Kapitalizm zawsze jest lepszy i sympatyczniejszy od rewolucji

9
413

Zupełnie bez echa minęła kolejna rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Choć bez przesady. Na przykład gdański dodatek do “Gazety Wyborczej” z okazji rocznicy publikuje rozmowę z dwoma znanymi działaczami, można śmiało powiedzieć, bohaterami Sierpnia 1980 roku. Nazwiska pominę, bo chodzi raczej o zespół głoszonych poglądów, któż pamięta dzisiaj Andrzeja Kołodzieja na przykład? A szkoda, to zupłenie inna sprawa.

Oczywiście w Komitecie Założycielskim Wolych Związków Zawodowych, nikt, ale to nikt, także Lech Wałęsa, kompletnie nie miał zielonego pojęcia o tym jak wygląda normalna ekonomia. Nie wynikało to wcale z umysłowego lenistwa, tylko z faktu, że nikt z tych ludzi nie miał co marzyć o otrzymaniu paszportu. Co za tym idzie nie mógł zobaczyć jak wygląda prawdziwa, wolna gospodarka. U nas w RMP było podobnie, choć czytaliśmy chicagowską szkołę ekonomiczną. Znaliśmy ją jednak bardzo pobieżnie i także tylko z książek, bo nawet pieczątki na wyjazd do Niemiec Wschodnich były marzeniem ściętej głowy. W końcu zaś różnica między ekonomią w NRD a prawdziwą gospodarka opartą na prawie wartości była taka jak między trabantem a mercedesem. Nawet więc jak się komuś udało i pojechał do enerdowa, to i tak guzik się dowiedział. Co najwyżej dobrą gorzałę przywiózł, ale tej nawet w gierkowskiej Polsce nie brakowało. I wcale znowu nie smakowała wiele gorzej od kapitalistycznej. Tak to był prawdziwy fenomen socjalistycznej ekonomii.

Tak więc w trakcie Sierpnia 1980 roku byli w Stoczni znakomici doradcy polityczni, ale ani jednego doradcy ekonomicznego. Gdyż nikt się na tym nie znał, w opozycji żadnych ekonomistów nie było, przynajmniej w tamtym momencie. Byliśmy odcięci od świata, od informacji i wiedzy.

Potem niektórzy trochę wyjeżdżali, ale nie na długo raczej. Działacze WZZ byli wspaniałymi ludźmi, chcieli dobrze, ale o tym jak wygląda normalny świat nie wiedzieli za wiele. Odnieśli wielki sukces, można powiedzieć, należą do tych, którzy wpłynęli na bieg historii. Powinni więc być szczęśliwymi ludźmi, bowiem ich Ojczyzna zyskała możliwość samodzielnego kształtowania swojego losu i obecnie przeżywa jeden z najlepszych okresów w swojej historii. Nie trzeba się szykować do żadnego powstania. Patriotyzm przestał polegać na czyszczeniu broni i udawaniu poszkodowanych przez historię, tylko na wymyśleniu czegoś sensownego, na przykład w biznesie. Moi amerykańscy przyjaciele są Polską zachwyceni, coraz cześciej spędzają tam wakacje.

Niestety autorzy tego sukcesu mają aż nadto rozbudowany zmysł krytyczny, są, z tylko sobie wiadomych powodów na świat obrażeni. Dzisiaj, choć siwe włosy na karku, albo włosów w ogóle brak, coraz cześciej manifestują, że wybrali pozostanie na starość sfrustrowanymi, niezadowolonymi z życia wiecznymi rewolucjonistami. Fatalny to wybór, może choć na Lechię by poszli, frekwencję poprawili. Nic z tego, Przekonują nas, że świat jest pełen niesprawiedliwości, wyzysku, biedy i włoskich oraz hiszpańskich bezrobotnych. Ludzie budzą się do buntu, rewolucja dojrzewa. Kto wie, może jeszcze się do czegoś przydadzą? Dobry człowiek, dawny rewolucjonista tak opisuje ponurą, obecną rzeczywistość. “Skończy się przesileniem, chociaż trudno mi powiedzieć, jaką przybierze ono formę. Ale przesłanki do przesilenia już są. Ludzie są strasznie rozgoryczeni. Z kolei politycy są tak zadufani, że nie widzą, jak zakładają sobie pętlę na szyję, i bardzo się zdziwią, gdy zostaną siłą wysadzeni z siodełka. Polskim politykom wydaje się na przykład, że to, co dzieje się w krajach arabskich, ich nie dotyczy, bo to przecież zupełnie inna kultura. Mylą się, bo symptomy takich ruchów mamy już w Hiszpanii, w Paryżu. Granica jest bardzo cienka. W końcu i u nas dojdzie do radykalnej zmiany systemu politycznego. Skończy się finansowanie partii z publicznych pieniędzy, będą okręgi jednomandatowe, ograniczony immunitet parlamentarzystów. Ja nawet nie oceniam, czy to będą zmiany na lepsze, ale dokonają się, bo obecny system jest już do tego stopnia nie do zniesienia, że muszą pojawić się rozwiązania przeciwne do obecnych”.

A jak oceniają rzeczywistość? Do rzeczywistości dawni rewolucjoniości ustawieni są roszczeniowo. Dawny działacz WZZ stwierdza: Jednym z największych dramatów PRL był brak ciągłości majątkowej w rodzinie. Każde pokolenie musiało się dorabiać od zera. Teraz dzieci mogą już na coś liczyć, na jakieś mieszkanie po rodzicach choćby, bo na oszczędności to już rzadko. Ale wkurza mnie ta presja, że mamy siedzieć cicho, bo za komuny było gorzej. To jest gadka mojego pokolenia, pierwszej “Solidarności”, okrągłego stołu. Być może przyjdzie nam czekać na zmiany aż naturalnie odejdzie pokolenie ludzi zniewolonych przez komunę. Bo przecież przez tę ćwierć wieku jakiś postęp cywilizacyjny i tak by się dokonał. Tymczasem nie dokonał się w taki sposób, jak marzyłem. Nie zapominajmy, że te wszystkie mieszkania, samochody, są na wieloletnie kredyty. Nasze życie sprowadza się do spłaty rat. No i są ogromne obszary biedy. Ludzie w starych butach przy kasie szukają drobnych. Robią zakupy w najtańszych sklepach, kupują najgorsze jedzenie. Kto tego nie widzi, jest ślepy. A politycy tego zupełnie nie widzą”.

Trudno o większy manifest w stylu, a nam się należy. Przepraszam bardzo! Panie rewolucjonisto z WZZ, czy Pan myślisz, że w USA, kraju bogatszym, gdzie wielu młodym ludziom, rodzice może pomogą, ale nie za wiele, młodzi ludzie kupią sobie mieszkanie za gotówkę? Czy Panu upały padły na głowę? Ci ludzie też mają raty za mieszkanie, dom, samochód i jeszcze spłacają pożyczkę jaką wzięli na studia, bo tylko w waszej chorej ekonomii studia są za darmo opłacane przez państwo.

Często ci młodzi ludzie w Ameryce też kupują w tańszych sklepach, nie stać ich na zakupy u Vuittona. Prawda jest niestety taka, należy się wam tyle, ile sami sobie zarobicie. Możecie narzekać, że pensje niskie i w ogóle, ale czy tak naprawdę ta praca jest znacznie więcej warta? Opowiadanie o biedzie jest niczym innym jak pustą demagogią. Prawda jest bowiem prosta. Można straszyć rewolucją, buntem, koniecznością stworzenia nowego systemu. Niestety jak popatrzec na świat, to po prawdzie rozwijają się tylko kraje stosujące zasady liberalnej, kapitalistycznej gospodarki. Państwo może wkraczać tu i ówdzie, ale im mniej wkracza, tym ludziom żyje się lepiej. Jeżeli więc drogi rewolucjonisto, marzysz o tym, aby ludziom żyło się lepiej, aby łatwiej spłacało się raty za dom,czy mieszkanie, to zwróćcie ludziom woloność ekonomiczną, zlikwidujcie niepotrzbne regulacje.

Jeżeli narzekacie, że Polski nie chcą rodzić dzieci, i nie ma kto pracować na emerytów, to po policja goni Wietnamczyków, którzy nielegalnie otworzyli bar z kanapkami. Dajcie im pracować na tych emerytów, skoro Wam się nie chce.

Zupełnie nie rozumiem tych dawnych rewolucjonistów. Ja wiem, że kapitalizm wymaga reform. Pewnie globalna gospodarka wymaga globalnych regulacji. OECD coś tam robi w sprawie podatków, ale to za mało. Prawda.Problem w tym, że nikt nie wymyślił systemu lepszego, dlatego narzekania dawnych rewolucjonistów traktuję jako takie opowiadania bajek na dobranoc. To dzięki nim tak nie lubiane i wyśmiewane “lemingi” mogą tworzyć pomyślność tego kraju, płacić podatki i spłacać raty. Szkoda, że dawnym bohaterom pozostało jedynie zbiorowe oddawanie się narzekaniu, co jest polską spcjalnością, aczkolwiek nic pozytywnego z tego nie wynika. Siłą Polski zawsze była otwartość i ciekawość świata. Dzisiaj drogi rewolucjonisto narzekając na kapitalizm nie potraficie nawet załatwić problemu kiboli i wygolonych na zero faszystów. Gdzieś uleciała Wasza odwaga, narzekając na polityków, że stali się częścią systemu, sami jesteście komformistami jeszcze większymi, skoro obojętnie patrzycie na tę zarazę.Chcecie lepszego świata, załatwcie chociaż ten jeden problem. Straszenie zaś rewolucją i wprowdzeniem rozwiązań przeciwnych do obecnych, może co najwyżej wywołać uśmiech na twarzy. Powodzenia. Jednak teraz rozwalać będziecie na własną odpowiedzalność. W odbudowie po rewolucji nikt wam nie pomoże, na żadną darmochę nie liczcie. Powodzenia w burzeniu.

Andrzej Jarmakowski
Foto: gazeta.pl

9 Komentarze

    • Problem w tym, ze w Polsce nie ma demokracji ani kapitalizmu. Parlament rowniez sklada sie z osob malo kompetentnych, bez wlasnego zdania, bez znajomosci prawa i ekonomi, a glosuja o przyszlosci naszego kraju. Jestem zmuszona do pewnego sprostowania, ze za PRL- u w/g Pana nie mozna bylo przekazac mieszkania. Jest to bzdura, bo wszyscy ci, ktorzy mieli wlasnosc mieli prawo do dziedziczenia, jedynie problem byl z dziedziczeniem gospodarstw rolnych, ktore moglo otrzymac ta osoba, ktora miala wyksztalcenie co najmniej zawodowe rolnicze . Natomiast mieszkania lokatorskie mozna bylo zatrzymac na podstawie stalego zamieszkania i rozliczenia wkladu . Mieszkanie komunalne bylo na podobnych zasadach, chyba,ze chcacy byc najemca zachowywal sie razaco i niszczyl wlasnosc komunalna. W ten sposob ” komuna” zasiedlila setki tysiecy mieszkan wybudowanych najpierw przez Panstwo, a pozniej przez spoldzielnie mieszkaniowe, dl ktorych wklad wynosil skromne 24 miesieczne pensje, dzis sa to lata i brak gwarancji, ze bedzie zdrowie i praca, aby takie zobowiazanie kredytowe splacic, jezeli nie to zostaja kanaly dla chorego, bezrobotnego i rodziny. Odnoszac sie do pomyslu tzw. ” S” p. Dudy nalezy powiedziec, ze dzis nie nalezy przeprowadzac rewolucji na ulicy, tylko kartka wyborcza i trzeba to zrobic jak najszybciej . Nowej ordynacji nie zagwarantuje nam obecna, trzymajaca sie stolkow zadna z partii, musimy im kartkami wyborczymi pokazac ” gdzie raki zimuja” i dokladnie zbadac czas ich dzialalnosci.

      • Nie ma demokracji ani kapitalizmu ? Jak to nie ma? Wszystko jest, tyle że historia zniszczyła ciągłość. O tym przecież pisze Jarmakowski. I tego doświadczam co dzień… Pisałem wielokrotnie, że wszystko zależy silnie od jakości wyborów, a te ciągle polegają na głosowaniu na głupie ulotki o tym jak to kandydat chodzi z rodziną do kościoła po ulicach…

      • Droga PanI czytelniczko, bez imienia ! Pisze pani sporo bzdur gloryfikując komune
        !)Mieszkanie komunalne i mieszkanie lokatorskie, to było chyba to samo za komuny. O ile pamietam , to były mieszkania lokatorskie, czyli komunalne, mieszkania służbowe, oraz mieszkania spółdzielcze- najbardziej liczne. Dodatkowo spółdzielcze własnościowe, oraz oczywiście prywatne domy , czy mieszkania w prywatnych domach. Zaczynamy od mieszkań spółdzielczych- przedpłata 24 miesięczne pensje, jak Pani sama podała, a następnie czekanie. I czekało się różnie, milicjant czekał 2-3 lata, pewne zawody -lekarz, czy spawacz, elektryk w widącym zakładzie , tez czekali krótko-3do5 lat, a zwykły obywatel nie mający ciekawego zawodu w priorytetowym zakładzie czekał 10- 15 – 20 lat i wreszcie nigdy sie nie doczekał, bo komuna upadła wraz ze swoimi wszystkim zobowiazaniami. Powruce do tych 24 miesięcznych pensji pierwotnego wkładu. Dzisiaj w Polsce to by było 48tys. zł, zakładając pensje 2000. W USA to jest 40tys. dol. zakładając pensje ok 1700dol. Zarowno w USA jak i w Polsce, można za to kupic wstepnie mieszkanie, bo to jest 30% ceny mieszkania, a na reszte jest kredyt. Mieszkanie bez czekania. Może w Polsce trudno jest o kredyt na te pozostałe 70% ceny. W USA tez trudno. Teraz , wysokośc kredytu i opłat czynszowych faktycznie sa teraz w Polsce znacznie wyższe, niz za komuny, jest to problem, ale pieniądze nie biorą się z powietrza, zawsze ktoś musi zapłacić. Za komuny płacili, czyli dokładali ci co czekali. Teraz można w Polsce zrobić dokładnie to samo – czekać. Czyli kupić mieszkanie, wynając jej, za pieniądze z wynajmu spłacać kredyt i tak przez 10 lat. Czyli czekać dokładnie tak samo jak za komuny , 10 lat, a nastepnie samemu się wprowadzić. Jest pewna różnica, oile wiem, to takie mieszkanie obecnie w Polsce jest własnościa tego kto kupił i może je swobodnie sprzedać, gdy ma kredyt , to odlicza wysokość kredytu, ale reszte wartości mieszkania może sprzedać. Za komuny -dakładnie lata 70 było to niemożliwe. Jeśli ktoś już “dostał” mieszkanie spółdzielcze, wcześniej wpłacając 24 pensje i nastepnie tam mieszkał powiedzmy 8 lat, cały czas spłacając (małe) raty spółdzielni, jeśli miał pieniądze i sobie wybudował dom, prywatny dom, to aby dostac pozwolenie na zasiedlenie domu , swojego, MUSIAŁ zdac mieszkanie spółdzielcze. Poprostu je oddac za darmo. Było to czyste złodziejstwo. Ludzie starali sie to ominąc, przepisując mieszkanie ma rodzeństwo , na rodziców, było to trudne i skomplikowane, to przepisywanie mieszkania. Jak się nie udało to mieszkanie spółdzielcze przepadało. Nie wolno było sprzedać , nie wolno było zatrzymac i komuś wynajmowac. Oczywiscie tak samo z mieszkaniami z kwaterunku, lub służbowymi, ale to zrozumiałe, one z sasady nie byly własnościa, a tylko pomocą, mając własny dom potrzeba pomocy ustawała. Ale mieszkania spółdzielcze????/ Takie było jawne złodziejstwo za komuny. Znam konkretne sprawy, gdy osoba zbuwawszy swój domu musiała oddać za darmo mieszkanie spółdzielcze.

        • Szanowny Panie John AA, jestem zdziwiona panska odpowiedzia, poniewaz lokatorskie odnosilo sie do mieszkan spoldzielczych lokatorskich , wiec prosze nie pisywac o rzeczach, ktore sa sa Panu obce. Mieszkania spoldzielcze lokatorskie dzis w wiekszosci zostaly mieszkaniami wlasnosciowymi z tym, ze wielu do bardzo niedawna musialy za te wlasnosc zaplacic, bez prawa odpisu, jednak juz za czasow rzadu PO- PSL wprowadzono dla pozostalych mozliwosc zakupu tego rodzaju mieszkan za tzw jedna zlotowke, pod warunkiem, ze uregulowane sa sprawy gruntowe i nie ma zadluzenia. Faktem , ze takie mieszkania uzyskiwalo sie za kilkanascie srednich pensji, prosze jednak nie zapominac, ze dla wielu byly to lata oszczedzania. Odniose sie do panskiej propozycji, ze dzis ” mozna kupic mieszkanie….” Wynajac na 10 lat , splacic kredyt i kupic mieszkanie. Byc moze , ze istnieje taka mozliwosc w USA, bo w Polsce, aby otrzymac kredyt trzeba miec zdolnosc kredytowa, a to dla wielu jest nieosiagalne, jednak nie o to chodzi. Moj komentarz byl odpowiedzia dla p. Autora, ktory twierdzil, ze nie mozna bylo niczego w Polsce dziedziczyc, poza tym dodam, ze budowa mieszkan zakladowych, spoldzielczych wyprowadzilo wiele rodzin z piwnic , strychow , mieszkan wspolnych, gdzie wegetowalo wiele rodzin, a zadna rodzina nie mieszkala jak dzis w przytulkach , na dodatek tato w jednym, a mama z dziecmi w innym. W celu wyjasnienia tego super przypadku lokalu spoldzielczego, uwaza Pan , ze jezeli ktos wniosl wklad okolo 20% otrzymal mieszkanie , na dodatek po rozliczeniu budowy otrzymywal znaczna czesc wplaty do kieszeni , powinien sam miec prawo sprzedazy ? Pytam czego, czegos co nie bylo jego wlasnoscia? Klamstwem jest , ze nie otrzymal z powrotem wysokosci wkladu. Mysle, ze gdzie Pan cos slyszal, tylko nie za bardzo Pan rozumie na czym polegala ta ” lokatorskosc” . W starym wydaniu czesto cztalam z zainteresowaniem Panskie komentarze ale ten komentarz jest dla mnie zaskoczeniem, poniewaz to co bylo dobre dla Polakow , a jest niezgodnie z prawda opisywane nalezy prostowac? To, ze trzeba bylo dlugo czekac jest prawda, jednak w pierwszych latach budowy przez spoldzielnie bylo znacznie szybciej, o czym rowniez Pan jakby zapomnial napisac, dopiero pozniej, gdy do miast przybywaly dzieci rolnikow sprawy sie przeciagaly. Na marginesie takie spoldzielnie istnieja na zachodzie , tam wplaca sie kaucje, ktore rowniez nie zawsze w calej kwocie sa zwrotne. Wiem, ze zapewne bede nazwana komuchem lub jeszcze inaczej, jedno moge powiedziec, ze gdyby dzis takie mozliwosci istnialy, to w wiekszosci mieliby klientow , a mlodzi nie budowaliby na dozywotni kredyt( dzis juz ci co nie maja pracy swoje budowy powystawiali na sprzedaz) i nie musieliby sie martwic, ze zamieszkaja w przytulku. Zal tylko dzieci. Zycze Panu samego dobrobytu, bo ja w moj kraj wlozylam swoja utrate pracy dzialajac w imieniu innej ale nie rozprzedanej Polski.

  1. Mnie osobiscie nowa strona zle sie wyswietla w IE, jest rozsypana i zle wyglada strona glowna. Chyba tak nie powinno byc !!! Jestem stalym czytelnikiem i bardzo mi to przeszkadza, bo chcialbym czytac artyluly w czyms ladnym i estetycznym a nie czesc artykulu na dole ekranu a reszta na gorze. Czy beda wczesniejsze artykuly czy jakies archiwum ??

    Pozdrawiam

    P.S. Po co wam moj email ??

    • Używa Pan starą wersje Internet Explorer lub musi Pan przełączyć opcje Compatybility Wiew która znajduje się na pasku adresowym w przeglądarce IE

      • Pisz pan po polsku ! A nie chińszczyzną. Chyba że celem jest zlikwidowanie portalu PFP, bo młodzi tu nie zagladaja , a starsi sa rugowani pseudoulepszaniami.

    • Niestety musze się dołaczyć do krytyki administracji. Zafundowali sobie nową wersje techniczna, która jest-no właśnie , lepsza, lub gorsza, z pewnościa jest INNA. Mając minimum kultury byznesowej, to wypadało by poinformowac o zmianach i napisać o innym funkcjonowaniu, tymczasem administracja wykazała sie sporą arogancją.>> ” Co nie rozumiesz zmian, nie wiesz jak to funkcjonuje? to się naucz ciemniaku, a w ogóle to czemu jesteś ciemniakiem komputerowym, twoja wina ” << Taka jest postawa administracji. No cóż ,podpowiem jakie będa tego efekty- poprostu starzy wieloletni czytelnicy przestaną odwiedzac strone PFP, a czy jest w zamian tak wielu nowych młodych??? Jak sie robi duże zmiany, to wypadałoby je wytłumaczyć. Np. zamieszczanie komentarzy- poprzednio był podpis i sie wysyłało komentarz. Teraz dochodzi adresE-mail i webside. Po co ten adres, a jak ktos nie ma adresu? Może nie mieć. Po co "webside" na co ? Co to jest?
      Odpowiedz- bo tak jest wszedzie. Pomine to "wszędzie" bo to nie jest prawdą, ale w dalszym ciagu taka odpowiedz jest bardzo głupia. Czyli ja miałem sie dowiedzieć , doszkolic "wszędzie", żeby uzywać PFP. Są tu duże błędy logiczne w myśleniu administracji PFP 1)załozenie , że nie istnieją osoby czytajace TYLKO PFP, a czytające "wszędzie" a dodatkowo na marginesie PFP- Jest to założenie zakompleksionej osoby, że PFP to jakis totalny margines.
      2) Jesli jak mam sie doszkalać wszędzie – to sobie "wszędzie" bede czytal , ale nie PFP. Jednak istnieje cos takiego jak lojalność, chyba że administracja PFP nie wierzy w słowo "lojalność" Ktoś na jakimś portalu zadaje sobie minimalny trud , by wytłumaczyć laiką sprawy techniczne funkcjonowania danego portalu, to ja w ramach lojalności taki portal używam. A jak PFP wymaga abym ja gdzie indziej się uczył i dowiadywał , jak technicznie kożystac z PFP, to ja sobie zostate na tym portalu gdzie mnie czegoś nauczono, a nie powróce do PFP. Tak droga administracjo, czytelników trzeba sobie zdobyc, wychowac i jakoś szanować.. A podejście typu -"nie wiesz jak kożystać, boś głupi to się naucz" Bedzie skutkować tylko porzuceniem portalu Progress For Poland

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: