Jest nadzieja. Nazywa się Rudy Giuliani

0
415

RudyNieraz w tym miejscu wyrażałem swój niepokój w związku z wyborem Donalda Trumpa na prezydenta USA. Być może jednak Stany Zjednoczone pozostaną nadal stabilnym gwarantem bezpieczeństwa dla demokratycznego świata. Nadzieja wiąże się z nazwiskiem Rudolpha Giulianiego – od wczoraj najbardziej prawdopodobnego kandydata na sekretarza stanu.

Rudy Giuliani stał się postacią znaną na całym świecie, gdy jako burmistrz Nowego Jorku kierował akcją ratunkową podległych mu służb po ataku na World Trade Center we wrześniu 2001 roku. Ale już wcześniej – burmistrzem był od 1993 roku – pokazał, że potrafi bardzo skutecznie walczyć z przestępczością, co nie było łatwe w tej wielkiej aglomeracji.

Poznałem Giulianiego osobiście. Przy naszym pierwszym spotkaniu – a odwiedziłem go gdy pełniłem funkcję prezydenta Warszawy – miałem okazję do ponad godzinnej z nim rozmowy. Przekonałem się wtedy, że jest on znakomicie zorientowany w problemach naszej części świata, a – co więcej –
w ważnych kwestiach podziela nasze polskie niepokoje i nasz punkt widzenia. Bardzo wyraźnie zaprezentował on wtedy swój nie tylko swój antykomunizm, ale także sporą nieufność do Rosji. Tę jego postawę potwierdza także jego krytyczna reakcja na miękką politykę wobec Rosji prowadzoną przez prezydenta Obamę na początku jego kadencji, co w jakieś mierze „rozzuchwaliło” Putina. Bo faktem jest, że dopiero po aneksji Krymu Obama przeszedł na twardy kurs wobec Rosji.

https://www.youtube.com/watch?v=SdvuH1R_ASs

Rudy Giuliani w sprawach światopoglądowych uważany jest za przedstawiciela liberalnego skrzydła Republikanów, ale wyzwania przed jakimi stoi polityka zagraniczna i obronna Stanów Zjednoczonych jako światowego mocarstwa, widzi w sposób reaganowski: należy prawidłowo odczytywać zagrożenia i reagować na nie, trzeba jasno definiować cele i być konsekwentnym w ich realizowaniu.

Jeśli Rudy Giuliani zostanie sekretarzem stanu, będzie to bardzo dobra wiadomość dla demokratycznego świata i dla Polski.

Foto: Raw Story

Wideo: Youtube.com/cnn

Paweł Piskorski