili. Trudno pojąć, iż polonijnym w środowisku ten oszust, ciągle znajduje grono słuchaczy, choć grono to jest systematycznie coraz  mniejsze. To także fakt.  Ciesielczyk, choć nigdy nie pracował na żadnym Uniwersytecie, chyba, że jako dozorca, w swoim dossier, wypisuje banialuki, iż pracował niemal we wszystkich Uniwersytetach świata. Próbował kandydować na prezydenta Polski, ale biedak nie zebrał podpisów.   Ciesielczyk, co chwila znajduje sobie coraz to nowe cele, swojej działalności. Ponieważ sam nigdy niczego nie osiągnął, usiłuje niszczyć ludzi, z dorobkiem, którzy często byli częścią wielu polonijnych projektów. Powinniśmy eliminować takich ludzi z życia publicznego. Obecnie Ciesielczyk na celownik swoich podłych ataków wziął polonijnego biznesmena Adama Bąka i poetę Edwarda Duszę. Ciesielczyk, to facet, który z podłości stworzył sobie sposób na życie.

AJ

Przyglądałam się z uwagą ostatnią wymianę korespondencji redaktora Duszy z prezes KPA, Celiną Urbankowski. 

Przyznam, że nie dziwi mnie fakt, że pani Urbankowski zajęła się rozpowszechnianiem rewelacji Marka Ciesielczyka, które zostały przygotowane po to, aby jeszcze bardziej oszkalować mojego męża w oczach opinii publicznej.

Potwierdzam też, że nie jest to pierwszy raz, kiedy dochodzą mnie głosy z wielu różnych i wiarygodnych źródeł, że ta pani zajmuje się rozpowszechnianiem wiadomości wymierzonych w dobre imię mojej rodziny.

Zastanawia mnie jednak bardzo fakt, z jakiego powodu osoba starająca się odgrywać ważne role w życiu Polonii amerykańskiej w stanie New Jersey, zniża się do takiego prymitywnego poziomu? Nie znajduję odpowiedzi.

Pozostaje mi w tym przypadku jedynie modlitwa św. Augustyna za wrogów. 

Jako grupa etniczna straciliśmy zupełnie znaczenie polityczne w USA. 

Nie mamy silnych organizacji, opiniotwórczej prasy, czy też innych środków masowego przekazu, a chwalimy się, że mieszka w tym kraju między 8-12 milionów Polonusów. 

Gdzie się nie obejrzymy, to albo niezgoda, albo wyprzedaż majątku polonijnego, który szybko się rozpływa, w zazwyczaj niewiadomy sposób, jak fama niesie;zamykają nam polonijne kościoły, znikają pamiątki po wcześniejszych pokoleniach naszych rodaków, którzy się tutaj osiedlili.

Rozmywamy się w amerykańskim społeczeństwie. 

A co robią nieliczni, którzy chcą uchodzić za polonijnych działaczy, aby to zmienić? Mamy tutaj świetny przykład, choć trzeba zaznaczyć,że nie odnosi się to na szczęście do wszystkich.

Zamiast łączyć tych, dla których nasze pochodzenie i dziedzictwo ma znaczenie, zbyt wielu nie dopuszcza do jedności. 

Mocno wierzę, że rozbijanie Polonii jest dziś bardziej zaawansowane niż za czasów komuny, bo wtedy ludzie mieli świadomość,kto był kim. Obecnie niszczy się ludzi tylko z tego powodu,  że się na nich o coś tam obraziło, że dzieci bardziej zdolne, rodzina bardziej udana, a nie daj Bóg, że się ma parę groszy więcej w portfelu. Zupełnie jest niewybaczalne, aby prowadzić biznes importowy. Eksperci polonijni już ustalili. Jak importer, to agent.

Tak też zrobiono z moim mężem. Co mogę w tym miejscu powiedzieć? 

Jako katoliczka przebaczam, jako człowiek pamiętam.

Pamiętam też dobrze tych, którzy powinni byli zabrać głos w odpowiednim momencie, a tego nigdy nie zrobili ze strachu, że mogą na siebie zwrócić uwagę i też się im coś paskudnego doczepi. 

Pamiętam tych, którzy się bardzo cieszyli, że Bąkowi nareszcie dokopano. 

Pamiętam zdradzone przyjaźnie, których nie da się uratować. 

Pamiętam tych, którzy rozsyłali różne kalumnie. 

Pamiętam tych, którzy wyciągali chciwe łapska po dziesiątki tysięcy dolarów na projekty polonijne, łasi na glorię, jaka spadała na nich, gdy projekty zostały zakończone.

Następnie zapraszali “jedynego sprawiedliwego na wykłady o Bąku.” 

Oczywiście nie zaszczycali tych imprez swoją obecnością, aby nie zauważono, że to oni za tymi występami swoją.

Pamiętam, jak dobrze bawiło się polonijne towarzystwo naszym kosztem,prawiąc morały w emaliach, które nigdy nie miały do nas dotrzeć, chociaż dotyczyły tylko nas. 

Najlepiej jednak pamiętam tych, którzy nigdy nie okazując nam choćby cienia życzliwości,wręcz przeciwnie, wybili się ponad personalne animozje i negowali “metodykę tarnowskiego historyka.”

Najbardziej pamiętam tych, którzy nie doradzali nam milczeć, “bo ludzie o tym zapomną,”wydając jednocześnie w swojej podświadomości “wyrok bez procesu” na mojego męża, ale tych co wspierali nas w decyzji, że z zastraszaniem Polonii należy definitywnie skończyć.   

Najbardziej pamiętać tych, którzy trwają przy nas cały czas, nie wątpiąc w charakter Adama, okazując przyjaźń bądź sympatię i nie za jakieś oddane kiedyś przysługi, lecz jedynie z ludzkiej przyzwoitości. 

Co do Marka Ciesielczyka, spotkaliśmy go kilka dobrych lat wstecz w Ameryce Południowej,na spotkaniu polsko-polonijnym. Podszedł do mnie i natychmiast zaczął szkalować pana dr. Cenckiewicza. Nazwał go oszustem. Pana dr. Cenckiewicza miałam okazję i przyjemność poznać osobiści dużo wcześniej. Nie godziło mi się więc w tej sytuacji milczeć,bo byłoby to zwyczajnie niezgodne z moją naturą. Powiedziałam mu, że nie jest prawdą co mówi, na co Ciesielczyk powiedział mi, abym poczytała sobie o nim (p. Cenckiewiczu) na internecie, to się wiele dowiem. Odpowiedziałam na to, że o nim (Ciesielczyku) też się bardzo pisze i dużo mówi w Chicago i Michigan, gdzie ponoć miał m.in. oszukać weteranów. 

Ciesielczyk zaczerwienił się i szybko wycofał się z mojego grona rozmówców.

Następne jego objawienie odnotowałam w 2017 roku, kiedy ze wszystkich miar zaczął starać się o zrujnowanie opinii mojego męża. Akcję swoją wykreował na podstawie donosów pisanych na mojego męża przez TW, którzy za pieniądze donosili SB oraz oficerów, którzy starali się rozpatrzyć w sytuacji, czy mój mąż byłby dobrym nabytkiem do zasilenia ich  szeregów. 

Więcej nie będę na ten temat pisać w tej chwili,bo po zbyt wczesnym udostępnieniu zawartości teczki IPN do wglądu publicznego,temat umarłby zbyt szybko, a tak czas wyrzuca na światło dzienne tych, którzy współdziałali z “samozwańczym historykiem Polonii oraz przyczyniali się do jej głębszego rozbicia.

Wszystkie dostępne nam materiały z całej tej sprawy, tzn.

1. nagrania audio i video spotkań w USA,

2. artykuły szkalujące dobre imię mojego męża,

3. artykuły wskazujące na przekłamania, naciąganie faktów, jak i brak profesjonalizmu “samozwańczego historyka Polonii,”

4. wszystkie listy otwarte opublikowane w tej sprawie,

5. wszelkie dokumenty sądowe z Polski,

6. wszystkie znane nam i potwierdzone nazwiska osób stojących za tą sprawą, czy ją promujących,

7. wszystkie dokumenty sądowe z USA,udostępnimy zainteresowanym tematem. Nie tylko panu redaktorowi Duszy, który zapowiedział już książkę na ten temat, ale każdemu, kto będzie chciał się merytorycznie zająć tematem celowego niszczenia Polonii Amerykańskiej, w tym mojego męża.

Osoby zaś ciekawe zawartości teczki męża z IPN, dostaną pełną kopię dokumentu.Wtedy też będziemy mogli wrócić do dyskusji, do czego dopuściliśmy i konsekwencji jakie za tym poszły. 

Potwierdzam, że z dostarczonych nam nagrań audio i video ze spotkań organizowanych w CA, NJ, NY, i CT 

dla “samozwańczego historyka Polonii”,  dowiedziałam się, tak jak ich uczestnicy, że “samozwańczy historyk Polonii” 

zaangażował się w sprawę mojego męża na prośbę:

a/ w Los Angeles powiedział, że na prośbę Klubu Gazety Polskiej z Filadelfii,

b/ w kościele narodowym w Brooklyn, NY, w listopadzie 2019r., dodał księdza z Los Angeles, organizacje Polonijne,wskazał osobę obecną na spotkaniu jako jednego ze sponsorów, itd.

Potwierdzam też krążące po Polonii rewelacje, na temat dwóch nowojorskich redaktorów, którzy zabrali się za promowanie “samozwańczego historyka Polonii”,  tzn. 

– w jednym przypadku starał się osobiście, – w drugim przypadku pracodawca i dział reklamy starali się o poważne wsparcie finansowe/inwestycje od mojego męża, którego nie otrzymali.

(Zostałam poinformowana, że portal Progress for Poland zamieścił relację filmową z ostatniego spotkania Ciesielczyka w NY, w 2019r. Podaję link, gdyż m.in. relacja miedzy redaktorem Nowego Dziennika, 

Wojtkiem Maślanką, a mówcą jest tam wyraźnie zarysowana. https://progressforpoland.org/45109-2/ 

Dzięki temu nagraniu mogą sobie Państwo sami wyrobić opinię.) 

Co o ich akcjach myślę, przez szacunek do Państwa nie dopiszę, bo wiadomość kieruję do inteligentnych osób, które wnioski wyciągną sobie sami.

Milczałam długo, ale skoro temat jest podgrzewamy, postanowiłam przekazać, gdzie dziś z nim stoimy. Poza tym, życzę Państwu bardziej budujących i miłych wiadomości, odwagi cywilnej oraz zdrowia i wielu sukcesów. Na odmianę dobrze byłoby usłyszeć o pozytywnych inicjatywach w Polonii. 

Czas mija bezpowrotnie; nie da nam drugiej szansy. Nie cofniemy pewnych wydarzeń, ale pamiętajmy,że to nas historia rozliczy za to, czy Polonia przetrwa jako środowisko zjednoczone.

Pora zakończyć wojenki, żonglowanie dokumentami IPN z niewyjaśnionych źródeł.

Czas na prawdziwych, profesjonalnych historyków, którzy zaczną poważne badania historyczne nad tematem Polonii,który nie jest dobrze znany, ani wśród Polonii, ani w Polsce. 

Czas na lustrację polonijnych liderów, a nie szkalowanie ludzi w potajemnych emaliach, lub za placami”samozwańczych historyków polonijnych.” Szkoda, że ci którzy dziś osądzają mojego męża,nie wspomagali naszej grupy w KPA, która lata temu chciała doprowadzić do lustracji członków i obowiązkowo zarządu organizacji. Gdzie wtedy byli ci sędziowie dziś tak ochoczo wydający wyroki na niego?

Panią Urbankowski proszę o kategoryczne zaprzestanie rozpowszechniania wszelkich wiadomości na temat swojej rodziny. Zaznaczam, że sobie tego stanowczo nie życzę.

W przeciwnym razie uznam, że nas prześladuje.

Jeśli nie jest spełniona w swojej działalności polonijnej, zawsze może wrócić z całym swoim potencjałem na łono swojej rodziny, która tak jak wszystkie inne, wymaga ciągłego zaangażowania. 

Z poważaniem,

Ava Polansky-Bak

PS. Kiedyś ktoś podzielił się ze mną podobnym w treści cytatem: 

“Nie boję się swojego przyjaciela, 

najwyżej mnie zdradzi;

Nie boję się wroga, najwyżej mnie zabije;

Ale boję się osób milczący, bo za ich przyzwoleniem

dokonują się największe zbrodnie świata.”

Warto się nad tym dobrze zastanowić.  

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: