Jak uciszyć Juszczyszyna?

1
201


Postać Pawła Juszczyszyna bardzo irytuje PISowski reżym. Jego historia jest szeroko omawiana w zagranicznych mediach, jako przykład represji autorytarnego państwa wobec władzy sędziowskiej. Nie można go więc tak w biały dzień zniszczyć.

Przed mafijnym państwem stoi zwykły człowiek, który domaga się przestrzegania prawa. I wygląda na to, że nie ustąpi. Młody, skromny sędzia, który nie kradnie kiełbasy ze sklepu, jak chce tego Ziobro. Nie jest też cynicznym “wykarmionym kotem” wywodzącym się z czasów komunistycznych. Trudno go w coś umoczyć. Dla reżymu to spory kłopot.

Juszczyszyn powołuje się na istniejące prawo. I głośno o tym mówi. Teraz, gdy PIS przepchnął ustawę kagańcową, postawa tego młodego sędziego zmusza obywateli do zadawania pytań. Czy polski sędzia to rzeczywiście złodziej i przedstawiciel tajemnej kasty? Coś tu nie pasuje. Duda wrzeszczy o kaście, TVP też, ale Juszczyszyn jest zupełnie z innej bajki.

PIS, rzecz jasna, chciałby go jakoś uciszyć, wyeliminować, może przekupić, a najlepiej skompromitować. A więc potrzebny jest jakiś hak, cokolwiek – jakaś kradzież w młodości, uchybienie w pracy, pomyłka w zeznaniach podatkowych, coś, żeby szczujnia mogła się czegoś uczepić. Może kiedyś w młodości kogoś pobił? Potrącił staruszka na pasach? Jakaś notka, że jak był studentem, to raz się upił? Potem już telewizja to poprowadzi. Duda wspomni go potem w jakimś przemówieniu, jako uzasadnienie, że ustawa kagańcowa była jednak potrzebna. A lud skojarzy podsunięte mu “fakty” i je powiąże razem. Tak, jak zawsze.

Ale Juszczyszyn za cholerę nie pasuje do sędziego z PISowskiej “kasty”. Nikt za nim nie stoi. Nikt mu za nic nie płaci. Ani Soros, ani Merkel. Ani Żydzi, ani LGBT. Nikt. Tylko on sam. Gdyby chociaż Juszczyszyn miał jakąś posiadłość na Karaibach, nawet skromniutką, albo był właścicielem prywatnego samolotu. To byłoby coś. Gdyby miał tłuste konto w dolcach. Lud lubi takie sensacyjki. Powiedziano by wtedy o nim z odkrywczą satysfakcją: niby skromny i szlachetny, a okazało się, że zwykły drań.

Ale, niestety – nie ma żadnego haka.

PIS zatem zastosował starą szykanę z czasów komunistycznych. Juszczyszynowi odebrano część wynagrodzenia (40%). Bo jak nie można skompromitować, albo zastraszyć, to klepnięcie po kieszeni jest też sposobem przemawiania do opornych obywateli. Tak traktowano kiedyś niewygodnych opozycjonistów, pozbawiając ich prawa do zatrudnienia. I wtedy ledwo zipali. Niektórzy prawie, że żebrali. I przez to byli mniej aktywni.

PIS zaciera rączki: może teraz Juszczyszyn zmięknie?

Dariusz Wiśniewski

1 Komentarz

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: